Patrząc z pozycji zupełnego laika politykę wschodnią widzę jako niezborne pole rywalizacji skrajności. Jedni, w ślad za swoim liderem, dostrzegają w Rosji niezmiennego, śmiertelnego wroga. Gotowi są, nie troszcząc się o szczególne dowody, przypisywać mu nawet odpowiedzialność za najgorszą zbrodnie masowego morderstwa. Drudzy, przeciwnie, za cel swoich działań uznają pozyskanie przychylnego uśmiechu pana Putina. I w imię tego podpisują umowy gospodarcze niekorzystne dla Polski, narażające nas na konflikt z państwami UE.
Zwolennicy tej drugiej drogi wskazują na przykład Niemiec. Nasi zachodni sąsiedzi wybrali drogę współpracy z rosyjską władzą, czynią to konsekwentnie nie oglądając się na interesy innych państw europejskich czy amerykańskiego sojusznika. Być może jest to dobry przykład, ale w odróżnieniu od obecnego rządu Rzeczpospolitej każdy rząd niemiecki w klimacie przyjaźni robi interesy dobre dla Niemców. Nie da się w podobnym tonie napisać o umowie rządu Polski w sprawie zakupu gazu.
Istota jednak leży w czymś innym. Jak to niegdyś powiadano: rządy przychodzą i odchodzą, narody pozostają. W dłuższej perspektywie czasu mniej istotne są uczucia pana premiera Putina; ważniejsze sympatie zwykłych Rosjan, mieszkańców Kaliningradu, Władywostoku, Samary czy Smoleńska. Każdą chwilę odwilży w stosunkach międzyrządowych powinniśmy maksymalnie wykorzystywać, by budować bezpośrednie więzi między naszymi społecznościami.
Wymiera pokolenie rosyjskiej inteligencji dla której Polska była oknem na świat. Była to dla nas sytuacja niezwykle korzystna: mieliśmy rzeczywiste polskie lobby osób uwielbiających Annę German, Marylę Rodowicz, Joannę Chmielowską, Andrzeja Łapickiego, Daniela Olbryskiego; czytających „Przekrój”, poszukujących w księgarniach polskich książek a w kinach polskich filmów. Niestety, tamte więzi to historia sprzed prawie półwiecza.
Co robimy dziś by podobne pozytywne sentymenty budować ? Mrówcza praca Jerzego Pomianowskiego czy jednorazowa prezentacja „Katynia” Wajdy w telewizji rosyjskiej, to zbyt mało. Potrzebny jest poważny wysiłek, w tym także wkład finansowy i organizacyjny państwa, by promować polska literaturę, muzykę, kino. Promocja kultury nie powinna uciekać do banału. Poważny dialog z Rosjanami wymaga udostępnienia im nie tylko współczesnych owoców sztuki (będących po części powieleniem mód zachodnich, które i tak w lepszym autentycznym wydaniu trafiają do Rosjan). Konieczne jest odwołanie dla klasyki, rozmowa za pośrednictwem dzieł Czesława Miłosza, Józefa Mackiewicza, Herlinga- Grudzińskiego...Zwłaszcza Józefa Mackiewicza, autor „Sprawy pułkownika Masojedowa” czy „Kontry”, może być przykładem empatii w rozumieniu trudnych spraw z przeszłości.
Szukajmy przyjaciół nie we władzach, lecz wśród ludzi. Szukajmy ich mądrze tak jak czynią Niemcy poprzez aktywność swojego instytutu promocji kultury. I nie oszczędzajmy na tym; więzi przyjaźni to lepsza inwestycja od takich czy siakich umów międzyrządowych.
40
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (4)