Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa
98
BLOG

Centralna walka z bezrobociem

Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa Polityka Obserwuj notkę 0

Ciekaw jestem odczuć Sz.P. Czytelników przyjmujących do wiadomości informacje wyjęte z protokołu pokontrolnego Ministerstwa Pracy w sprawie wykorzystania środków z Funduszu Pracy przez jeden z powiatowych urzędów. Przekazano do PUP 1 936 tys zł na szkolenie bezrobotnych. Szkolenie miało obejmować 1350 bezrobotnych, ukończyło je 1 136 osób. Z tego zatrudnienie uzyskało 255. Efektywność zatrudnienia wyliczono na 22,45%, efektywność kwotową – 7 607 zł.
Przyjmujemy takie informacje do akceptującej wiadomości. W porównaniu bowiem do innych powiatów teoretyczna efektywność jest wysoka. Koszt dotacji dla zatrudnienia jednej osoby – 7,6 tys zł – jest niższy, niż w wielu innych przypadkach. Niższy np. w przeliczeniu na osobę od sumy dotacji udzielanej na uruchomienie kolejnej fabryki w specjalnych strefach ekonomicznych.
Jest to jednak tylko teoria. Szkoleni musieli korzystać ze szkolenia, bo utraciliby prawo do zasiłku. Nie wiemy, czy rzeczywiście to kształcenie pomogło im znaleźć pracę. W praktyce w wielu wypadkach (choć nie przesądzam, że i w tym) suma rzeczywistych beneficjantów rozkłada się trochę odmiennie niż zakładają priorytety Ministerstwa. Najwięcej zyskują firmy prowadzące szkolenie, w następnej kolejności zatrudnieni przez nie trenerzy, w dalszej kolejności – firmy kateringowe dostarczające kawę i kanapki, potem właściciele sal wynajmowanych na szkolenie...Bezrobotni bywają ostatnim ogniwem tego łańcucha podatkowego nasycanego pieniędzmi z budżetu państwa lub z budżetu UE. Zwłaszcza budżetu UE, bo zdecydowana większość tego typu przedsięwzięć opiera się na dotacjach z Europejskiego Funduszu Socjalnego.
Przykład wymieniony należy, przy tym, przemnożyć – wydajemy miliardy złoty na tego typu aktywne formy przeciwdziałania bezrobociu.
Sztywność systemu nie pozwala odejść od parametrów teoretycznych mierników. W tym roku klęska powodzi dotknęła wiele powiatów. Klęska żywiołowa jest nieszczęściem, ale jednocześnie rodzi zapotrzebowanie na pracę. Potrzebnych było tysiące rąk do usuwania szkód popowodziowych, do naprawy wałów, do odbudowany zniszczonych domów i dróg. W teorii była to okazja do uruchomienia masowych programów robót publicznych. Niestety, planując wydatki z EFS czy FP, nie przewidziano klęsk. W ekspresowym tempie modyfikowano przepisy, po to by w dwa miesiące po powodzi uruchomić prace zatrudniające 50-100 osób w powiatach najbardziej poszkodowanych. Zatrudnić za późno i za mało...
Gdyby w omawianym powiecie zamiast na szkolenie wydano 2 mln zł na zatrudnienie przy usuwaniu skutków powodzi ( a były one akurat tu szacowane na ok 150 mln strat), przez miesiąc 1000 ludzi pomagałoby przy sprzątaniu, naprawie, odgruzowywaniu. Ten sam powiat przeżył także zimową klęskę – zamarznięte opady śniegu zerwały linie energetyczne. 2 mln na zatrudnienie ludzi pozwoliłoby szybciej zlikwidować szkody; zamiast przez tydzień, ludzie byliby bez prądu najwyżej 2-3 dni.
Jest to jednak tylko teoria. Sztywne przepisy nie pozwalają na wykorzystywanie pracy armii bezrobotnych. Sztywne przepisy są pochodną centralnego sterowania. I dlatego jest jak jest.

 

chciałbym to wiedzieć...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka