Dyskusja na temat OFE (otwartych funduszy emerytalnych) nie jest możliwa bez debaty o ZUS i wypłacanych świadczeniach. Wszystko tu się z wszystkim zapętla, więc bez wypętlenia można jedynie uprawiać sztuczki księgowe. Problem, przy tym, ma charakter historyczny, wynika z socjalizmu, systemu opartego na oszukiwaniu ludzi.
Jest więc ZUS. Instytucja ta ma charakter typowej piramidki finansowej; podobną metodą wyłudzał pieniądze słynny przed 20 laty pan Grobelny. Piramidka ma ten urok, że środki na wypłaty dostarczane są wpłatami kolejnych uczestników systemu. Gdy tych wpłat braknie, piramidka bankrutuje, ostatni w kolejce zostają na lodzie. W teorii gwarancją kolejnych wpłat jest przymus aparatu państwa, ale nawet przymus nie pokona demografii. Z przyczyn naturalnych maleje liczba chętnych do wpłacania na wypłaty beneficjentów.
Są emerytury naliczane i rewaloryzowane w zupełnym oderwaniu od wydolności opisanej piramidki finansowej. Wynika to w części z kolejnego oszustwa. Otóż bywają prace trudne i niebezpieczne, zazwyczaj rekompensowane jest to wyższymi kosztami płacy. W pewnym momencie (a przypadało to przede wszystkim na czas po wprowadzeniu stanu wojennego) wymyślono inną formułę płacy. Częściowo płacono gotówką, a częściowo obietnicą wypłaty reszty przez w szczególny sposób naliczaną emeryturę (wcześniejszą lub wyższą). W rachunkach bieżących kopalni wygodniej jest zapłacić górnikowi 3 tys miesięcznie i obiecać, że drugie tyle wyrówna mu system emerytalny; niż płacić uczciwie 6 tys, radząc by samodzielnie zabezpieczył się na okres, gdy mu braknie sił do trudnej pracy. W każdym z tych przypadków cena pracy wynosi 6 tys zł; w pierwszym jednak my konsumujemy zysk, a kosztem dzielimy się z potomnymi.
I jest w końcu OFE. OFE jest ograniczoną próbą powrotu do normalności, wprowadzeniem zasady, że odpowiedzialny człowiek oszczędza by móc za coś żyć na starość. Przymusowy udział w tym systemie wynika z niewiary rządzących w indywidualną odpowiedzialność jednostek. Rządzący nie byliby sobą, gdyby na tym przymusie nie korzystali. Narzucono na OFE sztywne przypisy dotyczące lokowania naszych oszczędności, w efekcie 60% ich pożyczane jest państwu. Gdyby indywidualny ciułacz dobrze cenił wiarygodność swojego państwa pewnie sam dobrowolnie lokowałby swoje oszczędności w obligacjach. A tak, bez względu na swoje subiektywne oceny, musi to robić i jeszcze płaci za to 3% prowizji.
Rząd pożycza nasze oszczędności od OFE po to, by dopłacać do piramidki ZUS, tak by ta mogła jeszcze wywiązywać się ze spłaty zobowiązań wyrównujących niektórym niezapłacone koszty pracy. Ponieważ owe odroczone koszty płacy nauczycieli, górników, policjantów i innych grup zawodowych rosną w czasie a maleją z przyczyn demograficznych wpłaty do piramidki ZUS, wykres graficzny ilustrujący pierwsze zdanie ma kształt spiralki, wskazującej stałe zwiększenia się różnicy między źródłem finansowania systemu a jego zobowiązaniami.
Taki obraz trzeba mieć przed oczyma, gdy dyskutujemy o naszej przyszłości. To nie jest kwestia, czy tat czy siak, będziemy księgować oszczędności lokowane w OFE. To raczej kwestia odwagi by publicznie przyznać, że ani nasze pokolenie, ani tym bardziej pokolenie naszych następców, nie jest w stanie spłacić pochopnie podjętych zobowiązań poprzedników. A w następstwie – kasowanie części tych zobowiązań.
235
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze