Projekt ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej zawiera zapisy, które budzą sprzeciw samorządów. Ustawa narzuca dodatkowe koszty ponoszone przez budżety powiatów w wysokości 726 mln zł. Gorszą jednak rzeczą są zapisy otwierające pole konfliktów między gminami a powiatami; ofiarą ich może być dobro dzieci.
Według proponowanej konstrukcji gminy odpowiadać będą za dzieci umieszczone w zastępczej rodzinie spokrewnionej (u babci lub cioci); powiaty za inne formy rodzin zastępczych. „Nowatorskie” rozwiązanie, twórczo rozbieżne z dotychczasową praktyką, nakłada na powiaty obowiązek dotowania gmin. Dotacja ta określona jest sztywno, uwzględniać ma liczbę dzieci w znajdujących się pod pieczą powiatu rodzinach zastępczych w dniu wejścia ustawy w życie. W kolejnych latach dotacja utrzymywana będzie na tym samym poziomie, bez względu na to czy ilość dzieci wzrośnie czy zmaleje. Na rzeczywistą liczbę dzieci umieszczanych w rodzinach zastępczych wpływ zarówno powiatów jak i gmin, będzie ograniczony; decyzja należy do sądu rodzinnego.
Dobro dzieci to jedno, pieniądze to drugie. Logika ustawy wskazuje, że gminy zainteresowane będą zmniejszaniem liczby dzieci w rodzinach zastępczych, zwłaszcza tych spokrewnionych. W przypadku rodzin niespokrewnionych mają stałą gwarancję pokrywania 50% kosztów z budżetu powiatu. Powiat, dla odróżnienia, będzie robił wszystko by zmniejszyć liczbę dzieci pod swoją pieczą, przed wejściem w życie ustawy.
Dwie konkurujące z sobą służby pomocy społecznej, gminna i powiatowa, będą więc przed sądami udowadniać, że dziecko potrzebuje (nie potrzebuje) rodziny zastępczej – w zależności od interesu powiatowego – spokrewnionej, lub gminnego – niespokrewnionej. Troska o stan budżetu gminy lub powiatu przesłonić może, to co w tym jest najważniejsze – dobro dziecka.
Teoretycznie znacznie lepiej utrzymać zasadę dotowania rodzin zastępczych z budżetu państwa. Przyjmując zasadę, że środki publiczne „idą za dzieckiem”, uniknęlibyśmy niepotrzebnych swarów gminno-powiatowych. Tego jednak zrobić się nie da ze względu na nadrzędną zasadę „spychologii”.
Otóż jest tak: rząd chce przed wyborami wspomóc różne sfery życia społecznego. Nie może tego jednak robić narażając budżetu państwa na dodatkowe wydatki. Limit wydatków rządowych został już z nawiązką przekroczony. W takiej sytuacji czyni dobro na koszt samorządów. Zrzuca na nie ciężar oddłużenia szpitali, zwiększania pomocy rodzinie, finansowania rodzin zastępczych, tworzenia przedszkoli i żłobków... Do wcześniejszych tego typu zabiegów należało wymuszenie dofinansowania płac nauczycieli, opłacenia oświetlenia (a w miastach na prawach powiatu także utrzymania) dróg krajowych lub budowania i utrzymywania obiektów sportowych. Głosu protestu samorządów nikt nie wysłucha.
Najwyżej potem minister finansów zgani samorządy za nierozsądny wzrost zadłużenia.
132
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (1)