Chodzi o cudo-fixing z 12 listopada. W końcówce sesji młody pracownik londyńskiego oddziału amerykańskiego banku JP Morgan złożył potężne, warte ok. 130 mln zł zlecenie kupna na akcje polskich blue chipów. Był zdeterminowany. Realizując zlecenie sztucznie zawyżył wartość indeksu krajowych blue chipów – WIG20. W tym czasie ktoś korzystając z zamieszania bez problemów otwierał pozycje krótkie na rynku terminowym na krajowe indeksy giełdowe (niekoniecznie tylko na GPW, ale również i rynku międzybankowym w Londynie).
Dziwne zachowanie JP Morgana na krajowym rynku akcji to nie wszystko. Kontrowersje budzą również raporty tego banku dotyczące perspektyw złotego. Jesienią ubiegłego roku specjaliści JP Morgana obstawiali silne osłabienie się złotego. Później nagle zmienili zdanie. Obecnie utrzymują, że złoty w 2009 roku będzie rósł w siłę. Puls Biznesu
Szef KNF odpowiedział
Waldemar Pawlak twierdzi, iż w celu ochrony rynku instrumentów pochodnych na GPW należy wprowadzić limity koncentracji. Argumentem wicepremiera jest to, że na wielu światowych rynkach takie ograniczenia funkcjonują.
Przypadek 19 grudnia pokazał, że dotychczasowe regulacje dotyczące obrotu instrumentami pochodnymi na GPW należy zmodyfikować. Obecnie rozważane są pomysły wprowadzenia limitów koncentracji na określonym procentowo poziomie, czy ujawniania znacznych stanów posiadania (np. 20%).
KONKLUZJA
130 mln zł to wartość zlecenia, które na fixingu 12 listopada tego roku zmieniło wartość WIG20 o około 5 proc. – Makler musi bezwzględnie zrealizować zlecenie klienta, nawet jeśli wie, że zaburzy ono rynek .
CZYLI KNF NIE JEST SKUTECZNE


Komentarze
Pokaż komentarze (3)