Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa
684
BLOG

Liczby demaskują zamiary

Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa Polityka Obserwuj notkę 1

 Gdy polityk mówi...to mówi. Gdy słowa zaczyna ilustrować liczbami, ryzykuje rozszyfrowanie rzeczywistych intencji. Przeciętnie wykształcony odbiorca, dysponują kalkulatorkiem czy tylko ołówkiem i kartką, może dokonać weryfikacji obietnic ilustrowanych konkretnymi kwotami.
Według rządu budżet zyska, a przyszły emeryt nie straci na zmianie zasad oszczędzania na przyszłe emerytury; i tu w ślad za deklaracją posypały się wymierne liczby.
Proponuję więc policzyć. Rząd przekazuje nasze pieniądze do OFE i łata dziury w budżecie sprzedając obligacje oprocentowane 4,8%. Jeżeli nie przekazuje, zmniejszają się potrzeby pożyczkowe, nie trzeba płacić wspomnianych procentów. Nie zmienia to jednak salda zobowiązań; pozostaje obciążający budżet państwa w przyszłości obowiązek wypłaty emerytur. Wprowadzony mechanizm waloryzacji pokazuje, że oszczędności w ZUS powinny być oprocentowane w wysokości 7,5% (przyszłe emerytury mają wzrastać stosownie do powiększania PKB z uwzględnieniem inflacji). Przyjmując scenariusz stabilnego wzrostu założyć można stałą różnicę ok 2% między wyliczanym wskaźnikiem wzrostu naszych oszczędności ZUS, a oprocentowaniem zaciąganych przez państwo pożyczek. W dalszej perspektywie czasu owe 2% zmieni się w kilkadziesiąt miliardów złotych, które trzeba gdzieś wygospodarować.
Rzeczywisty sens tej operacji jest jak różnica między kredytem bankowym a kupieckim. Kupując dany towar możemy na ten cel zaciągnąć kredyt w banku; możemy jednak także umówić się z dostawcą na odroczony termin zapłaty (kredyt kupiecki). Formalnie „na papierze” tylko w pierwszym przypadku jesteśmy zadłużeni. Faktycznie tak w pierwszym jak i w drugim przypadku musimy zbierać pieniądze na spłatę. Chyba, że jesteśmy świniami i złodziejami, ale o to nie posądzam żadnego Ministra Finansów....
Innymi słowy – mówiąc, że budżet zyska a przyszły emeryt też nie straci, minister nie kłamie, lecz podaje niepełną prawdę. Dokładnie: prawdę prawdziwą w krótkiej perspektywie czasowej. Identycznie nie kłamie klient zatajając w informacji o ciążących zobowiązaniach faktu ciążącego na nim kredytu kupieckiego. Minister nie kłamiąc wysyła nam wyraźny sygnał; interesuje nas tylko perspektywa najbliższych wyborów. Nasz projekt to zdobycie monopolu władzy; rozwój Polski ma znaczenie uboczne.
Informacje o swoich intencjach, także w postaci liczb, przesłał nam również PiS. Zgłaszając projekt wprowadzenia dodatku drożyźnianego, obdarzającego dzieci i emerytów kilkuset złotowymi prezentami, politycy PiS mieli (powinni mieć) pełną świadomość nierealności pomysłu. Równie dobrze można zaproponować zamiast 800 zł, 1000, 2 000 lub 8 000 zł podwyżki emerytur. 
Rolą opozycji jest toczenie publicznego sporu z rządem. Konstruktywność sporu wynika ze świadomości istnienia możliwości przejęcia władzy, a wówczas wypada samemu realizować nierealne obietnice. PO swojego czasu, na złość PiS-wi poparło „podwójne becikowe”. Teraz płacze i płaci...
Jeżeli PiS zgłasza pomysł prowadzący do zdruzgotania finansów publicznych, to tym samym ogłasza publicznie swój brak zainteresowania przejęciem władzy. Przyjąć to można ze zrozumieniem. Bycie w twardej opozycji parlamentarnej przynosi pewne profity: 100 polityków ma miejsce w parlamencie a aparat partyjny 30 mln rocznie na pensje, lokale i samochody. Uzyskując jako twarda opozycja 20% poparcia, spółka cywilna PiS będzie dobrze prosperowała.
Przykre jest tylko, że ta abdykacja z marzeń o rządzeniu Polską sprowadza taktykę PiS do poziomu wyznaczonego przez Leppera i Samoobronę.
 

chciałbym to wiedzieć...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka