Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa
122
BLOG

Myślenie ma swoją przeszłość

Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa Polityka Obserwuj notkę 0

 Sto lat temu urodził się Stefan Kisielewski. Rocznica ta nie stała się powodem ustanawiania Roku Kisielewskiego. Twórca musi swoje odleżeć, aż przestanie być czytany. Wówczas jako klasyk godny będzie pomników i akademii.

Żołnierz na froncie wojny zdrowego rozsądku z socjalizmem musi mieć świadomość, że nie zawsze sprawy słuszne zwyciężają na tym świecie. Może więc lepiej by rocznica była przemilczana niż obserwować festiwal deklaracji rządzących: my wszyscy z Niego, my z mlekiem matki i z drukiem TP przyswoiliśmy Kiesielowy liberalizm; a Polska tu i teraz jest dowodem tryumfu Jego myśli...
Zatem tu i teraz po raz n-ty Minister Zdrowia prezentuje pomysł uzupełniających, dobrowolnych ubezpieczeń zdrowotnych. Nie pytajmy, wzorem TVN, co blokowało realizację tego projektu od 2008, gdy po raz pierwszy objawił się w formie oficjalnej enuncjacji pani Minister. Żal tylko, że nie zamieniono  miejscami minister Kopacz z minister Radziszewską, spełniłyby się postulaty feministek, a projekt odzyskałby cnotę świeżości.
Projekt zrodził się z prostego rachunku: skoro ludzie i tak wydają poza systemem NFZ 30 mld zł na swoje leczenie, trzeba owe pieniądze zagospodarować i skierować na wsparcie publicznych szpitali.  Jest rzeczą trudną do zaakceptowania, że ludzie ot tak sobie wydają pieniądze na usługi, które są w centrum rządowego zainteresowania. Problem dla rządu i widoczną słabością także tego projektu, jest  dobrowolność. Jak bowiem przekonać ludzi, by dobrowolnie płacili prowizje nadzorowanemu przez rząd (a więc drogiemu) pośrednikowi; skoro dziś mamy to samo bez przymusu pośrednictwa. 
Wydajemy owe 30 mld zł (albo i więcej) z egoistycznej troski o siebie, bynajmniej nie dla przyjemności lecz z przymusu. Jeżeli chcemy i stać nas na to, możemy się ubezpieczyć; funkcjonuje już wystarczająca ilość podmiotów oferujących nam taką usługę. Ubezpieczenie komercyjne to pewien luksus, przymusem staje się zwiększająca sfera podstawowych usług dostępnych tylko za gotówkę. Trudno dziś znaleźć osobę, która korzysta z usług stomatologicznych  tylko w ramach refundacji NFZ. Podejrzewam, że większość pacjentów nie wie nawet o takiej możliwości (albo nie chce ryzykować sprawdzania ich jakości). Do sfery czysto komercyjnej przenosi się diagnostyka. Który chory ma tyle zdrowia, by odczekując kolejki gromadził odpowiednie skierowania na badania specjalistyczne ? Jeśli kogoś niepokoi chroniczny kaszel, prędzej wyda 100 zł, niż będzie czekać pół roku na termin ubezpieczeniowego prześwietlenia...
Skoro więc niedostatki NFZ nauczyły nas sprawnego poruszania po rynku usług komercyjnych, to po co mielibyśmy powierzać swoje pieniądze w ręce kolejnej, tym razem komercyjnej, biurokracji ubezpieczeniowej... Jaka jest gwarancja, że taki ubezpieczyciel sprawniej załatwi to, co my sami bezpośrednio możemy kupić od lekarza? Gdyby dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne były tak atrakcyjne, masowo korzystano by z już istniejących możliwości.
Minister zdaje sobie sprawę ze słabości wynikającej z dobrowolności i dlatego sugeruje, że wydatki na ubezpieczenia będziemy mogli sobie odliczyć od podatku. I w tym momencie, my szara masa pacjentów powinniśmy zawyć z wściekłości. Dlaczego płacąc gotówką  u stomatologa, okulisty, płacąc za zdjęcie rentgenowskie i badania krwi, za domową wizytę lekarza u chorego dziecka itd., itd., itd. nie możemy sobie tego wydatku odliczyć? Dlaczego płatność bezpośrednia ma być traktowana gorzej, niż płatność za takie same usługi przez pośrednika?
Cóż, nasze wycie jest oznaką naiwności. Równie dobrze można się wściekać z powodu nierówności w traktowaniu form oszczędzania na starość. Lokata oszczędności w nadzorowanym przez rząd funduszu nagradzana ma być ulgą podatkową, lokata tych samych oszczędności w tym samym celu na koncie w banku – karana podatkiem. Marchewka i bat służy rządzącym sterowaniu naszą wolnością. A wolność, przede wszystkim, to swoboda dysponowania swoją własnością, pieniędzmi będącymi owocem naszej pracy.
Cóż...We wrześniu, równie cicho obchodzić będziemy 20 lecie śmierci Kisiela. Niedługo  później, być może, minister Kopacz zmieni się już miejscami z minister Radziszewską, pan Zdrojewski z Grabarczykiem, a pan premier Tusk z panem marszałkiem Schetyną. Opozycja nadal będzie straszyć ludzi liberałami, a zdrowy rozsądek ustąpi socjalizmowi. I bądź tu mądry w czasach nietęgich. 

chciałbym to wiedzieć...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka