Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa
142
BLOG

Kolejny rok bylejakości

Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa Polityka Obserwuj notkę 1

Właściwym podsumowaniem 2010 roku były słowa Joachima Brudzińskiego o dziadowskim państwie. Ktoś w końcu musiał to wypowiedzieć – po 20 latach niepodległości przeważają u nas cechy dziadostwa. Próbujemy to jakoś lakierować, przykrywać sukcesami; ale to dziadostwo wychodzi jak słoma z butów. Może to zbyt gorzki osąd, poprzestańmy wiec na łagodniejszym, dziadostwo zastąpmy bylejakością.
Z barierą bylejakości spotyka się każdy. To jest, mniej więcej, sytuacja lokatora w domu, gdzie w ścianach aluminiowe przewody energetyczne nie zmieniane są od lat 50-tych, gdzie podobnie wiekowe zardzewiałe rury doprowadzają wodę, gdzie kładąc rury na chybcika, by zdążyć przed 22 lipca, dostarczono gaz....Przed domem załatwiono prowizoryczny parking, wykładając część trawnika kostką brukową. Po sąsiedzku zagnieździło się nowe, na końcu uliczki wyłożonej trylinką usytuował się błyszczący barak z handlem samoobsługowym. Do tego zakryto wżery w tynku lakierowanymi bilboordami z wdzięcznym biustem i błyszczącym uśmiechem.
Da się tu żyć, można się przyzwyczaić. W byle jakich domach przybywa nowoczesnej elektroniki, na trawnikach parkują coraz nowsze modele samochodów, rosną obroty supermarketu. Dopóki nie zdąży się nic nadzwyczajnego – jakoś się żyje.
Problem w tym, że sytuacje nadzwyczajne zdarzają się zawsze. Zawsze zimą mogą wystąpić zbyt wielkie opady śniegu, mogą być mrozy, a wiosną ulewy i przybór wód. Zdarza się, że ambicja ludzka jest mocniejsza od umiejętności: pilot będzie próbował lądować we mgle, a kierowca pokonywał barierę dźwięku na wertepiastej drodze. Jednego dotknie zawał serca na ulicy, innemu wichura zerwie dach lub przerwie linie doprowadzające energię. 90% tego co nazywamy sytuacjami nadzwyczajnymi jest banalnie łatwa do przewidzenia. Możemy najwyżej przyjąć regułę racjonalnego minimalizowania: koszt zabezpieczenia się przed ryzykiem o 1% szansie wystąpienia bywa zbyt wysoki by opłacalne było ponoszenie go. W ostatecznym rachunku, nawet najlepiej zabezpieczony człowiek i tak umrze.
Reguła ta, choć z zasady słuszna, rozgrzesza tę naszą bylejakość. W dodatku przytłaczające są koszty ucieczki od bylejakości. Mamy świadomość, że z tych 20 tys torów kolejowych leżących w Polsce zaledwie tysiąc nadaje się do jazdy, że 90% przewodów dostarczających energię wymaga pilnej wymiany lub modernizacji, że ukrytymi w ziemi bombami są rury z lat 70-tych dostarczające gaz, że ponad połowa dróg asfaltowych rozpływa się po deszczu, bo brak im odpowiedniego podłoża, że 30-40% ciepła dostarczanego do budynków ogrzewa atmosferę....Mamy świadomość, że wraz z wzrostem liczby nauczycieli w stosunku do liczby uczniów spada poziom wykształcenia, że wzrostowi liczby osób z wyższym wykształcenia towarzyszy spadek czytelnictwa książek, że w tempie kwadratowym przyrasta liczba prawnych regulacji, wymuszających zwiększenie liczby urzędników...Mamy świadomość, że pracujemy za krótko i mało wydajnie, każąc finansować nasz dobrobyt przyszłym pokoleniom....
Mamy świadomość naszej bylejakości, ale nie chcemy ponosić kosztów wychodzenia z tego stanu. Chodzi o to, by nie bolało. I się żyje.
Tylko nie traktujmy katastrof jako niezawinionej kary, jako efektu spisku obcych, bądź wyjątkowej niełaski natury. Nie obrażajmy się, że ktoś nazwie nasze państwo dziadowskim. Jest jak jest, aby tylko gorzej nie było.
I tego życzę wszystkim na Nowy Rok.

 

chciałbym to wiedzieć...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka