1 obserwujący
16 notek
9110 odsłon
  697   0

Trochę wspomnień na odmianę, czyli dlaczego nie kocham socjalizmu


W 1956r. po stalinowskich czasach nastąpiła w Polsce pewna swoboda i rozwój gospodarczy. Przynajmniej ja (rocznik 1949)  jako młody chłopak, radioamator  (termin elektronika dopiero nieśmiało wtedy wchodził w użycie) tak to wówczas widziałem. Na rynku pojawiły się pierwsze polskie diody i tranzystory. Pierwszy odbiornik tranzystorowy “Eltra”, później “Koliber”. Radyjka te kosztowały majątek – jedną dobrą wypłatę.
.
Niestety po chwili popaździernikowego “luzu” nastąpiło rychłe ograniczanie swobód, spowolnienie rozwoju, nasilenie ogłupiającej propagandy, która miała wpływ także na mnie, choć w domu rodzice to i owo starali się prostować. Mimo wszechobecnej propagandy wyższości socjalizmu nad kapitalizmem nawet ja jako nastolatek dostrzegałem stagnację w tak mi bliskiej dziedzinie, jak elektronika – co parę lat kolejne modele odbiornika “Koliber” na fale długie i średnie – nic nowatorskiego sobą nie wnoszące.
.
Gdy w liceum kolega, który jakimś cudem był na wakacjach w Hiszpanii przywiózł stamtąd bardzo nowocześnie wyglądający i jakościowo nieźle grający odbiornik tranzystorowy hiszpańskiej produkcji, “Marahis”, z zakresem fal krótkich, to moja wiara w świetlaną przyszłość socjalizmu definitywnie się załamała. A trzeba pamiętać, że w ówczesnej propagandzie lejącej się z radia telewizji i gazet, Polska często była porównywana z Hiszpanią przedstawianą jako przykład zacofanego kapitalistycznego kraju pozostającego pod dyktaturą faszysty gen. Franco, który wraz z Hitlerem zamordował socjalistyczne postępowe przemiany w tym kraju.
.

Może kogoś dzisiaj dziwić o co chodziło z tymi falami krótkimi. Otóż wtedy Polska i inne "demoludy" były odcięte od zachodniej muzyki rozrywkowej. Od piosenek Elvisa Presleya, zespołów The Beatles, The Shadows itp. Takiej muzyki można było posłuchać jedynie późnym wieczorem i w nocy na falach średnich w kultowym w owym czasie Radiu Luksemburg. W dzień było to możliwe jedynie na niektórych zakresach na falach krótkich. To tak jakby dzisiaj internet był dostępny jedynie kilka godzin wieczorem, a tylko nieliczni "wybrańcy" mogliby korzystać z niego ze smartfonów cały dzień.

.

Od połowy lat 60-tych (do końca lat 60-tych) w Polsce nastąpiła całkowita stagnacja połączona z intensywnym ogłupianiem narodu. Co prawda próbowano coś tam unowocześniać namawiając Gomułkę na zakup zachodnich licencji (“Duży Fiat” w 1965r.), ale były to tylko wyjątki potwierdzające regułę. Oczywiście na takie zakupy musiał dać Gomułce zgodę Breżniew. Nota bene, ZSRS też kupił  licencję od Fiata, ale Breżniew zażądał, że musi to być samochód lepszy od Fiata 125p.
.
W międzyczasie “zdarzył się” jeszcze rok 1968 i okrzyki “Gierek”, “Gierek” w trakcie przemówienia Gomułki do aktywu partyjnego po zduszeniu strajków studenckich. W 1970r. studenci mądrzejsi o doświadczenia z 1968 roku zachowali bierność, mimo krążących wśród nich prowokatorów. Czy Gomułka wydał w 1970r. rozkaz strzelania do stoczniowców to jest pytanie, na które nadal trudno jeszcze odpowiedzieć prawidłowo. Według mnie nie panował już wówczas nad sytuacją i nie orientował się co się wokół niego dzieje, podobnie jak Gierek 10 lat później.
.
Opiszę jeszcze jedno wydarzenie z tego okresu, które utkwiło mi w pamięci, i które skutecznie i ostatecznie obrzydziło mi jako nastolatkowi socjalizm. Koleżanka z liceum, która wróciła z USA (była tam rok z ojcem lekarzem) pożyczyła mi kilka roczników “National Geographic”, które ze sobą przywiozła. Ja czytywałem czasem jedynie słuszne i jedynie dostępne wtedy “Wokrug Swieta”.
.
W pewnym momencie przeglądając kolejne egzemplarze zauważyłem w “National Geographic” identyczne zdjęcie, które wcześniej widziałem w “radzieckim” miesięczniku. Poza od razu rzucającą się w oczy niebotyczną różnicą w jakości obu zdjęć (o papierze nie wspominając) spostrzegłem że na jednej z ilustracji czegoś brakuje (to jak zabawa w znajdź różnice na obrazkach)
.
Otóż na jednym z “obrazków” została “wymazana” piła łańcuchowa leżąca na pniu wielkiego ściętego drzewa w brazylijskiej puszczy. Nawet bańka z benzyną na pniu się ostała, ale mechaniczna piła w cudowny sposób z pnia “wyparowała”!
.
Oczywiście artykuł w “Wokrug Swieta” był przekształconą propagandowo wersją artykułu z “N G” opisującą ciężką, nisko wynagradzaną pracę brazylijskich robotników – na zdjęciach na dalszym planie widać było kilku “drwali” z siekierami ociosującymi pień ściętego drzewa z mniejszych gałęzi. No cóż, była to chwila w której straciłem wiarę w socjalizm. Zupełnie i definitywnie!

Lubię to! Skomentuj53 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości