Dziś kolejna odsłona rozmów na temat pracy Niezależnej Inicjatywy Mieszkańców. O swojej funkcji, doświadczeniach i pomysłach mówi Jakub Król.
Niedawno wyłoniono Cię do objęcia funkcji Pełnomocnika do spraw organizacji stowarzyszenia Niezależnej Inicjatywy Mieszkańców. Na czym ta funkcja ma polegać?
Nazwa praktycznie mówi sama za siebie. Zajmuję się sprawami organizacyjnymi. Są to przykładowo dobór materiałów z których chcemy korzystać, promocja stowarzyszenia, reprezentowanie NIM na zewnątrz w zastępstwie reprezentanta, pana Żmudzińskiego i najróżniejsze sprawy wewnętrzne.
NIM działa już od kilku miesięcy, jak oceniasz dotychczasową działalność stowarzyszenia?
Na pewno bardzo pozytywnie. Moją i nie tylko moją ambicją jest to, żeby wszystko działało jak najlepiej. Załatwiliśmy kilka dość ważnych spraw. Na pewno nie udało by się to bez pomocy mecenasa Żmudzińskiego, który służy nam pomocą w kwestiach prawnych. Cały czas jesteśmy w kontakcie z mieszkańcami, coraz więcej osób przychodzi na nasze zebrania, pojawiają się osoby z zewnątrz. To bardzo cieszy bo możemy w końcu coś zdziałać. To nie miało być stowarzyszenie żeby sobie było, tylko żeby faktycznie coś się działo.
NIM składa się głównie z młodzieży, co nie zawsze musi być plusem. Czy bywa tak, że w kontaktach z urzędnikami górę bierze ich przeświadczenie, że młodych ludzi nie trzeba słuchać bo i tak się na niczym nie znają? A może jest odwrotnie i faktycznie macie sporo do powiedzenia?
Tu są dwie strony medalu. Z jednej strony młodzi ludzie mają oczywiście całkiem sporo do powiedzenia, ale z drugiej strony faktycznie jest widoczne czasem takie lekceważenie ze strony samorządu, zwłaszcza tam, gdzie załatwienie trudnej sprawy wymaga dużej wiedzy i doświadczenia. Dlatego uważam, że to jest bardzo cenne, że w NIM są i osoby młode i osoby starsze, które znają się na rzeczy i mają spore doświadczenie, zwłaszcza w kwestiach prawnych. Dzięki temu spotykają się i świeże pomysły i możliwości ich realizacji.
Jaka będzie przyszłość stowarzyszenia?
Dobre pytanie! Nie można planować z góry co będzie się działo w mieście. Na pewno będziemy starali się kontrolować to co robią władze i interweniować gdy coś będzie nie tak. Chcemy też zgłaszać własne pomysły gdy tylko się pojawią i konsultować je z mieszkańcami i urzędem miasta.
Niezależna Inicjatywa Mieszkańców bardzo szybko i aktywnie wbiła się w naszą lokalną rzeczywistość, ale czy nie obawiasz się, że ta wasza energia, potencjał szybko się wypali?
Nie, nie obawiam się tego. Brałem już udział w wielu inicjatywach i wiem jak to wygląda "od kuchni". Zdarza się, że ten płomień się wypali. Ale ja mam dużą motywację, podobnie jak wiele innych osób w stowarzyszeniu. Jeżeli razem spotyka się wiele osób, które mają motywację do działania to jest to kluczem do sukcesu.
Chciałem jeszcze zapytać o głośną sprawę z Twoim udziałem, mianowicie marsz przeciwko ACTA. Czy ta sprawa. dodajmy wciąż niezakończona, stanowi dla Ciebie inspirację do działania na polu społecznym?
Właśnie przy okazji tej sprawy poznałem mecenasa Żmudzińskiego i wtedy właściwie wszystko się zaczęło. Wtedy też poczułem na własnej skórze, że prawo nie zawsze działa jak należy, a przecież prawo powinno być po stronie obywateli.
Rozmawiał Łukasz Wilczyński


Komentarze
Pokaż komentarze