Samorząd dla Polski, a pióra dla literatów. Trudno powstrzymać się od sarkazmu, gdy modne stało się „wysokie C. Mimo dętej nazwy z optymizmem przyjąć można fakt spotkania prezydenta RP Bronisława Komorowskiego z samorządowcami i powołanie Forum Debaty Publicznej o w/w nazwie. Nie jest to specjalnie odkrywcze – prezydent RP Lech Wałęsa dysponował radą ds samorządu, tworzoną z reprezentantów korporacji wspólnot – Związku Miast Polskich, Związku Gmin Wiejskich, Unii Metropolii i Unii Miasteczek RP. Prezydent RP Lech Kaczyński powołał dwóch doradców specjalizujących się w tej tematyce: prezydenta Gdyni Wojciecha Szczurka i b. prezydenta Częstochowy Tadeusza Wrona. Krok prezydenta Komorowskiego jest więc dobrym przykładem kontynuacji.
Istotną wartością jest, że koordynatorem Forum zostały osoby o niekwestionowanych kompetencjach, doświadczeniu i autorytecie w sprawach dotyczących rozwoju samorządności, w tym „ojcowie samorządności” prof. Jerzy Regulski i prof. Michał Kulesza. Spotkanie z samorządowcami, a w trakcie niego przedłożona lista postulatów ustrojowych, świadczy, że forum nie musi i nie powinno być tylko formą kurtuazyjnego uhonorowania zasłużonych działaczy.
Myląca i denerwująca jest nazwa „Samorząd dla Polski”. Dla Polski może (i powinien) pracować pan Kowalski, związek zawodowy górników lub stowarzyszenie harcerskie. Samorząd terytorialny, jako obligatoryjne zrzeszenie mieszkańców danego obszaru, jest po prostu integralną częścią Polski. I w tym sensie pracą dla Polski jest zarówno właściwe wykonywanie przez władze lokalne zadań ogólnokrajowych (np. oświata), jak i zapewnienie przez centralną administrację rządową możliwości realizacji zadań własnych przez gminę. Polską jest zarówno droga krajowa jak i powiatowa...
Jest zawłaszczeniem twierdzenie, że dobro państwa ogranicza się do domeny kompetencji rządu. Niestety, ale nadal upowszechniona jest swoista herezja mieszająca pojęcie omnipotencji rządu centralnego z poczuciem siły państwa. Rząd zaślepiony swoją omnipotencją jest zjawiskiem śmiesznym i żałosnym. Nie ważne, czy wyrazem jego wszechmocy jest ustalanie cen bułek czy budowa gminnych boisk, w każdej postaci przypomina zarząd wielkiej korporacji ogniskujący się na liczeniu spinaczy w prowincjonalnym oddziale. Wszechwładza centrali jest najczęściej ucieczką od odpowiedzialności za powierzoną jej odpowiedzialność, skrywaną formą impotencji w wykonywaniu najważniejszych spraw.
Samorządność przynosi dobre efekty, gdy ludzie uwierzą w możliwość samodzielnego decydowania o swoich sprawach lokalnych. Każda forma ograniczenia samodzielności lokalnej prowadzi do utraty społecznej aktywności. Nieszczęściem jest nadmiernie drobiazgowe prawo ograniczające wolność lokalnych decyzji. Nieszczęściem jest narzucanie samorządom gotowych rozwiązań. Nieszczęściem najgorszym jest traktowanie obszaru samorządności jako części łupu przynależnego scentralizowanym partiom politycznym.
„....niesprawiedliwością, szkodą społeczną i zakłócaniem porządku jest zabierać mniejszym i niższym społecznością te zadania, które mogą spełnić, i przekazywać je społecznością większym i wyższym...” - nadal aktualnie brzmią słowa Piusa XI w kraju, który uważa się za chrześcijański. Szkodą społeczną jest ograniczanie wolności samorządowej, nie istotne czy motywowane wiarą w siłę etatyzmu państwowego czy wiarą w oświecony model odgórnej modernizacji.
Czy tworzone Forum Debaty Publicznej będzie stróżem tej wolności, czy tylko kolejnym miejscem próżnego wołania ? Czas pokaże.
150
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (1)