Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa
332
BLOG

Śmieciowa antypaństwowość

Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa Polityka Obserwuj notkę 1

W międzyczasie Polska urosła, zwiększając swoje terytorium o 600 ha zabrane Czechom. Bez szumu i hałasu, jaki towarzyszył niegdyś odzyskiwaniu od Czechów Zaolzia...I cóż, zamiast się cieszyć i świętować, przez mózg mi przeleciała myśl niemiła: a po co Polakom nowe hektary, brak już im miejsca do śmiecenia...

Granica z Czechami mi nie przeszkadza, bo jej nie widać. Widać jednak różnicę estetyczną, to po naszej stronie kłębią się zwaliska odpadów po lasach i polach. Czesi nie są z natury porządniejsi od nas, też im się zdarza rzucać na chodniki niedopałki i papierki od cukierków. Tam jednak obowiązują rozwiązania prawne zniechęcające do tworzenia dzikich wysypisk. Nie tylko tam; Polska i Węgry ( dwa bratanki) są wyjątkami w UE, gdzie takowe rozwiązania nie funkcjonują.
Przykre to jednak, gdy względy estetyczne przeważają nad patriotyzmem, bo ostatecznie to brzmi jak pytanie: na co Polakom państwo, skoro nie potrafią go zagospodarować czy chociaż posprzątać.
Za to powinni mnie powiesić, albo przynajmniej dokopać.
Mój prywatny problem ma charakter ogólniejszy, zwłaszcza w świetle trwających od 8 kwietnia konsultacji nad tworzeniem strategii rozwoju kapitału społecznego. Od 8 kwietnia zdarzyło się kilka istotnych rzeczy mających wiele wspólnego z rozwojem kapitału społecznego, metoda pracy nad strategią ich, niestety, nie obejmuje. Konsultacje dają mi możliwość wniesienia poprawki do konkretnego zapisu w konkretnym miejscu; ale nie ma szansy dyskutować z całością. Ot, tworzy się pewien dokument by uzasadnić jakieś formy wydawania publicznych pieniędzy. Określenie kapitał społeczny jest na tyle nośne i europejskie, że uzasadni zarówno budowanie szerokopasmowego internetu jak i przedszkoli publicznych. Budując to i owo nie jesteśmy jednak w stanie wpływać na rzecz najistotniejszą. Jak stworzyć klimat wzajemnego zaufania (istota kapitału społecznego), jeżeli maleje zaufanie do własnego państwa?
Zaufanie do własnego państwa jest fundamentem współpracy społecznej. Instytucja państwa jest gwarantem przestrzegania prawa, dotrzymywania umów a razie konieczności arbitrem w sporach między ludźmi. Można mieć takie czy inne zdanie o prywatnej osobie pracującej jako sędzia. Ale ten sam, ułomny z natury człowiek, orzekając wyrok działa w imieniu państwa, podporządkowujemy się więc nie osądowi człowieka lecz autorytetowi instytucji. Dokładnie to samo możemy powiedzieć o decyzjach administracyjnych, bez uznania autorytetu państwa są one tylko świstkami papieru. Od państwa nie wymagamy, ani nie oczekujemy zbyt wiele. Nie liczymy, że rozwiąże wszystkie nasze problemy, nie chcemy by nam narzucało swoją wolę w sprawach traktowanych jako prywatne. Mogę sobie wyobrazić uznawanie autorytetu nie swojego państwa. Jak odwiedzam czeskich sąsiadów (np. błądząc po terenach anektowanych obecnie do Polski) respektuję autorytet ich republiki, przestrzegając tamtejszego prawa. Ale nie wyobrażam sobie by pod obcymi rządami wzrósł nasz polski kapitał społeczny. 
Niestety, proponowana i konsultowana przez Ministra Kultury strategia rozwoju kapitału społecznego w żadnym z punktów nie porusza kwestii zaufania obywateli do swojego państwa. Nie zauważa tu atrofii, nie uznaje jej za problem, czy też po prostu nie zna antidotum.
Nie uważam siebie za kogoś ważnego, mojej rodziny za idealną, mojego miasta za najpiękniejsze itd. Ale, ze względu na wpojone mi przesądy, chciałby z odcieniem dumnej odpowiedzialności jednym tchem i z jednakową wiarą mówić: to moja, rodzina, moje miasto, moje państwo. Tylko wtedy mam wrażenie, że wszystkie rzeczy stoją w odpowiednim miejscu.
Ale, gdy to moje państwo nie potrafi sobie poradzić z przyziemnym problemem zaśmiecania lasów, moja wiara i moje zaufanie topnieje. I jak tu być wiosną patriotą.      

chciałbym to wiedzieć...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka