Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa
85
BLOG

Władza nie lubi polityki

Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa Polityka Obserwuj notkę 0

 
Władza lubi powtarzać: budowanie rury kanalizacyjnej (domu mieszkalnego, przedszkola, stadionu) nie jest polityką. To brzmi dobrze, bo ludzie od dziecka karmieni są niechęcią do polityki i polityków.
Sęk w tym, że nie ma decyzji inwestycyjnych oderwanych od polityki. Budowa rury kanalizacyjnej powinna być następstwem określonej, politycznej, wizji rozwoju miasta. Politycznej, a zatem podjętej po wszechstronnej dyskusji po uzyskaniu akceptacji większości. Zacieranie tego znaczenia słowa „polityka”, nie jest tylko propagandową manipulacją. Jest ujawnieniem tęsknot za władzą autorytatywną.
Władza nie lubi konkurencji, władza chce rządzić niepodzielnie, realizując to co sama uważa za słuszne. Władza więc ustawia się na poziomie wszystkowiedzących fachowców. Tak jak lekarz w szpitalu, nie ma ochoty na dyskusję z laikiem – chorym o sposobie terapii; tak rządzący uważa siebie za medyka chorego społeczeństwa. Przypomnijmy sobie lata PRL, świadome utożsamianie każdej formy sprzeciwu społecznego z polityką. „Solidarność”, gdyby zajmowała się sprawami związkowymi (dzieleniem ziemniaków i jabłek) byłaby dobra, ale ona zajęła się polityką...Protestujący przeciw skażeniu środowiska; im nie chodzi o zdrowie ale i politykę...Upominanie się o prawo do wolności słowa, zgromadzeń, stowarzyszeń - ewidentna polityka...Tak było i tak jest nie tylko u nas. W Chinach polityką było nawet uprawianie ćwiczeń gimnastycznych. W Korei upominający się o kawałek chleba może też być uznany za polityka.
O politykę oskarżany więc jest każdy, kto poddaje w wątpliwość decyzję władzy. Zdrowe, apolityczne społeczeństwo ma stać na baczność i powtarzać jak kaczka „:tak, tak, tak...”
Jak kaczka...Albo jak bohaterowie spotu wyborczego Platformy, zwanej nie wiem dlaczego Obywatelską. Obywatele ze spotu wyrażają swoją obywatelskość wchodząc na trybunę i mówiąc „niech ci politycy wybudują stadion, drogę, czy zorganizują imprezę”. Proponują układ społeczny, wy rządźcie, a my w zamian coś dostaniemy. Obywatele ze spotu nie chcą dyskusji, nie widzą powodu by współdecydować o swoich sprawach. Są jak klienci w supermarkecie płacący swoimi głosami za określone dobro.
Czy o to ma chodzić w samorządach? Czy tak ma wyglądać polska demokracja po modernizacji?
Taka ma być Polska z dala od polityki...?
Trudno uznać za błąd taką logikę przemawiająca z propagandowego spotu. To nie błąd, to odkrycie rzeczywistych pragnień rządzących; odkrycie praktyki działań tego rządu.
Jak za Gierka: ja wam kiełbasę i cytrusy świąteczne, a wy mnie poparcie...
A może w tym wszystkim rzeczywiście o to chodzi. Może popularność Gierka odzwierciedla takie oczekiwanie społeczne. Może po prostu jako ogół szukamy okazji by się dobrze sprzedać, a jeszcze przy tym mieć odrobinę przyjemności.
 

chciałbym to wiedzieć...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka