Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa
288
BLOG

Ho,ho, ho w Zameczku

Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa Polityka Obserwuj notkę 2

Ho, ho, ho – powitały się hohonie, z Nowym Rokiem życząc sobie wzajemnie smacznego. Potraktowany traktamentem Przywódca z górskiego Zameczku wygłosił słów parę wzruszających i krzepiących. Jako człowiek skromny nie wspomniał, jak bliski jest mu ten , dla którego Zameczek wybudowano: prezydent Ignacy Mościcki. Wszak łączyły ich nie tylko obowiązki związane z funkcją Prezydenta Rzeczypospolitej, wiązała także wspólna pasja: łowiectwo.
Zameczek w Wiśle, obok pałacu w Spale i Białowieży, był dla Prezydenta Mościckiego ulubionym miejscem spędzaniu czasu z ulubioną dubeltówką w pogoni za grubym zwierzem. I wzajemnie, Mościcki był dla mieszkańców Wisły ulubionym politykiem, ale nie z powodu słabości do polowań. Beskidzcy ewangelicy cenili ludzi sukcesu. Dla nich Mościcki był Kimś, zanim został Prezydentem RP, był przykładem kariery „od zera do milionera”; dowodem, że twórczy umysł połączony z ciężką pracą przynosi dobre owoce.
Mógł Mościcki jako młodzieniec zasłużyć na tablicę pamiątkową ginąc w zamachu na gubernatora Hurkę. Mógł klepać biedę, z nadzieją na lepszą przyszłość, jako zawodowy socjalistyczny rewolucjonista. Los sprawił, że w Szwajcarii żądni szybkiego zysku inwestorzy zdecydowali się finansować nowatorski projekt młodego naukowca uruchamiając fabrykę kwasu azotowego.
Projekt Mościckiego można dziś porównać do odkrycia ekonomicznie opłacalnych ogniw paliwowych. Mamy współcześnie kłopot powodowany ograniczającym się zasobem węgla, gazu ziemnego czy ropy naftowej; jednocześnie wiemy, że dysponujemy nieograniczonymi zasobami wodoru, które możemy wykorzystać w celach energetycznych. Problem polega na opracowaniu metody uzyskiwania wodoru z wody, w sposób tańszy od wydobywania gazu z ziemi. W początkach XX wieku, gdy lawinowo rosło zapotrzebowanie na kwas azotowy ( niezbędny do produkcji nawozów sztucznych i prochu strzelniczego) barierą były ograniczone zasoby saletry. Wiadomo było, że azotu nie brakuje w powietrzu; ale nieznanym było, jak wykorzystać to źródło w sposób tańszy niż uzyskiwanie go z saletry....Ten sposób odkrył młody asystent z Uniwersytetu we Fryburgu; żeby go zrealizować skonstruował specjalny prototypowy kondensator generujący napięcie 50 tys wolt.
Każde odkrycie ma swoją wartość weryfikowaną przez rynek. W tym wypadku inwestorzy, którzy zaufali Mościckiemu, zyskali krocie, a i sam wynalazca doszedł do milionowego majątku. Nic dziwnego: opłacalność metody uzyskiwania azotu dodatkowo wzrosła, gdy w czasie I wojny światowej blokada odcięła Niemcy od dostaw saletry.
Mościcki nie został rentierem korzystających z owocu jednego patentu. Wpisał się w powojenny rozwój polskiej gospodarki jako budowniczy zakładów chemicznych w Chorzowie i pod Tarnowem, a więc twórca polskiego przemysłu chemicznego. Przekazanie przez niego na rzecz Skarbu Państwa 40 patentów odkryć stosowanych w przemyśle pokryło z nawiązką koszt wypłacanej mu gaży prezydenckiej, w tym nawet budowy Zameczku i rozbudowy pałacu w Spale.
Nie podejmuję tu dyskusji jakim Ignacy Mościcki był Prezydentem Rzeczypospolitej. Równie istotne jest kim był, zanim stał się Głową Państwa.
Nie przeczę, że wśród parlamentarnych polityków II Rzeczpospolitej spotkać można było życiowych nieudaczników, ludzi nieuczciwych, demagogów. Ale już w przypadku premierów i ministrów, a zwłaszcza w kolejnych Prezydentach Rzeczypospolitej dostrzec można było ludzi, których autorytet określało nie tylko stanowisko polityczne. Gabriel Narutowicz, Stanisław Wojciechowski, Ignacy Mościcki – każdy z nich miał uznany w skali Europy dorobek naukowy i zawodowy. Dla każdego z nich wybór służby publicznej, był wyborem służby a nie dowartościowaniem. Każdy z nich nie był uzależniony od „państwowego garnuszka”; pozycja zawodowa stanowiła o jego niezależności.
To był po prostu inny poziom.
Może więc, skoro obecny Prezydent Rzeczypospolitej przemówił z beskidzkiego Zameczku, może kontynuując wskaże poprzednika jako pewien wzór.
Wzór, że dzięki zdobytej wiedzy i ciężkiej pracy można dojść do majątku i pozycji niekwestionowanego autorytetu w swoim fachu. Wzór, że świadomość obowiązków wobec Ojczyzny wyraża się oddaniem na jej usługi swojej pracy, wiedzy i doświadczenia; a mądrość rządzonych określona jest stopniem wykorzystania tego daru. I wreszcie wzór, że uprawnienie do sięgania po najwyższe urzędu państwowe wiązać się powinno nie tylko z pozycją w partii, nie tylko z zasługami politycznymi, ale – przede wszystkim – ze zdobytym pracą i wiedzą autorytetem zawodowym i społecznym.
Takie przesłanie, zgodne z ewangelickim klimatem Wisły, byłoby rzeczą dziś cenniejszą, od gromkiego ho, ho, ho....

 

chciałbym to wiedzieć...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka