Cząstkowe wprowadzanie niepopularnych zmian to najstarsza recepta na przegraną. Ta świadomość obca jest ministrom rządu pana D. Tuska, skoro pracowicie chcą stworzyć kilkaset tysięcy przeciwnych sobie elektorów wśród służb mundurowych. Tak właśnie postrzegać można założenia ustawy z zmniejszeniu ze 100% do 80 % chorobowego dla funkcjonariuszy.
Są oczywiste racje przemawiające za tym rozwiązaniem. Bezdyskusyjny jest argument szukania oszczędności budżetowych. Trudno też nie zauważyć, że istniejący mechanizm zachęca do nadużyć, a tym samym do wykorzystywania uczciwych przez nieuczciwych. Przyjąć też można argumenty o zasadach równości; ogół pracowników otrzymuje chorobowe w wysokości 80% pensji. Można więc zgodzić się z koniecznością wprowadzenia takich zmian, ale...
Tu właśnie rodzą się wątpliwości, powodujące wzrost frustracji nawet u najuczciwszych, nienadużywających zwolnień chorobowych funkcjonariuszy. Państwo zawarło z nimi swoistą umowę społeczną, w zamian za narzucone obowiązki nadając pewne przywileje. Względy budżetowe, nazwijmy to po imieniu – realne możliwości finansowe państwa, mogą powodować konieczność zmiany umowy. Wymaga to jasnego stanowiska w negocjacjach ze związkami, przedstawienia różnych wariantów, a także gwarancji dotrzymania w przyszłości zweryfikowanej umowy. Wprowadzenie jednostronnie nawet drobnej zmiany cząstkowej podważa pewność zachowania innych uprawnień. A to nie wpływa dobrze na postawę pracowników.
Druga sprawa: uczciwość argumentacji. MSWiA na potwierdzenie tezy o powszechnym nadużywaniu chorobowego przez policjantów podaje liczby statystyczne, absencja chorobowa wynosi ok 6%. Zarzut nadużywania danego przywileju, jest twierdzeniem poważnym, podważającym uczciwość danej grupy zawodowej. Można zgodzić się, że ogół obywateli uważa, że wszyscy urzędnicy kradną, lekarze biorą łapówki a artyści prostytuują. Ale taka opinia nie może być poważnie brana pod uwagę przez ministra, tym bardziej nie może uzasadniać jego działań. Podawanie danych statystycznych bywa grą pod publiczkę, jeśli brak pogłębionego tła. Jaka jest absencja chorobowa w innych grupach zawodowych? Jakie są najczęstsze schorzenia? Czy nie wynikają one ze specyfiki służby? Czy nie mają związku z warunkami pracy? Policjant z racji swojej służby jest nie tylko bardziej narażony na wypadki (np. w czasie tłumienia zadym po meczu), ale i na powszechne choroby zakaźne (częsty kontakt z różnymi osobami). Jeżeli przyjmiemy tezę, że nadużywanie chorobowego jest wyzyskiem uczciwych przez nieuczciwych, to i można zauważyć, że lekceważenie chorób powiązanych z aktywnością zawodową jest premiowaniem leniwych kosztem pracowitych. Nie jest prawdopodobnie intencją prawodawcy by policjant odstępował od interwencji wobec osoby kichającej i kaszlącej; a takie w rzeczywistości mogą być skutki nowej ustawy.
Projekt założeń ustawy razi arogancją wobec pewnej, dużej grupy zawodowej. To jest strata polityczna, z którą się musi liczyć rząd. Czy zrekompensuje ją poparciem innych grup? Wątpliwe, argument, że w imię oszczędności budżetowej komuś coś się zabiera nie jest przekonujący. Zwłaszcza, że ta grupa utrzyma inne, bardziej denerwujące przywileje. Nadal, przykładowo, nie dotyka się sprawy braku ograniczeń w dorabianiu przez funkcjonariuszy korzystających z wcześniejszych emerytur. Funkcjonariusz odchodząc na emeryturę po 15 latach ( przed osiągnięciem wymaganego do pełnej emerytury stażu 25 lat) podejmuje świadomą decyzję o rezygnacji z aktywności zawodowej. Nie może takiej emerytury i związanych z nią ubezpieczeń traktować jako należny mu dodatek do pensji w nowej pracy. Jest to w pewnym sensie dotowanie nieuczciwej konkurencji na rynku pracy.
Zmiany są konieczne. Ale lepiej wprowadzić je w sposób całościowy, poprzedzone poważnymi konsultacjami ze związkami zawodowymi. A przede wszystkim, wprowadzane w sposób okazujący szacunek ludziom, od których zależy nasze bezpieczeństwo.


Komentarze
Pokaż komentarze