Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa
132
BLOG

Gminno-powiatowy bój o dzieci

Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa Polityka Obserwuj notkę 1

 Projekt ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej zawiera zapisy, które budzą sprzeciw samorządów. Ustawa narzuca dodatkowe koszty ponoszone przez budżety powiatów w wysokości 726 mln zł. Gorszą jednak rzeczą są zapisy otwierające pole konfliktów między gminami a powiatami; ofiarą ich może być dobro dzieci.
Według proponowanej konstrukcji gminy odpowiadać będą za dzieci umieszczone w zastępczej rodzinie spokrewnionej (u babci lub cioci); powiaty za inne formy rodzin zastępczych. „Nowatorskie” rozwiązanie, twórczo rozbieżne z dotychczasową praktyką, nakłada na powiaty obowiązek dotowania gmin. Dotacja ta określona jest sztywno, uwzględniać ma liczbę dzieci w znajdujących się pod pieczą powiatu rodzinach zastępczych w dniu wejścia ustawy w życie. W kolejnych latach dotacja utrzymywana będzie na tym samym poziomie, bez względu na to czy ilość dzieci wzrośnie czy zmaleje. Na rzeczywistą liczbę dzieci umieszczanych w rodzinach zastępczych wpływ zarówno powiatów jak i gmin, będzie ograniczony; decyzja należy do sądu rodzinnego.
Dobro dzieci to jedno, pieniądze to drugie. Logika ustawy wskazuje, że gminy zainteresowane będą zmniejszaniem liczby dzieci w rodzinach zastępczych, zwłaszcza tych spokrewnionych. W przypadku rodzin niespokrewnionych mają stałą gwarancję pokrywania 50% kosztów z budżetu powiatu. Powiat, dla odróżnienia, będzie robił wszystko by zmniejszyć liczbę dzieci pod swoją pieczą, przed wejściem w życie ustawy.
Dwie konkurujące z sobą służby pomocy społecznej, gminna i powiatowa, będą więc przed sądami udowadniać, że dziecko potrzebuje (nie potrzebuje) rodziny zastępczej – w zależności od interesu powiatowego – spokrewnionej, lub gminnego – niespokrewnionej. Troska o stan budżetu gminy lub powiatu przesłonić może, to co w tym jest najważniejsze – dobro dziecka.
Teoretycznie znacznie lepiej utrzymać zasadę dotowania rodzin zastępczych z budżetu państwa. Przyjmując zasadę, że środki publiczne „idą za dzieckiem”, uniknęlibyśmy niepotrzebnych swarów gminno-powiatowych. Tego jednak zrobić się nie da ze względu na nadrzędną zasadę „spychologii”.
Otóż jest tak: rząd chce przed wyborami wspomóc różne sfery życia społecznego. Nie może tego jednak robić narażając budżetu państwa na dodatkowe wydatki. Limit wydatków rządowych został już z nawiązką przekroczony. W takiej sytuacji czyni dobro na koszt samorządów. Zrzuca na nie ciężar oddłużenia szpitali, zwiększania pomocy rodzinie, finansowania rodzin zastępczych, tworzenia przedszkoli i żłobków... Do wcześniejszych tego typu zabiegów należało wymuszenie dofinansowania płac nauczycieli, opłacenia oświetlenia (a w miastach na prawach powiatu także utrzymania) dróg krajowych lub budowania i utrzymywania obiektów sportowych. Głosu protestu samorządów nikt nie wysłucha. 
Najwyżej potem minister finansów zgani samorządy za nierozsądny wzrost zadłużenia.
 

chciałbym to wiedzieć...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka