Załóżmy, że w referendum 25 października będzie wymagana frekwencja i większość opowie się za zniesienia obowiązku szkolnego sześciolatków.
Do tego dnia sześciolatki uczyć się będą w pierwszej klasie już od prawie dwóch miesięcy. Tak więc w niedzielę, a najpóźniej w poniedziałek, dyrektor szkoły Andrzej Duda ogłosi w telewizji, że od następnego dnia dzieciaki 6-letnie mogą nie przychodzić do szkoły. Przy okazji ogłosi także nauczycielom, że skoro ubędzie uczniów, to także niektórzy z nich stracą pracę w szkole. A dodatkowo przeniesie ich do przedszkola, by zapewnić opiekę zwolnionych ze szkoły sześciolatków. Wprowadzi takie zamieszanie, jakiego nasze szkolnictwo dawno już nie przeżyło.
A wszystko po to, by PIS było zadowolone.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)