Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa
144
BLOG

Radni i demografia

Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa Polityka Obserwuj notkę 0

Rady samorządowe rozpoczęły swoją pracę. Prawdopodobnie pierwsze robocze sesje poświęcone zostaną prezentacji budżetu na 2011 r. Wraz z budżetem radny otrzyma dokument nazywany wieloletnią perspektywą finansową; jakby to ponuro nie wyglądało z niego wynikają ramy realnych możliwości.
Możliwości i potrzeby gminy, powiatu i województwa wyznaczone są liczbami, których brak w budżecie i prognozie finansowej; myślę tu o analizie sytuacji demograficznej. Demografia określa potrzeby i pokazuje możliwości rozwojowe. Traktować ją trzeba z pełną pokorą: najlepsze chęci radnych wpłynąć mogą tylko na sytuacje jednostkowe, nie są w stanie zmienić ogólnych trendów.
Pokora jest niezbędna; słabością jest bowiem potęga status quo powodująca niezmienność oferty usług publicznych przy jednoczesnej zmianie potrzeb wynikającej z demografii. To jest tak, jak w pewnej prowincjonalnej akademii pedagogicznej produkującej zwiększająca się ilość specjalistów od nauczania i wychowania małych dzieci, przy jednoczesnym zamknięciu oczu na spadek liczby tych dzieci. Trwa tam kosztowna nadprodukcja rodząca frustrację wykształconych bezrobotnych przy jednoczesnym stałym oczekiwaniu, że jakaś „mądra władza” odwróci trendy. Wiara w cud jest łatwiejsza, niż zmiana oferty nauczania, ta – bowiem – naruszyłaby pewność zatrudnienia uczelnianej kadry.
Akademia nie jest tu wyjątkiem. W większości miast sieć szkół i przedszkoli, rodzaj i usytuowanie punktów pomocy społecznej, oferta usług zdrowotnych, a nawet sportowych i rekreacyjnych została ustalona kilkanaście lat temu, w zupełnie innej sytuacji demograficznej. W efekcie w moim mieście młodzi rodzice tracą codziennie ponad półgodziny dowożąc dzieci z dzielnic peryferyjnych do przedszkoli w centrum. W jednych szkołach podstawowych klasy liczą 28 uczniów, w innych 10- 12 osób. W mieście funkcjonuje 31 świetlic dla dzieci i zaledwie jedna dla seniorów.
Mamy pewne trwałe trendy ogólne. Zmniejsza się ilość dzieci, wydłuża się przewidywalny czas życia, zatem przybywać nam będzie osób 60+. To jest podstawowy parametr, do którego należy dostosować usługi publiczne. Ale nie mniej istotne są tendencje „szczegółowe”. Jeżeli dostrzegalny jest wskaźnik migracji z miasta do gmin podmiejskich, warto zidentyfikować kierunki migracji. „Rozlewanie” się miasta nie oznacza zrywania więzi; dzieci z tych gmin będą korzystały z miejskich szkół, rodzice będą pracować w mieście. Powinniśmy więc pod takie potrzeby planować układ komunikacyjny i pasażerski transport publiczny. Równie istotne jest dostrzeganie różnic demograficznych wśród miejskich dzielnic. Inne bowiem są potrzeby dzielnic „młodych”, inne – zamieszkałych przed starzejącą się populacje. Sieć usług z natury nie jest elastyczna; trudno spodziewać się, że samorząd jest w stanie szybko zamknąć szkołę w jednej dzielnicy i odtworzyć w innej. Ale i w tych sztywnych ramach możliwe jest lepsze dostosowanie oferty: taniej jest dowozić dzieci niż tolerować jedne szkoły przepełnione, inne bez dzieci.
Radny nie musi być specjalistą od demografii czy od problemów społecznych. Ale ma prawo, a nawet obowiązek, domagać się od kompetentnych urzędników pełnej informacji na temat podstawowych problemów reprezentowanego samorządu. Radzę więc każdemu radnemu by ze szczególną uwagą poznał demograficzny fundament swoich przyszłych działań. Jest to konieczne by pieniądze publiczne nie poleciały w społeczną pustkę.

 

chciałbym to wiedzieć...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka