Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa
213
BLOG

Oświatowa rzeczywistość

Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa Polityka Obserwuj notkę 0

 Co to jest 20 mld zł? Tyle, mniej więcej wynosi różnica między ornamentyką a rzeczywistością. Ornamentyką są słowa o inwestowaniu w kapitał ludzki poprzez zwiększanie przez rząd  wydatków na oświatę. Faktycznie wydatki z budżetu państwa przekazywane samorządom na ten cel wzrosły z 33,4 mld zł w 2009 r do 36, 8 mld zł w 2011. Jednocześnie rzeczywiste wydatki samorządów (pokrywające w 95% tylko płace nauczycieli) wyniosły w 2009 r 52 mld zł, w 2011 prawdopodobnie przekroczą 58 mld zł. Uwzględnić także powinniśmy wydatki własne rodziców uczniów, minimalny szacunek mówi o 2,5-3 mld zł.

Gdyby dodatkowo uwzględnić koszty niezbędnych remontów i inwestycji szkolnych, które w całości spoczywają na samorządach, okazałoby się, że rzeczywisty udział państwa w finansowaniu jednego z podstawowych zadań państwa, jest mniejszy niż połowa całkowitych wydatków. Jednocześnie rząd zachował w swoich rękach podstawowe decyzje rodzące koszty edukacji: ustalenie wysokości płac nauczycieli i ramowego programu nauczania. 
Skoro jednak jesteśmy przy liczbach – kontynuujmy.... W 2001 r w szkołach podstawowych, gimnazjach i średnich kształciło się 7 mln dzieci, w 2010 r – 5, 3 mln. Liczba uczniów spadła o ponad 1,5 mln. Jednocześnie na podobnym poziomie utrzymała się liczba nauczycieli (było w 2001 430 tys, w 2010 – 418 tys). Subwencja w tych latach wzrosła o 42 %, z 19 mld zł w 2000 r do 33,4 mld zł w 2009 r. Zmiany demograficzne doprowadziły do jednego z najwyższych w Europie wskaźników liczby nauczycieli w stosunku do liczby uczniów. W szkołach podstawowych 1 nauczyciel przypada na 10,5 uczniów, w gimnazjum na 12,5. Średnia w krajach OECD to 1 nauczyciel na 16 w szkołach podstawowych
Takie liczby warto mieć przed oczyma, gdy dyskutujemy o zamykaniu szkół przez samorządy. Ogółem funkcjonuje ok 16 tys placówek szkolnych, wstępne dane mówią o zamiarze likwidacji 335 szkół. Nie jest to wielkość odbiegająca od lat poprzednich. Dla gmin i powiatów likwidacja szkół jest najtrudniejszą decyzją, prawie w każdym przypadku  dochodzi do spektakularnych protestów. 
Samorządy wydając 20 mld zł z własnych środków, są w tej chwili ostoją utrzymującą  dotychczasową jakość edukacji. Bez pomocy budżetów samorządowych pracę w szkołach straciłoby ok. 150 tys nauczycieli.  
Pozostaje jednak otwarty problem, czy nas stać na podtrzymywanie dotychczasowego modelu. Czy zwiększający się poziom wydatków ma swoje odzwierciedlenie w poprawie jakości wykształcenia ?
Tak, naprawdę, nikt z liczących się polityków nie odważył się podjąć dyskusję na ten temat.
Żyjemy w świecie paradoksów. Wzrostowi liczby osób z wyższym wykształceniem towarzyszy spadek czytelnictwa książek. Pomimo zwiększających się wydatków na edukacje rośnie liczba osób  z funkcjonalnym analfabetyzmem.
Coś więc tu nie gra, coś wyraźnie nie funkcjonuje w sferze decydującej o przyszłości naszego państwa. Lecz póki co, śpimy spokojnie. Przed wyborami nikt nikogo nie będzie straszył złymi wieściami.

chciałbym to wiedzieć...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka