Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa
213
BLOG

Długi prywatne, długi publiczne

Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa Polityka Obserwuj notkę 1

 Zaostrzenie kryterium przyznawania kredytów może przynieść bolesne doświadczenie. Część młodych ludzi spotka odmowa uzyskania kredytu hipotecznego na zakup mieszkania, to w konsekwencji obniży popyt na rynku nieruchomości. Przyznajmy, że Komisja Nadzoru Finansowego ma uzasadnione powody by dbać o bezpieczeństwo finansowe; niedawny kryzys był surową lekcją. Ale jednocześnie zauważmy, że Polska uniknęła problemów podobnych jak w Stanach Zjednoczonych, Irlandii, Hiszpanii, bo banki prywatne – bez względu na stanowisko nadzoru – prowadziły stale dość ostrożną politykę. W połowie roku zaciągnięte było ponad 120 mld zł kredytów konsumpcyjnych, w tym zagrożona była spłata 20 mld zł. Nie jest to przerażający wskaźnik.
Zaostrzenie kryterium uderzy w biedniejszych. Niestety, u nas zwłaszcza ludzie mniej zamożni hołdują specyficznej zasadzie – zastaw się, a pokaż się. Bieda jest wstydliwa, więc biedni ostentacyjnie, ponad stan, inwestują w takie dobra „veblenowskie” jak uroczystości weselne lub pierwsze Komunie. Skoro tracą możliwość uzyskania na taki cel kredytu bankowego, skorzystają z innych źródeł płacąc rujnujące odsetki. Tego typu forma zadłużenia się, może stać się wkrótce poważnym problemem społecznym.
Mówiąc o długu, warto zdawać sobie sprawę, że klient indywidualny traci w konkurencji z klientem „publicznym”. Finansowanie deficytu finansów publicznych krajowym pieniądzem sprawia, że dla zwykłego odbiorcy – przedsiębiorcy lub konsumenta – ten pieniądz staje się coraz mniej dostępny, a przez to coraz droższy. W 2010 r potrzeby pożyczkowe sektora finansów publicznych wynosiły ok 90 mld zł, przy ogólnej sumie zgromadzonych w bankach i innych instytucjach finansowych oszczędnościach szacowanych na 800 mld zł. Państwo lub samorząd są dla banków zawsze wiarygodniejszym partnerem od przedsiębiorcy; gwarancją tego są podatnicy. To oni w ostatecznym rozrachunku „płaczą i płacą” nawet za najlekkomyślniej zaciągnięte kredyty. Ta ekspansja „publiczna” na prywatne oszczędności nie kończy się na agendach rządowych i samorządowych. Poważnym problemem mogą także stać się potrzeby kredytowe dużych spółek publicznych. Za coś państwowy „czebol” energetyczny musi wybudować elektrownie atomową, czy zmodernizować sieci przesyłowe...Po nasze oszczędności sięgnąć muszą kopalnie, by dostać się do nowych złóż, koleje by można było jeździć po torach...
Nie istnieje u nas „poduszka bezpieczeństwa” w finansowaniu małych przedsiębiorstw; taka jaką tworzą np. w Niemczech lokalne kasy oszczędnościowe. Jeszcze przed wojną lokalny tapicer, piekarz czy sklepikarz miał oparcie w całej infrastrukturze wzajemnej pomocy finansowej. Miał swoje Towarzystwo Kredytowe, swoją Kasę Komunalną, bank spółdzielczy, kasę Stefczyka. Sąsiad oceniał wiarygodność sąsiada i na tej podstawie mały bank lokował oszczędności mieszkańców w przedsięwzięcie jednego z nich. Dziś systemy bankowe są znacznie nowocześniejsze, posługują się matematycznymi modelami oceny ryzyka. Czy przez to są bezpieczniejsze....to inna sprawa
Jedno jest pewne. Gdy mam możliwość zarobienia 5 zł na pożyczce 100 zł dla państwa, to jest to pewny interes. Gdy mogę zarobić 8 zł od tej samej kwoty, pożyczając sąsiadowi na uruchomienie przydatnego na osiedlu punktu usług szewskich – zawaham się. Sąsiada lubię, ale jest ryzyko, że jego interes nie wypali; państwo zaś to pewny partner. I tak pośrednio sami ograniczamy liczbę kierowanych do nas usług i nowych produktów; tworzymy bariery dla rozwoju ludzkiej twórczości, w konsekwencji ograniczając szanse wyższego tempa rozwoju gospodarczego.
Na krótszą metę możliwe jest ożywienie gospodarki ekspansją finansową państwa. W dalszej perspektywie publiczny dług jest kamieniem ciągnącym wszystkich na dno.
 

chciałbym to wiedzieć...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka