Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa
57
BLOG

Metodologia hodowli prezydentów

Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa Polityka Obserwuj notkę 0

      U nas w samorządzie to jest tak. Wójt musi się na czymś znać, wykazać pewnym dorobkiem cieszyć się we wsi (mieście lub miasteczku) pewnym autorytetem. Burmistrz w zasadzie też, ale już jest istotne by stała za nim jakaś polityczna siła. Prezydent miasta, starosta, marszałek może być mierny, byle wierny i namaszczony przez właściwą partię. W teorii zatem (a często i w praktyce) im większy zakres władzy i odpowiedzialności, tym niższe wymogi kompetencyjne. 
     W jaki sposób hodowani są optymalni kandydaci na prezydentów ?
Trendy jest, by był to człowiek młody (do 35 roku życia), z dobrym doświadczeniem, obyciem w świecie. Dlatego w kilkunastu dużych miastach partie takowych kandydatów znalazły. Gdy jednak bliżej poznamy c.v tych kandydatów, odkrywamy pewne powtarzalne cechy. Już w młodości dany młodzieniec nosił partyjne ulotki i rozwieszał plakaty. Potem awansował na lidera partyjnej młodzieżówki, zajmując się kampanią internetową. W ramach awansu stał się najpierw społecznym, a po studiach zawodowym asystentem posła lub senatora. Potem w jego dorobku pokazuje się jakieś stanowisko w radach nadzorczych, czy urzędnicze, w ramach partyjnej nomenklatury. I tak zebrany dorobek świadczy o kompetencji, obyciu, a przede wszystkim o lojalności wobec partii – matki. 
     Istotne jest jedno – ten człowiek wszystko zawdzięcza partii, nie ma nic własnego, żadnego innego dorobku zawodowego czy społecznego; nie ma on życia poza partią. Warunki naturalne kształtują istoty żywe; tak wyhodowana jednostka jest wyczulona na sygnały płynące z góry, doskonale wyczuwa zmianę sił wewnątrz partii, wie pod kogo się podwiesić, a kogo olewać... I dokładnie ma gdzieś plebs – mieszkańców; bo ma świadomość, że w polityce od nich nic nigdy nie zależy.
       Wyhodowany właściwie kandydat wie, że polityka jest sztuką pozorów, liczy się PR liczy się sprzedaż marzeń i wizerunku. Wie jednocześnie, że bez względu na własne osiągnięcia najistotniejsza jest łaska centrum. Niesubordynacja oznacza zrzucenie w przepaść niebytu; jako zawodowy aparatczyk był świadkiem jak w niebyt odesłano wielu zasłużonych, lecz niesubordynowanych działaczy.
     Nietaktem było pytać o zderzenie samej idei samorządności z osobowościami wyhodowanych kandydatów z aparatu. Świat idei jest ułudą idealistów, rzeczywistość to brutalny realizm.
     Dla osób starszych ten realizm pokazuje jak historia wraca swoją autoparodią. Czym się różnią dzisiejsi młodzi działacze partyjni, od swoich poprzedników z pokolenia ZMP czy ZMS ? Przecież to takie same młode wilczki ukształtowane na wewnątrzpartyjnych podchodach, tak samo spragnione konfitur nomenklaturowych.
     Świat zmienia się szybko. Człowiek wolniej.

 

chciałbym to wiedzieć...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka