Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa
193
BLOG

Obrońcy wiejskich dzieci

Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa Polityka Obserwuj notkę 4

Wyobraźmy sobie wiejską szkołę, kształcącą 40 dzieci, w przedwojennym budynku wymagającym natychmiastowego remontu. Klasy liczą ok 10 uczniów, lekcje niektórych przedmiotów odbywają się po połączeniu klasy II z III, lub III z IV. Ograniczona ilość nauczycieli narzuca ich uniwersalność: pani od polskiego jak trzeba pouczy matematyki...

Czy jesteśmy przekonani, że taka szkoła zapewni dobry start dzieciom wiejskim ?

W przeliczeniu na jedno dziecko koszt nauki wynosi 15 tys. zł miesięcznie. Subwencja przekazywana gminie uwzględnia koszt kształcenia ok 3 tys zł, reszta pochodzi z gminnych środków własnych. Zwykle inaczej traktujemy pieniądze publiczne od prywatnych, nie przychodzi nam do głowy porównanie jaki poziom kształcenia byśmy zapewnili dziecku wykładając z własnej kieszeni 15 tys zł. W przypadku usług publicznych lekceważymy rachunek kosztów – gmina ma zapewnić dziecku naukę; jak to zrobi to jej problem. 

W najbliższych tygodniach alarmowani będziemy informacjami o zamykani wiejskich szkół. Jest to okres trudnych decyzji podejmowanych w samorządach. Decyzji pilnych – bo jeśli nie teraz, to kiedy...Pierwszy rok po wyborach jest najlepszy na podejmowanie niewdzięcznych zadań. Przez cztery lata spór o szkołę ulegnie uspokojeniu. Wyborcy dostrzec mogą, że dzięki uzyskanym oszczędnością mogą jeździć lepszymi drogami, a ich dzieci kształcone są w lepszych warunkach na wyższym poziomie. Rzadko się zdarza, by decyzja o likwidacji szkół nie była przemyślana, by nie uwzględniała możliwości zapewnienia dobrych warunków ( a w tym dobrego dojazdu) dla kontynuowania nauki przez dotychczasowych uczniów, by nie prezentowała korzyści zbiorowych wynikających z uzyskanych oszczędności. Decyzje podejmuje rada; wójt musi ją przekonać, wiedząc, że wśród samorządowców najsilniejsze jest lobby nauczycieli. Radni muszą ze swoich racji wytłumaczyć się sąsiadom. W większości gmin wiejskich funkcjonuje mechanizm bezpośredniej, sąsiedzkiej oceny  postanowień rady. Tu nie da się ukryć przed odpowiedzialnością w anonimowym tłumie mieszkańców blokowisk.

Mimo logicznych argumentów decyzja  likwidacji szkoły będzie przez szereg osób odebrana jako krzywda. Rodzice obawiają się, jak sobie poradzą dzieci w nowej szkole; nauczyciele boją się utraty pracy. Społeczność wsi postrzega decyzje jako degradację swojego znaczenia, bo odbiera się placówkę, co była za ojców, za dziadów i być nadal powinna. Tworzy się mit o kulturotwórczym znaczeniu szkoły, choć popołudniu dzieciaki łatwiej znaleźć można na przystanku PKS, niż przy zamkniętym budynku oświatowym. Odzywają się lokalne antagonizmy upatrujące największych wrogów w mieszkańcach sąsiedniej wsi. Rozmowa o konieczności likwidacji szkoły ma swój łatwopalny charakter.

A najgorzej jak przyjedzie dobra pani( pan) z telewizora zrobić newsa o krzywdzeniu ludzi. Przed kamerą każdy chce się zaprezentować jako ten najbardziej krzywdzony, każdy marzy o 2 minutach ogólnopolskiej sławy, każdy z przyjemnością popatrzy jak szeryf z kamerą skopie lokalną władze.

Dobrzy ludzie potem odjadą, we wsi pozostaną długo gojące się rany.

Jest też w tych sporach element nieobecny: autorytet polskiego państwa. Samorząd nie jest prywatną korporacją, nie jest spółką o bardzo ograniczonej odpowiedzialności. W gabinecie wójta i na sali obrad rady gmina wisi godło z białym orłem przypominając, że jest to pochodząca z demokratycznego wyboru władza publiczna polskiego państwa. Dlatego wkurzające jest, gdy ten autorytet państwa na szczeblu gminy niszczony jest „politycznym” zachowaniem innych organów państwa....Wkurzające są słowa kuratora oświaty, który w takich sporach broni likwidowanej szkoły wiedząc, że budżet państwa nie jest w stanie jej utrzymać...Łatwo i przyjemnie jest udawać dobrą panią, gdy nie trzeba sięgać do portfela. 

Na wsi i w mieście, na ścianie wschodniej i zachodniej, wszędzie i wszystkim potrzebne jest państwo odpowiedzialne. Odpowiedzialne, a nie tylko sympatyczne i popularne. Kształcenie wiejskich dzieci jest kluczem każdej formy modernizacji i rozwoju.  Samorządy oczekują odpowiedzialności, domagając się by rząd przedstawił minimalne, obowiązujące w całym kraju standardy warunków kształcenia dzieci i zgodnie z nimi naliczał subwencje. Rząd chce być popularny, standardy wg możliwości finansowych budżetu państwa ową popularność by zdruzgotały. Dlatego, łatwiej mu udawać sympatycznego a nie odpowiedzialnego.

A z utrzymaniem uczącej 40 dzieci szkoły wiejskiej niech się wójt męczy.        

chciałbym to wiedzieć...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka