Czym jest Niezależna Inicjatywa Mieszkańców i z jakiego powodu została powołana?
Sławomir Żmudziński: Niezależna Inicjatywa Mieszkańców jest wspólnym projektem młodych mieszkańców naszego miasta i moim własnym. Od strony formalnej to stowarzyszenie, a od faktycznej organizacja społeczna i strażnicza, zrzeszająca mieszkańców Jastrzębia-Zdroju. NIM promuje różne wartości, a przede wszystkim treści związane z propagowaniem rozwoju społeczeństwa obywatelskiego.
Dlaczego akurat pan – prawnik zdecydował się zaangażować w tworzenie społeczeństwa obywatelskiego?
Przychodzą do mnie ludzie z różnymi problemami, którzy widzą, że nie wszystko w życiu publicznym odbywa się tak, jak powinno. Funkcjonowanie organów władzy samorządowej w naszym mieście bardzo często nie jest zgodne z modelem, jaki uznajemy za wzorcowy. Poza tym uważam, że wpływ społeczeństwa na funkcjonowanie miasta jest zbyt mały. Wpływ ten nie może się kończyć z chwilą oddania głosu w wyborach. Istnieją realne możliwości, przy dobrej woli różnych środowisk, by był on większy. Są też mechanizmy normatywne, które dają możliwości zwiększenia społecznego oddziaływania, gdy wspomnianej dobrej woli po stronie władzy samorządowej nie ma. My jednak liczymy, że tej dobrej woli nie będzie brakować.
W jaki sposób mieszkańcy miasta mogą wpływać na działania władz samorządowych?
Możliwości jest sporo. Mieszkańcy mogą korzystać aktywnie z zapomnianej nieco instytucji skarg i wniosków regulowanych przepisami kodeksu postępowania administracyjnego. Złożenie pisma powoduje, iż organ władzy publicznej musi taką skargę lub wniosek rozpoznać i udzielić pisemnej odpowiedzi. Każdy obywatel ma też prawo wystąpić o udzielenie informacji publicznej, przez którą rozumie się każdą informację publiczną. Organ administracji publicznej ma prawny obowiązek udzielenia takiej informacji. Ewentualna odmowa następuje w drodze decyzji, od której przysługuje odwołanie, a od decyzji ostatecznej skarga do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Każdy mieszkaniec miasta może zaskarżyć do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego uchwałę rady miasta, o ile ma w tym interes prawny. Są to środki, z których może skorzystać absolutnie każdy. Możliwość wykorzystania wspomnianych środków nie jest zależna od przynależności do jakiejś organizacji lub stowarzyszenia, choć może się zdarzyć, ze te będą miały swój odrębny interes prawny, niezależny od interesu jednostki, w określonym załatwieniu sprawy.
Kolejną sprawą, którą należy poruszyć są konsultacje społeczne. Jest to jeden z pierwszych tematów, którymi zajęła się Niezależna Inicjatywa Mieszkańców, bo i problematyka ta należy do chyba najistotniejszych elementów rozwiniętego społeczeństwa obywatelskiego. Mieszkańcy mają ustawowo zagwarantowane prawo do wyrażania swoich opinii w sprawie projektów uchwał prawa miejscowego. Ze strony władzy publicznej prawo to bywa lekceważone. W Jastrzębiu w ciągu niespełna dwóch lat prezydent nie wydał zarządzeń o przeprowadzeniu konsultacji co do około 60 projektów uchwał prawa miejscowego. Złożyliśmy w tej sprawie skargę na prezydenta do rady miasta. Skarga została uznana za zasadną. Trzeba przyznać, że w tym przypadku postawa prezydenta była prawidłowa. Wiadomo mi skądinąd, iż to przede wszystkim Pan Prezydent uznał zarzuty skargi. Nie doszło tutaj do prób jakiejś nieracjonalnej obrony. W efekcie wpłynął projekt uchwały do rady miasta o uznaniu skargi za zasadną i rada ten projekt, mając na uwadze stanowisko prezydenta, przyjęła, choć w obecnym układzie koalicyjnym, nie musiało to się tak skończyć. Stało się tak tylko z uwagi na postawę prezydenta, który wziął ciężar zarzutów na swoje barki, choć chyba większą winę akurat w tej sprawie przypisać by należało wyższym rangą urzędnikom magistratu.
Na jakie nieprawidłowości w funkcjonowaniu władz samorządowych i jednostek podległych udało się wam dotychczas natrafić?
Przede wszystkim konsultacje, o których mówiłem. Skarga, nawet rozpoznana pozytywnie, nie załatwia sprawy. Przyjęta w mieście formuła konsultacji powoduje, iż zainteresowanie nimi mieszkańców jest nikłe, by nie powiedzieć, że żadne. Jedno z wydawnictw nazwało obowiązujący w mieście system prowadzenia konsultacji papierowym. I jest to trafne spostrzeżenie. Dlatego należy spodziewać ze strony Niezależnej Inicjatywy Mieszkańców projektu, który przyczyni się do większego zainteresowania konsultacjami ze strony mieszkańców i pozwoli zwiększyć ich wpływ na kształt tworzonego prawa miejscowego. Na ile to się uda czas pokaże. Z drugiej strony należy podkreślić, że znaczenie konsultacji będzie większe, o ile większe zainteresowanie nimi wykażą nie tyko mieszkańcy, a również przedstawiciele samorządu. Ze strony władzy, z niezrozumiałych przyczyn do zagadnienia podchodzi się, jak wspomniałem, z lekceważeniem. Przedstawiciele władzy jakby nie pojmują idei samorządności, a z drugiej strony nie dostrzegają, że mieszkańcy mogą być niejednokrotnie źródłem wartościowych pomysłów, których urzędnicy czasami w nawale obowiązków nie dostrzegają.
Inna sprawa dotyczy funkcjonowania OPS. Co prawda jest to bardziej moje wystąpienie niż NIM-u, choć członkowie stowarzyszenia w tej sprawie mnie wspierają. Złożyłem skargę dotyczącą funkcjonowania ośrodka. Skarga zawiera osiem zarzutów. Tutaj postawa prezydenta już była niezrozumiała. Pan Prezydent jakby zapomniał, że w sferze jego obowiązków leży sprawowanie nadzoru nad dyrektorem jednostki. Czym wyjaśnić brak zainteresowania Pana prezydenta nadzorem, nie wiem. Może łatwiej prezydentowi przyznać własne błędy, jak to miało miejsce w przypadku skargi, o której wcześniej mówiłem, a trudniej rozliczać błędy swoich podwładnych. Może moja osoba nie jest dla Pana Prezydenta wiarygodna? Faktem jest, iż sprawa nie spotkała się z jego zainteresowaniem i w ujęciu formalnym Pan Prezydent przekazał ją do rozpoznania radzie miasta. Mówię w ujęciu formalnym, bo od strony faktycznej wyglądało to tak, że wpłynął do rady miasta projekt uchwały uznający skargę za bezzasadną opracowany przez dyrektora OPS. Ostatecznie po pewnych przepychankach i ten projekt został zdjęty z obrad rady miasta, a Pan Przewodniczący Kinasiewicz, za wyjątkiem jednego punktu, przekazał skargę do rozpoznania wprost dyrektorowi OPS, czyli osobie, której zarzuty skargi dotyczą. Przewodniczący Kinasiewicz nie poddał tego procesowi decyzyjnemu rady miasta i tym samym w sposób oczywisty przekroczył swoje kompetencje. Sprawa na dzień dzisiejszy wygląda tak, iż jeden z zarzutów został rozpoznany już przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Katowicach, które orzekło, iż dyrektor OPS wydała decyzję, którą wcześniej odmówiła mi udzielenia informacji publicznej z przekroczeniem kompetencji. Natomiast zarzuty, które przekazane do rozpoznania dyrektorowi OPS zostały przez dyrektora OPS uznane za bezzasadne. Sprawa na chwilę obecną nie jest zakończona.
Jeżeli mówimy o nieprawidłowościach to należy moją wypowiedź rozszerzyć o to, że rada miasta nie ma opracowanego regulaminu rozpoznawania skarg i wniosków. Panuje tu swoista wolna amerykanka. Rada jest nieprzygotowana do rozpoznania skarg. Zarówno merytorycznie jak i proceduralnie. Projekty uchwał w sprawie rozpoznania skarg są opracowywane przez naczelnika wydziału, z którego działalnością wiążą się zarzuty skargi. Po krótkiej dyskusji na komisji, na którą nawet nie zaprasza się skarżącego, albo i bez niej, projekt jest opiniowany. Potem rada miasta to głosuje. Odnoszę wrażenie, że nikt z radnych nie zastanawia się nawet czy obywatel nie ma przypadkiem racji. Jeżeli są wyjątki, że skargę rozpoznaje się z należytą powagą to dotyczą głównie skarg, które są przedmiotem zainteresowania mediów. Przykład: skarga na dyrektora szkoły w Ruptawie.
Czy według pana, władze Jastrzębia-Zdroju oraz urzędnicy traktują poważnie wasze postulaty?
Czasem tak. Czasem nie. Przypomnę, iż przesłaliśmy prezydentowi i radzie miasta przygotowany przez nas projekt wyodrębnienia środków w budżecie na fundusze sołeckie. Były głosy nawet w sposób mało elegancji wypowiadane, a odnoszące się do moich kwalifikacji zawodowych. Bo niby jak to: w gminie miejskiej fundusze sołeckie? Sprawa jednak mile mnie zaskoczyła. Prezydent skorzystał z inicjatywy uchwałodawczej i wniósł przesłany przez nas projekt pod obrady rady miasta. Uchwała została przyjęta. Cały proces trwał niecały miesiąc.
Inny przypadek pokazuje, że nie zawsze jesteśmy traktowani poważnie. Była sytuacja, że przewodniczący rady miasta Pan Sławik zdecydował o powtórzeniu głosowania w sprawie jednej z uchwał tzw. „pakietu śmieciowego”. Rozumiemy motywy, którymi kierował się Pan Przewodniczący. Problem jest jednak w tym, iż o powtórzeniu głosowania powinna zdecydować w głosowaniu rada miasta, a nie przewodniczący. Pan Przewodniczący jawi nam się jako człowiek poważny i spodziewalibyśmy się, iż przeprosi za błąd. To by załatwiało sprawę. Wszyscy wiedzieliby jak postępować w podobnej sytuacji w przyszłości. Tymczasem znów dochodzi do przepychanki, jakiejś wymiany korespondencji, w której za każdym razem przewodniczący inaczej tłumaczy podstawy prawne swojej decyzji. W każdym razie nie przyznaje się do błędu. W efekcie niektórzy radni, a być może i kolejny przewodniczący, nie będą wiedzieć jaki powinien być w tej sytuacji wzorzec postępowania na przyszłość. Uważamy, iż problematyka powinna być uregulowana w sposób precyzyjny w statucie miasta. Otrzymaliśmy zapewnienie od przewodniczącego lokalnej SLD, że ich ugrupowanie wniesie projekt uchwały zmieniającej statut. Minęło kilka kolejnych miesięcy. O temacie najwyraźniej zapomniano. Ale my pamiętamy.
Możecie złożyć skargę do rady miasta. Jakim innym narzędziem kontroli jeszcze dysponujecie?
Owszem możemy wnieść skargę na prezydenta, czy podległych mu urzędników. Jak mówiłem prezydent niechętnie podejmuje czynności nadzorcze i służbowe wobec podwładnych. Skargę na prezydenta rozpoznaje rada miasta. Nie zawsze będą to więc skuteczne narzędzia kontroli. Ale, zależało to będzie od charakteru sprawy, w dalszym etapie istnieje możliwość wystąpienia do wojewody czy samorządowego kolegium odwoławczego lub regionalnej izby obrachunkowej. Jakiego rodzaju będzie to środek prawny, to zależy od konkretnej sprawy. Niekiedy będzie też możliwe wniesienie skargi do wojewódzkiego sądu administracyjnego. Jest to ten sam zestaw środków prawnych, które przysługują każdemu obywatelowi. Proszę zwrócić uwagę, iż w tym przypadku wychodzimy poza pewien układ polityczny, jaki wytworzył się w mieście. Osobiście zresztą dziwię się, że Pan Prezydent dał się swoim doradcom, których raczej oceniam słabo, wmanewrować w koalicję z PIS-em. Ten układ jest jałowy. Koalicjant poza dużą, co trzeba przyznać, lojalnością, merytorycznie nie wniósł nic do obozu władzy. Żadnej świeżości, pomysłów, nowatorskich koncepcji. Mnie osobiście to nie dziwi. Jest to pod względem kwalifikacji najsłabsze ugrupowanie w radzie miasta, a jego leader lokalny wykazuje najwyższy deficyty kompetencji spośród swoich odpowiedników w innych formacjach. Była swego czasu inna koncepcja. Mówił o niej tuż po wyborach Pan Przewodniczący Kinasiewicz. Chodzi o koncepcję szerokiej koalicji. Nie wiem czy przewodniczący Kinasiewicz żartował, czy była to tylko gra polityczna, ale jest to osobiście mi bliska koncepcja. Panowie Janecki i Gadowski, a nawet Pan G. Matusiak powinni rozumieć, iż na forom samorządu ważniejsza jest współpraca, a gry polityczne mają drugo, a nawet trzeciorzędne znaczenie.
W jaki sposób można dołączyć do NIM?
Uruchomiliśmy stronę internetową: nim.org.pl. Wystarczy wysłać e-mail i przyjść na spotkanie stowarzyszenia. Można zostać jego członkiem lub sympatykiem. Na spotkaniach podejmujemy decyzje o planowanych interwencjach. Każdy może proponować sprawy, które w jego ocenie warto byłoby poruszyć.
Czy osoby z zewnątrz, które nie chcą się przyłączyć, czy sympatyzować mogą też wychodzić ze swoimi propozycjami?
Pomoc mieszkańców zawsze jest wskazana. Jeśli ktoś widzi problemy na które należałoby szczególnie zwrócić uwagę, to może je nam przekazać. Niekiedy zwykłe zwrócenie uwagi jest pierwszym krokiem do znalezienia rozwiązania.
Dziękuję za rozmowę
Rozmowę przeprowadziła Patrycja Wróblewska-Wojda. W wersji okrojonej, ostatecznie nieautoryzowanej, wywiad opublikowano w portalu tujastrzebie.pl.


Komentarze
Pokaż komentarze