Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa
234
BLOG

Biedni nie krzyczą

Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa Polityka Obserwuj notkę 3

Pisząc o minimum egzystencji i kwocie uprawniającej do zasiłków, nie przypuszczałem, że ramach oszczędności Rada Ministrów zechce jeszcze kopnąć biednych. Na posiedzeniu Rady Ministrów 26.10. nie zaakceptowano propozycji Komisji Trójstronnej podwyższenia progów dochodowych: dla osoby samotnej z 477 zł do 546 zł, dla rodziny z 351 zł/ na osobę na 415 zł. Zdaniem rządu podwyższenie progów dochodowych skutkowałoby wzrostem wydatków budżetowych o ok 160 mln zł w 2010 r, i 670 mln zł w 2011 r. 
Przypomnę, że wyliczone przez Instytut Pracy i Spraw Społecznych minimum egzystencji wynosiło w 2009 r: 445 zł dla osoby samotnej i 392 zł na osobę w rodzinie. Art 3 ustawy o pomocy społecznej mówi o wspieraniu osób i rodzin w wysiłkach zmierzających do zaspokojenia niezbędnych potrzeb i umożliwianiu im życia w warunkach odpowiadających godności człowieka. Ponieważ definicja ta jest dość nieprecyzyjna, art 9 ustawy wskazuje Instytut Pracy i Spraw Społecznych jako kompetentny do wskazania progu interwencji. W oparciu o to Rada Ministrów co trzy lata ustala kryterium dochodowe.
Jeżeli Rada Ministrów nie zaakceptowała propozycji Komisji Trójstronnej to tym samym naruszyła wspomniane zapisy ustawy o pomocy społecznej. Problem w tym, że pewnie ustawy tej nie znają posłowie, dziennikarze podejmujący temat interwencji społecznej, a już z pewnością nie zna jej większość biednych ludzi. Odium w tym wypadku spadnie na bezdusznych urzędników gminnych, którzy odmawiają biednym zasiłku na zakup opału na zimę. Tak jak i bezduszni urzędnicy gminni ponoszą odpowiedzialność za los ludzi w Drzewicy, jadący do pracy jak mieszkańcy osad pod Kinszasą (trafne porównanie Ziemkiewicza).
Bieda jest biedzie nie równa, różne są koszty życia w miastach i wsiach, w regionach wschodnich i zachodnich. Powtórzę to, co pisałem. Gminy nie potrzebują kryterium dochodowego ustalanego centralnie. Większość pracowników socjalnych jest przygotowana by samodzielnie ocenić stan biedy i wybrać najlepsze formy interwencji. Kryterium dochodowe działa tu negatywnie. Nie jest problemem dla cwaniaków, ukrywających swoje faktyczne dochody z pracy na czarno. Jest jednak istotną przeszkodą, gdy chcemy pomóc uczciwym choć niezaradnym. Zgodnie z prawem odmówić należy refundacji biletu na dojazd do szkoły dziecku, choć jego rodzina żyje poniżej minimum egzystencji. Skazać należy na zimę w nieogrzewanym domu staruszkę, której emerytura o kilka złotych przekracza owe 477 zł miesięcznie. Nie wolno tej staruszce także pomóc w zakupie lekarstw. Taniej widać dla państwa jest leczyć ją w ciepłym szpitalu.
Biedni najbardziej odczuwają wzrost cen żywności, energii i usług komunalnych. Dla nich realny wzrost kosztów życia nie wynosi tyle co inflacja 2,5%, lecz o wiele więcej. Państwo niewątpliwie oszczędzi, utrzymując przez kolejne trzy lata zamrożone na absurdalnie niskim poziomie kryterium dochodowe. Być może dzięki temu specjaliści od p.r. ogłoszą sukcesy w likwidacji biedy, bo spadnie ilość osób pobierających zasiłki.
Trudno znaleźć w budżecie 670 mln zł. Ale to trzy razy mniej niż państwo wydaje refundując składki na NFZ wszystkim rolnikom. To dużo mniej niż skutki utrzymywania ulgi internetowej.
Zabrać silnej grupie jednak nie łatwo; reformy mają nie boleć. Ograbić biednego łatwiej, on nawet nie będzie wiedział komu to zawdzięcza.

 

chciałbym to wiedzieć...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka