Jeżeli dopuszczamy pogląd, że rodzina to kwestia umowna, może być taka lub siaka, jedno, dwu- lub wielopłciowa, zawarta na wieczność lub na kilka dni, nuklearna lub molekularna, opresyjna lub tolerancyjna itd, itp; jeżeli dopuszczamy rozmaite interpretacje takowego związku ludzi, to tym trudniej nam odpowiedzieć na pytanie dotyczącego relacji obywatel – państwo.
Wolność jednostki, przyjmijmy tę interpretacje, ma pierwszeństwo przed zobowiązaniami wobec wspólnoty. Zresztą i sama wspólnota jest zjawiskiem dyskusyjnym; to tylko zbiorowość mieszkająca na określonym terenie, podlegającym pewnej władzy państwowej. Przecież przede wszystkim z racji miejsca zamieszkania musimy respektować władze państwa i obowiązujące prawa.
Otwartość mnoży problemy: czy o lojalności wobec państwa ma decydować stałe czy tymczasowe miejsce zamieszkania, czy samo miejsce zamieszkania jest ważniejszym elementem łączącym z państwem od miejsca pracy, czy miejsca posiadania nieruchomości. Jeśli urodziłem się i wychowałem w Białymstoku, czasowo mieszkam i pracuję w Irlandii dla niemieckiej firmy, a zainwestowałem w mieszkanie w Hiszpanii, to wobec którego państwa mam być lojalnym obywatelem...Czym mam jakieś szczególne zobowiązania wobec kraju, który wydał mi paszport lub dowód osobisty ? Czy owe zobowiązania nie są formą opresyjną ograniczającą moją wolność ?
Może więc ten związek byłby bardziej zrozumiały, gdyby go zastąpić dobrowolnie zawieraną wzajemną umową.
Gdy wybieram miejsce zamieszkania w Stanach Zjednoczonych mam możliwość porównania oferty gmin. Z oferty dowiaduję się ile podatku płacę i co w zamian dostaję: w jednej gminie podatki są niższe, ale drogi takie sobie i kiepska szkoła; w drugiej fiskus strzyże mnie równo ale mam opiekę szkolną dla dzieci na super-poziomie. Dlaczego więc nie miałbym na podobnej zasadzie wybierać sobie państw...Płacąc podatki płacę za określony koszyk usług na odpowiednim poziomie; jeżeli państwo nie jest w stanie wywiązać się ze swoich zobowiązań przestanę mu płacić. Taka umowa byłaby dyscyplinująca dla rządzących. Kto bowiem godziłby się płacić na dziadowskie państwo...
Tradycyjny model państwa jest przeżytkiem. Gorzej nawet – ten anachronizm prowadzi do utrzymywania zamkniętego społeczeństwa ograniczającego prawa jednostek, szczególnie niechętnego wszystkim mniejszościom. Stworzono ideę państwa by zyskać za darmo żołnierzy walczących w interesie władzy. Potem rozwijano ideologie patriotyzmu by obciążać mieszkańców coraz wyższymi podatkami, odbierając im nie tylko wolność ale i własność.
Umowa to rzecz wymierna: tyle płacę, tyle dostaje...Patriotyzm, to tylko element p.r. Wystarczy dokonać lekkiej korekty programów szkolnych, wystarczy skuteczna medialna kampania społeczna, ukierunkowana postawa elity i promocja dobrych, europejskich wzorów, by ten cały balonik państwotwórczy uleciał w powietrze.
Otwórzmy dyskusję na ten temat. Skoro zaczynamy dostrzegać opresyjność tradycyjnej rodziny wymuszającej stały związek między mężem a żoną, między dziećmi a rodzicami; to dlaczego lekceważymy opresyjność państwa wymuszającego podobnie stałe więzi. Skoro w szkołach można uczyć, że istnieją różne formy rodziny, to dlaczego tradycyjne państwo ma być jedyną formą organizacji zbiorowości. Może być rodzina jedno- lub trójpłciowa, może być wolne społeczeństwo bez granic i obowiązków.
Wszystko jest tylko kwestią umowy.
157
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (4)