Zazwyczaj staram się utrzymać dystans i unikać gorących komentarzy gorących tematów. Trudno zachować obojętność wobec faktu morderstwa popełnionego na niewinnej osobie, urzędniku pracującym w biurze poselskim. Odczuwam dodatkowo wstyd; morderca był związany z moim miastem – Częstochową.
Tak jak cieszę się i z satysfakcją odbieram wszelkie wieści o sukcesach częstochowian; z pokorą muszę wstydzić się za zło popełniane przez moich sąsiadów. Nie da się oddzielić jednego od drugiego. Bezsens zbrodni nie ma usprawiedliwienia.
Bezsensu nie da się tłumaczyć racjonalnymi motywami. W takiej sytuacji sensownie brzmią słowa mojej ś.p. babci, która takie formy ludzkiego szaleństwo określała: „diabeł go opętał”.
Może też to brzmi okrutnie, ale tragedia w Łodzi nie jest zjawiskiem unikalnym, powodowanym obecną „wojną polsko – polską”. Otóż jest tak, że górnik narażony jest na zawał ziemi, kierowca na wypadki drogowe, pracownik służby cywilnej na agresję ze strony interesantów.
Poetka z Częstochowy, Elżbieta Jeziorowska-Wróbel, opisała w książce „Córka czarownicy” autentyczne wydarzenie sprzed trzydziestu lat. Elżbieta, pracując jako komornik miejski, wspólnie z koleżanką odwiedziła mieszkanie w zapadłej dzielnicy Częstochowy. Gospodarz oblał koleżankę benzyną i podpalił...Dwudziestoletnia urzędniczka zmarła po kilku dniach cierpienia.
Dzięki magii opisu Elżbiety widok tej bezsensownej śmierci jest nadal obecny w naszej świadomości. Tym bardziej, że wypadki agresji powtarzają się bez względu na zmianę ustroju. Dziesięć lat temu szaleniec z siekiera zaatakował prezydenta Częstochowy, obezwładnił go sekretarz miasta, niegdyś świetny judoka. Do rutyny należy znoszenie agresji słownej, w tym wysłuchiwanie obelg i pogróżek. Najbardziej na to narażone są osoby pracujące w biurach obsługi interesantów i w sekretariacie prezydenta.
A i tak sytuacja urzędników w budynku miejskim jest o niebo lepsza, od doli egzekutorów podatkowych czy pracowników socjalnych. Oni czasem muszą wejść tam, gdzie boi się wejść policjant...Egzekutor podatkowy traktowany jest gorzej od złodzieja, przeciw niemu jest cała kamienica, przyciągnięte sensacją media, „bezinteresowni” przechodnie.
Cóż jak mawiają Hindusi, taka karma. Każdy zawód ma swoje wady. Świata się nie zmieni trzeba z tym żyć. Przed wojną zawód urzędnika cieszył się pewnym prestiżem. Dziś urzędnicy odczuwają społeczną niechęć, czują się jak przedstawiciele okupantów. Może i na to zasługujemy....
Ale po co Polakom niepodległość skoro nie lubią swojego państwa ? Niechęć do urzędników jest wyrazem zaniku autorytetu państwa. Do tego dochodzi stan wzajemnej nieufności w społeczeństwie. Stan gdy każdy każdego chce wykiwać, odszukać, ograbić, „gdzie przekazań brak dziesięciu”, gdzie liczy się cwaniactwo i siła...
Jeśli nawet jeszcze nie jest aż tak źle, to, niestety, coraz bliżej nam do dna. I to jest tragiczny wyraz dwudziestolecia Niepodległej Rzeczpospolitej.
311
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze