Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa
617
BLOG

Irredenta, autonomia, regionalizm

Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa Polityka Obserwuj notkę 8

 Oburzenie niefortunną wypowiedzią Jarosława Kaczyńskiego na temat Ślązaków nie przeniosło się na równie mocną krytykę podobnie niefortunnych tez na ten sam temat zawartych w publikowanym w „Gazecie Wyborczej” artykule Mirosława Czecha. Streszczając tezy znanego publicysty można uznać, że godzi on się z wyodrębnieniem grupy (narodowej? etnicznej?) Ślązaków, ale za niebezpieczne dla Państwa Polskiego uważa dążenia RAŚ do śląskiej autonomii.

Otóż, przy całej sympatii dla autora, powiela on warszawsko-centryczny punkt widzenia bazujący na kalkach historycznych. Inne było, pod każdym względem, przedwojenne, autonomiczne województwo śląskie; inne jest dziś. Nie istnieją żadne, uzasadnione obawy, że rozszerzenie uprawnień regionalnych doprowadzi do irredenty.
W liczącym 4,5 mln mieszkańców województwie śląskim ok 180 tys osób deklarowało kilka lat temu narodowość śląską. Być można ta liczna się podwoi, dzięki polityce RAŚ, ale prawdopodobnie przy najlepszych uwarunkowaniach Ślązacy będą najwyżej 10-15% mniejszością  w województwie śląskim. Gdyby nawet przyjąć scenariusz dla nich najbardziej optymalny: przywrócenie historycznego regionu Górnośląskiego (połączenie części woj. Śląskiego, bez Podbeskidzia i Zagłębia, z częścią woj. Opolskiego) – to i tam większość mieszkańców to potomkowie wschodnich kresowian. Przyjmując nawet, że aktywność polityczna RAŚ przełoży się na nadreprezentatywność Ślązaków w radach samorządowych, to w najlepszym wypadku autonomiści odgrywać będą podobną rolę jak mniejszość niemiecka w Opolskim. Nie będą w stanie uzyskać większości pozwalającej samodzielnie rządzić, za to stać się mogą partnerem różnych partii. 
Doświadczenie z Opolszczyzny mówi przy tym, że współodpowiedzialność mniejszości narodowej za swój region, rozwija u niej propaństwowe, obywatelskie cechy.
Nie istnieje w przewidywalnym czasie uzasadniona obawa górnośląskiej irredenty. Głoszony przez RAŚ postulat autonomii można rozpatrywać przede wszystkim jako propozycja zmian ustrojowych, cennych dla całego kraju. Nie sądzę by możliwe było przekształcenie Polski w federacje autonomicznych regionów, na wzór Niemiec, Austrii czy Szwajcarii. Federalny model niemiecki nie stworzono po II wojnie światowej; pamiętać zawsze warto, że Bawaria ma dłuższą od Polski tradycje suwerennego, państwowego bytu. W Polsce świadomość tożsamości regionalnej jest w stadium zalążkowym; nie istnieje poczucie historycznych czy kulturowych więzi wyodrębniających Śląsk, Małopolskę czy Mazowsze. Były, moim zdaniem bardzo cenne, inicjatywy regionotwórcze: galicyjskość w Małopolsce, odrodzenie Kaszubów na Pomorzu, Unia Wielkopolan, Związek Górnośląski; lecz w większości nie przeniosły się na realne oddziaływanie polityczne. Dziwnym zrządzeniem losu beneficjentem ruchów regionalnych stała się PO; po czym ta partia uzyskując władzę zmieniła się w równie centralistyczny aparat jak wcześniej PiS czy SLD. 
Osobiście uważam centralizm za gorsze zagrożenie dla rozwoju Polski, niż nieśmiało podnoszone idee federalistyczne. Centralizm prowadzi do marnotrawienia środków materialnych i ludzkich wysiłków; odbierając ludziom poczucie decydowania o sobie i swych wspólnotach upowszechnia bierność. Obecny ustrój Rzeczypospolitej Polskiej trudno uznać za doskonały. Mamy na szczeblu regionalnym niefortunne połączenie unitaryzmu z samorządnością, objawiające się dublowaniem instytucji władzy – administracji rządowej i regionalnej. Utrzymywanie tego jest kosztowne, prowadzące do rozrostu biurokracji. Zmiany ustrojowe zwiększające samodzielność regionalną przyczynić się więc mogą do wzmocnienia państwa. 
Podsumowując – odrodzenie śląskiej świadomości narodowej nie rodzi obaw o irredentę części obszarów Rzeczypospolitej. Głoszone przez RAŚ hasła poszerzenia kompetencji regionów mogą zjednać temu ugrupowaniu zwolenników także wśród osób nie identyfikujących się ze śląskością. Powstanie silnych ruchów regionalnych może perspektywicznie nie osłabić, ale wzmocnić Państwo Polskie. Najgorszą rzeczą jaką można zrobić jest uprzedzenie, z góry podejrzewające jakiekolwiek  grupy o potencjalny brak lojalności  wobec własnego państwa. Taka podejrzliwość prowadzi do ograniczenia praw jednostek, a w dalszej kolejności do ich wykluczenia ze społecznej wspólnoty.  Na lojalność wykluczonych żadne państwo liczyć nie może.    

chciałbym to wiedzieć...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka