Każdy ma prawo być tym, za kogo się uważa. Prawo to wynika bezpośrednio z ochrony własnego świętego spokoju.
Dlaczego uważamy p. Jarosława Kaczyńskiego za patriotę? Przede wszystkim dlatego, że sam on tak o sobie mówi. Zaprzeczyć nie wypada. Zarzut, że ktoś nie jest patriotą jest zbyt poważny, by go stawiać bez mocnych dowodów. Może nas oburzać, że w ramach swojego patriotyzmu p. Kaczyński odmawia innym prawa posiadania tej cechy. Przyjmujemy do wiadomości, że ta „najważniejsza Polska” jest suwerenna i godna dobrego imienia tylko wówczas, gdy rządzi nią p. Kaczyński. Inne państwo jest podejrzanym tworem. Nie zmienia to naszego przekonania, że p. Kaczyński patriotą jest, bo tak o sobie mówi.
Pan Tusk uważa siebie za liberała, a swoja partię za liberalną. A skoro tak mówi, bezkrytycznie przyjmujemy to do wiadomości. Krzywdzimy mimochodem ideę liberalizmu utożsamiając ja z praktyką rządu. PO jest typową partią władzy budowaną z ludzi, żyjących z środków podatników. Rząd konsekwentnie realizuje program takiej partii zwiększając podatki i dominację biurokracji nad obywatelami. Ale skoro p. Tusk mówi, że to liberalizm; dla świętego spokoju przyjmujemy i to do wiadomości.
Lewicę ma cechować większa wrażliwość społeczna. I stąd mniemamy, że lewicowiec dba o biedniejszych, jest otwarty i tolerancyjny, dąży do łagodzenia nierówności społecznych. Ale – z drugiej strony – przecież pan Napieralski nawet za te jabłka rozdawane robotnikom nie płacił z własnej kieszeni. Wrażliwość społeczna polega na zabieraniu jednym by dać drugim, sobie zachowując odpowiednią marże za usługę. Największą tego typu wrażliwość społeczną mają częstochowscy doliniarze, idealnie wyczuwający kieszeń z portfelem. Z otwartością i tolerancją zderza się kompleks antyklerykalny wyrażający się nienawiścią wobec inaczej – niż lewicowo – myślących. Ale, pal to licho, skoro Napieralski lubi o sobie dobrze mówić, niech mu będzie.
Każdy ma prawo mówić o sobie jak najlepiej i uważać za takiego jakim chce być.
Gorzej, gdy tę opinię bez weryfikacji powtarzają nam na okrągło. Lady Ga-Ga też się uważa za piosenkarkę i ten fakt, mi nie przeszkadza. Ale powtarzanie w nieskończoność w radiach czegoś, co nazywane jest przebojem tej pani, staje się irytujące. Melodyjka puszczana kilka razy dziennie staje się nam bliska, twarz pokazana wielokrotnie w TV jest nam znana...Siłą powtarzalności możemy prawie każdemu wmówić prawie wszystko.
Według spiskowej teorii dziejów rządzący mediami – wytwórnie płytowe i politycy – mogą nam zrobić wodę w mózgu. I nie da się przeciw temu zaszczepić.
38
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze