Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa
315
BLOG

Mit Konstytucji

Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa Polityka Obserwuj notkę 1

 Zdaniem ś.p. prof. Henryka Wereszyckiego poglądy na przyczyny upadku I Rzeczypospolitej miały swoje pesymistyczne i optymistyczne wersje. Pesymizm wyrażał się w założeniu, że choć zrobiliśmy wszystko co możliwe, uchwaliliśmy najlepszą Konstytucję, dzielnie walczyliśmy w jej obronie, to i tak skazani byliśmy na porażkę wobec ogromu przewagi państw zaborczych: Prus, Rosji i Austrii. Optymistyczne założenie podkreśla, że przyczyną upadku były nasze, narodowe błędy i zaniechania. A jeśli tak – to od nas zależy przyszłość Polski, nie jesteśmy tylko bezwolnym przedmiotem gry obcych potęg. 

Upadek I Rzeczpospolitej powinien być lekcją gorzką, tak jak gorzka jest pamięć o przodkach pracowicie przepijających dorobek rodzinny. Nie można także przeceniać zrywu modernizacyjnego końca XVIII w. Noszony na rękach w 1791 r król-reformator narzucony był na władcę kaprysem carycy; trzy lata po tryumfie Konstytucji szykowano dla niego szubienice. Uchwała z 1788 r o powołaniu 100 tys armii pozostała na papierze, w obronie kraju w 1792 r walczyło ok 40 tys kiepsko uzbrojonych i wyposażony, źle dowodzonych, żołnierzy. Dla porównania: wola Napoleona wydusiła z nieporównywalnie mniejszego Księstwa Warszawskiego 100 tys armię. Rozwiązania ustrojowe zawarte w Konstytucji nie miały okazji się sprawdzić; trudno sobie wyobrazić rozkwit naszego państwa pod dziedzicznymi rządami saskiej dynastii. Największym zaś skandalem była tzw reforma oświatowa z 1773 (czczona dziś jako święto edukacji narodowej). Była ona pretekstem dla haniebnego rabunku własności zakonu jezuitów, dla napychania kieszeni Adama Ponińskiego i spółki złotem z kościołów. Zniszczono to co funkcjonowało w miarę dobrze – szkoły kościelne; nie tworząc praktycznie nic w zamian. Bilans tej XVIII w. modernizacji, opartej na oświeceniowych przesądach, wykonywanej przez ludzi szukających wsparcia na obcych dworach, był żałosny. 
Szczęśliwym losu zrządzeniem los I Rzeczypospolitej dopełnił się piękną katastrofą, zwielokrotnioną katastrofami kolejnych powstań. To przynajmniej pozwoliło nam zachować mit  państwowotwórczy, to pozwoliło ukształtować naród polityczny. Smutniejszy byłby nasz los zbiorowy, gdyby nasze państwo po prostu samoistnie, bez prób oporu, zgniło, zmieniając się w nawóz użyźniający rozkwitające nowe imperia Prus i Rosji. Nie jest też prawdziwa teza, o wysokich kosztach zachowania mitu. W wojnach śląskich i wojnie 7-letniej toczonej w XVIII w przez Fryderyka Wielkiego, zginęło w obcych sprawach pod obcym sztandarem więcej Polaków (siłą do armii wcielanych) niż w tym samym wieku w obronie własnego państwa. Koszt wojen toczonych przez ościenne państwa na terenie Rzeczpospolitej był o wiele większy niż straty poniesione podczas konfederacji barskiej, wojny 1792 r czy powstania kościuszkowskiego.
Miłośnikom historii alternatywnej można podpowiedzieć możliwe inne nasze losy, odwołując się do analogicznych przykładów upadku innych potęg: Królestwa Hiszpanii i Imperium Ottomańskiego. 
Być może: dzięki interwencji pruskiej, na którą liczyli twórcy Konstytucji 3 maja, Polska by ocaliła swój byt suwerenny. A potem, jak Hiszpania w tej samej epoce, stalibyśmy się peryferyjnym teatrem walk różnych imperium bądź miejscem kilkudziesięcioletniej wojny domowej rodzimych liberałów-modernistów z rodzimymi karlistami. A może jak Imperium Ottomańskie trwalibyśmy zżerani korupcją i niedowładem, gnijąc suwerennie, potrzebni tylko jako element istotny dla zachowania europejskiej równowagi sił.
Piękne katastrofy ocaliły nasz państwowotwórczy mit, dały nam siłę do odbudowy. Czcimy 3 maja, nie rocznicę dyskusyjnej modernizacji, nie jakość narzuconego spiskiem mniejszości aktu prawnego, nie dzielność narodu w jego obronie; czcimy mit z którego narodził się współczesny naród. 
Powinniśmy być jednak świadomi, że mitem nie przesłonimy grzechów naszych przodków. Usprawiedliwiając ich, usprawiedliwiamy siebie: naszą współczesną bylejakość w budowaniu suwerennego państwa, nasze współczesne lekceważenia dobra wspólnego, nasze egoistyczne wygodnictwo, życie ponad stan na koszt przyszłych pokoleń. 
Kto jednak przy święcie ma odwagę grzechy wyznawać....?
      

chciałbym to wiedzieć...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka