To, że rząd premiera D. Tuska, nie ma nic wspólnego z ideami liberalizmu jest faktem ogólnie znanym. Można tu jedynie snuć rozważania, dlaczego liberałowie po zdobyciu władzy stają się populistycznymi etatystami... O tym pisał swojego czasu Milton Friedman w „Potędze status quo”, zainteresowanych odsyłam do lektury.
Rząd pana premiera D. Tuska w dodatku ma szanse przejść do historii jako rząd antyeuropejski. Być może wyprzedzi w tej konkurencji rząd postkomunistycznej lewicy czy rządy, w skład których wchodziły niechętne UE „Samoobrona” i LPR. Stać bowiem rząd na rzeczy przedziwne.
Przez kilka lat priorytetem w polityce polskiej wobec UE było forsowanie idei solidarności dla zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego. I oto kraj, który z takim mozołem promował solidarności, ostentacyjne narusza jej zasady. Podpisuje umowę energetyczną naruszającą europejskie zasady solidarności i bezpieczeństwa energetycznego. W dodatku z równą ostentacją odmawia KE prawa do informacji o zawartej umowie, zasłaniając się tajemnicą handlową. Robi zatem dokładnie to samo, co niemiecki rząd kanclerza Schroedera, gdy decydował o budowie gazociągu po dnie Bałtyku.
To nie wszystko. Zgodnie z informacją rządową Polska w dniu 15 października 2010 r zalegała z wdrożeniem 28 unijnych dyrektyw regulujących swobodny przepływ towarów, usług, osób i kapitału. Zaległości dotyczą resortów: zdrowia, rolnictwa i rozwoju wsi,infrastruktury, pracy i polityki społecznej, spraw wewnętrznych i administracji oraz finansów. Wielkość zaległości oznacza, że nasz kraj przekroczył dopuszczalny przez Unię Europejską poziom. Prowadzić to może do wszczęcia przez KE postępowania grożącego nałożeniem kar i wstrzymaniem przekazywania środków pomocowych. Takie postępowanie, o bardzo kosztownych skutkach, wszczęte zostanie wobec niedotrzymania zobowiązań dotyczących gospodarki odpadami.
W przypadku odpadów widać wyraźnie jak interes grupowy firm komercyjnych wygrywa ze zdrowym rozsądkiem i zaleceniami unijnymi. Samobójczym działaniem jest także zamrażanie wdrażania dyrektyw ułatwiających budowanie wspólnego rynku.
Swobodny przepływ towarów, usług, osób i kapitału działa w UE na naszą korzyść. To dzięki temu jesteśmy ową chwaloną „zieloną wyspą”. Eksport towarów, usług i osób stał się lokomotywą naszej gospodarki. Nawet popyt wewnętrzny był w dużej mierze zasługą transferów finansowych od miliona naszych rodaków pracujących w Irlandii, Wlk. Brytanii, Hiszpanii i innych krajach unijnych. Skoro korzystamy, powinniśmy być prymusem we wdrażaniu rozwiązań budujących wspólny rynek, a przez to liderem promującym wolność gospodarczą.
Dziwne jest to, gdy polscy eurodeputowani walczą o dyrektywę usługową, otwierającą rynek Francji dla naszych hydraulików. Dziwne jest to, gdy toczy się walka o prawo legalnego zatrudnienia polskich murarzy w Niemczech. Zachowujemy się jak mali cwaniaczkowie, jak się da to gdzieś, coś ugramy, coś, gdzieś chapniemy, ale swego dziadostwa ruszyć nie damy.
Na więcej nas nie stać.
227
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (2)