Zauważyliście pewno państwo, że aresztowania w Polsce dzielimy na: pokazane w telewizji oraz te nie pokazane, którymi nawet pies z powyłamywami nogami się nie intersuje.
W ekipie, która aresztowała Mirosława G. mogło zabraknąc każdego - tylko nie kamerzysty. Sprawa udaje ważną, a nie jest nawej w przybliżeniu tak ważna jak łódzcy"Łowcy skór". I tak dalej.
Pokazywanie w telewizji aresztowania kogokolwiek powinno skutkować - jeżeli zatrzymany zostanie przez sąd uniewinniony - karą finansową nakładaną na telewizję. Bo jednak, wywlekani przez policję (zwykle w niekompletnym ubraniu) wyglądamy zawsze na zbirów i nie ma powodu, by z takiej chwili w naszym życiu robili sobie bezpłatnie widowisko tłuści faceci zasiadający przed telewizorami i ich (obce dla nas) dzieci.
Telewizja nie powinna być wspólnikiem policji i prokuratury w sytuacji, w której taka współpraca nie służy poprawie bezpieczeństwa. Tak się czasem może zdarzyć, ale ani zatrzymanie Emila Wąsacza, ani prezesa Modrzejwskiego, ani Mirosława G. w niczym stanu bezpieczeństwa nie poprawia - to tylko dziwowisko za darmo. Wstyd.


Komentarze
Pokaż komentarze (18)