Czy osoba trzymająca ten napis na spotkaniu w rocznice katastrofy smoleńskiej zdawała sobie z tego sprawę?
Nie zdziwiłabym się, gdyby inspiratorką tego tekstu była RKK lub ktoś, kogo uwiódł Palikot, Kazimierz Kutz, Tomasz Wołek, Waldemar Kuczyński czy inne osoby obsesyjnie dążące do zmiecenia z powierzchni ziemii PiS-u i wszystkiego, co wnieśli Kaczyńscy do myślenia o Polsce. Ten napis włożył w ręce dziennikarzy, komentatorów, polityków i widzów "Szkła kontaktowego" smakowite jadło do konsumowania. Za chwilę na antenach TVN, Polsatu, Tok FM rozpoczną się analizy, oskarżenia, przesłuchania posłów PiS. Kluzik Rostkowska będzie musiała się tłumaczyć ( a może przy okazji coś chlapnie, co stanie się tekstem wiodącym ?) Posłanka Mucha zyska powód nowego obezwładnienia cynizmem PiS-u a Monika Olejnik dołoży do swojego dyżurnego zasobu argumentów typu "tam , gdzie stało ZOMO..." świeży trop, którym będzie zgniatać PiS-owców i rozochocać PO-oców lub obojętnych do słusznych oburzeń.
Tak będzie toczyła się debata o ważnych sprawach Polski przez najbliższe dni.
Nie rozumiem tego braku wyobraźni ludzi zaangażowanych w ruch "10 kwietnia". Jeden nieprzemyślany, nieodpowiedzialny napis przykrywa całą treść, jak w filmie Ewy Stankiewicz "Solidarni 2010". W ten sposób degraduje sie główne przesłanie.
Rozumieli to robotnicy w stoczni w sierpniu 1980. Rozumiały to małe i duże załogi licznych strajków w 1981 r. Dziś zapomina się o czymś takim, jak odpowiedzialność za słowa. Efekt? Za chwilę wypowiedzenie słowa "Smoleńsk" będzie znaczyło atak na Rosjan, dążenie do konfliktów wewnętrznych, jątrzenie, o. Rydzyk itp. Klisze, klisze, klisze.
Pytania ws. katasrtofy w Smoleńsku trzeba stawiać nieustannie, ale rzeczowo, bez emocji , merytorycznie, To jest sprawa wszystkich Polaków. TRzeba ją systematycznie monitorować, Dawanie upust emocjom prowadzi do wykorzystywania jej w grze pltycznej. Taki jest dziś mechanizm. W takim świecie żyjemy.



Komentarze
Pokaż komentarze (131)