„Aby umocnić podmiot rewolucji, konieczne jest przede wszystkim umocnienie partii, która stanowi jego jądro i kierowniczą siłę. Jeżeli partia jest uzbrojona w zdrową ideologię, to idee mas ludowych mogą być zdrowe, i na odwrót, jeżeli partia zaraża się chorobą ideową to masy chorują pod względem ideowym. Kiedy partia jest zjednoczona w jedną całość, to masy mogą zespolić się, a jeżeli partia jest podzielona na ugrupowania, to i masy nie zdołają uniknąć rozłamu w swoich szeregach.
Dlatego należy poświęcać pierwszoplanową uwagę zachowaniu czystości rewolucyjnych idei partii, nieustannemu podnoszeniu jej poziomu ideowo-teoretycznemu oraz umacnianiu jedności i zwartości pod względem ideowo-organizacyjnym. Po to, aby umocnić podmiot rewolucji, należy również rewolucjonizować szerokie masy i mocno je zespolić wokół partii”. Zacytowane wskazania pochodzą z książki koreańskiego lidera Kim Dzong Ila noszącej barokowy tytuł: „Wyżej wznosząc sztandar walki antyimperialistycznej, energicznie kroczymy naprzód drogą socjalizmu i komunizmu”.
Nasze rodzime partie w okresie przedwyborczym także zamierzają wyżej wznieść swoje sztandary, energicznie krocząc naprzód. I podobne koreańskim maja problemy. Bo jeśli partia nie jest zbrojna zdrową ideologią, gdy jej działacze zamiast pracować na rzecz modernizacji Polski, dbają bardziej o swoje posady i apanaże; to i masy zamiast pracować strajkują żądając podwyżek, lub kombinują z płaceniem podatków. Jeśli zamiast jednomyślności, wyrażającej się tym, że w partii myśli tylko jeden lider, jest wielomyślność, lub co gorsza podział; to i masy swoje wiedzą, dzielą się i biją po meczach piłkarskich.
Bójek ulicznych może być wkrótce więcej, bo na masy przeleją się wewnątrzpartyjne naprężenia. Sprawa pana posła Arłukowicza jest tego wyraźnym sygnałem. Tylko pozornie można rzecz opisać w kategoriach sportowych: sukces transferowy jednych, porażka drugich. Gdy partia jest zdrowa i myśli w niej tylko lider, to i jego myślenie jest dwojakie. Co lepiej? Utracić wraz z odejściem popularnego działacza 2-3% poparcia, czy utrzymując za wszelka cenę takowego hodować sobie przy boku opozycje. Dla pana Napieralskiego pan Arłukowicz był czymś takim jak pan Poncyliusz przy Kaczyńskim. Doświadczenie PiS buduje optymizm SLD.
Gorsza może być sytuacja w PO. W okręgu wyborczym karty są częściowo rozdane. Wiadomo na pewniaka, że będzie przynajmniej 2 posłów z PO i po jednym SLD i PiS. Co się ugra więcej, to premia szczęśliwych. Wiadomo, też że miejsca liderów są już obsadzone; toczy się jednak zawzięta gra o 2 pozycję na listach gwarantującą jakieś szanse. I co, taki lokalny pan Zasłużalski, od dziesięciu lat pracujący ofiarnie w partyjnym aparacie, ma się przesunąć na 3-4 miejsce, bo lider zatransferował pana Popularnowskiego z sąsiedniego sojuszu. Dla niego dobre miejsce i limuzyna, a nam, kurcze pieczone, w pysk...
Jeżeli partia w porę umocniła swoją zwartość ideowo-organizacyjną, to frustracja ofiar transferu nie wyleje się w mediach. Lecz gdy braknie czystości ideowej to choroba choleryczna partii przeleje się w masy, powodując bunt i mordobójstwo.
Kim Dzong Il ma jedną przewagę nad naszymi liderami partyjnymi; trzyma się władzy ponad 20 lat i nikt mu nie skoczy. Myśli jego i doświadczenie powinny być więc w cenie.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)