Sławomir Żmudziński fot. www.strefango.pl
Sławomir Żmudziński fot. www.strefango.pl
jaszczur.nowomiejski jaszczur.nowomiejski
410
BLOG

Żadna władza nie będzie idealna

jaszczur.nowomiejski jaszczur.nowomiejski Polityka Obserwuj notkę 0

Sławomir Żmudziński, reprezentant Niezależnej Inicjatywy Mieszkańców ujawnia istnienie prezydenckiego projektu budżetu obywatelskiego. Mówi też o nieformalnych układach w radzie miasta i o nadchodzących wyborach...

Budżet obywatelski - sztandarowy pomysł Niezależnej Inicjatywy Mieszkańców, zgłoszony przez Platformę Obywatelską poległ w głosowaniu podczas ostatniej sesji. Jakie są tego przyczyny?

Projekt nie został przyjęty, bo został zgłoszony przez PO. Prezydent poczuł się urażony, że opozycja nakazuje mu przygotować projekt uchwały regulującej szczegółowe zasady budżetu. Na to nie mógł sobie pozwolić i zaopiniował projekt negatywnie. Prezydent ma w radzie większość pozwalającą taki projekt odrzucić. Tak też się stało. Nie mniej zaskakując okazała się postawa radnych SLD. Jeszcze w sierpniu przewodniczący Jerzy Lis wyrażał poparcie dla budżetu, nie tylko w imieniu własnym, a całego klubu. W głosowaniu żaden z radnych SLD projektu nie poparł. Nie wiem co z tym zrobi pan przewodniczący Janusz Buda, który również jako szef struktury lokalnej projekt popierał.

A może było tak, że zastrzeżenia Prezydenta do projektu były zasadne?

Myślę, że nie. Opinia prezydenta, którą powtórzył na sesji radny Łukasz Kasza, opiera się na pewnym przekłamaniu lub niezrozumieniu. Czytałem ten projekt. Nie jest tak, że projekt miał zobligować prezydenta do skorzystania z prawa do inicjatywy uchwałodawczej, a to zarzuca prezydent i radny Kasza. Rada rzeczywiście nie może tutaj prezydentowi nic narzucić. Ale nie o to w projekcie chodziło. Prezydent miał jedynie przygotować i przedłożyć radzie projekt uchwały, co nie jest tożsame z inicjatywą uchwałodawczą. Z tej skorzystać mógłby inny uprawniony podmiot. Proszę zwrócić uwagę, że praktyka taka w tej radzie nie jest niczym nowym tyle, że ma raczej nieformalny charakter. Mieliśmy tego przykład na ostatniej sesji.

Nieformalny? Co ma Pan na myśli?

Choćby projekt uchwały w sprawie uznania skargi Niezależnej Inicjatywy Mieszkańców za niezasadną. Projekt uchwały przygotowany został przez pracownika urzędu miejskiego, który jest podwładnym prezydenta. Jednak z inicjatywy skorzystał przewodniczący rady Tadeusz Sławik wnosząc projekt jako własny. W tym przypadku chodziło zapewne o coś innego. Prezydentowi było niezręcznie wnieść pod głosowanie projekt w sprawie rozpoznania skargi na niego samego. Pokazuje to, że nieformalnie praktyka taka jest akceptowalna. Jednak gdy opozycja próbuje zrobić to samo oficjalnie, napotyka na oburzenie prezydenta. Co to znaczy? Że gdyby przewodniczący Foksowicz poszedł do prezydenta i poprosił go nieformalnie o przygotowanie projektu, to ten mu by taki bez zastrzeżeń przygotował? Oczywiście żartuję.

Czy NIM dalej będzie zabiegał o wprowadzenie budżetu, czy po tej porażce odpuszczacie? A może będziecie chcieli zaproponować go w innej formie w innym czasie?

Nie można mówić o porażce. Czas też jest odpowiedni. Teraz jest ku temu odpowiedni klimat. Na jednym z portali był przeprowadzony sondaż. Pokazał on, że ponad 50% mieszkańców chce wprowadzenia budżetu. Prezydent nie może, w obliczu zbliżających się wyborów, faktu tego zignorować. W sierpniu Artur Michałowski z naszego stowarzyszenia powiedział, że budżet prędzej czy później i tak będzie. Wskazuje na to, że uchwała w tej sprawie zostanie podjęta jeszcze w tym roku. Z tego co wiem, na najbliższej sesji powinien być głosowany kolejny projekt PO, tym razem dotyczący wprowadzenia budżetu od 2015 r. Mimo wcześniejszych zastrzeżeń, że nie jest możliwe szybkie opracowanie zasad funkcjonowania budżetu, do rady miasta wpłynął także projekt prezydenta. Okazuje się, że to co niecały miesiąc wcześniej nie było możliwe, teraz jest możliwe. Moim zdaniem sprawa budżetu jest przesądzona, a w radzie toczy się obecnie walka o to tylko, kto przypisze sobie zasługi w związku z wprowadzeniem budżetu.

Czy zapoznał się Pan z projektem prezydenta? Jak go Pan ocenia?

Oczywiście czytałem ten projekt. Został on poddany konsultacjom społecznym i w związku z tym upubliczniony. Koncepcję generalnie oceniam pozytywnie. Aktualnie NIM pracuje nad uwagami do projektu, które mamy zamiar złożyć w ramach konsultacji. Generalnie, poza jednym przypadkiem, odnoszą się one do kwestii formalnych i mają na celu uproszczenie procedury wyboru zadań do realizacji lub uściślenia niejasności. Myślę, że te uwagi nie powinny budzić kontrowersji i być może prezydent zechce z nich skorzystać. Natomiast chcielibyśmy też poszerzenia kręgu podmiotów uprawnionych do składania wniosków realizowanych w ramach budżetu. Ale jest jeszcze jedna propozycja o istotniejszym znaczeniu, co do której będziemy próbowali namawiać prezydenta i radnych.

A konkretniej?

Chcielibyśmy aby w nieco większym wymiarze skorzystać mogły ze środków w ramach budżetu te jednostki pomocnicze, które niejako z racji na swoje peryferyjne położenie są niedofinansowane i zaniedbane. Myślę tu choćby o Oś. Przyjaźń, Oś. Złote Łany, Oś. Tysiąclecia czy niektórych sołectwach. Oczywiście to tylko przykłady. Wytypowanie tych jednostek powinno być przedmiotem debaty.

Czy NIM ma w zanadrzu jakieś inne pomysły czy projekty, które chciałaby wprowadzić w naszym mieście?

Tych pomysłów jest sporo. Jednaka nie wyprzedzajmy faktów. Niech będą one pewnym zaskoczeniem. Na razie angażują nas bieżące sprawy, jak choćby budżet obywatelski.

W jaki sposób Niezależna Inicjatywa Mieszkańców współpracuje z władzami miasta? Czy między wami istnieje jakaś nić współpracy, porozumienia?

Praktyka pokazuje, że z ekipą prezydenta Janeckiego mamy bardzo ograniczoną możliwość współpracy. Nasz działania są odbierane jako wrogie. Zupełnie niepotrzebnie. My wskazujemy pewne uchybienia, ale ma to wymiar konstruktywny. Prezydent mógłby z nich skorzystać, choćby w celu usprawnienia swojej administracji. Tego jednak nie czyni. Woli przekonywać, że ta działa bez zarzutów. Może jest w stanie przekonać swoich radnych, ale odbiór społeczny tych poczynań jest negatywny. I to jest problem prezydenta. Myślę, że więcej ugrałby w oczach opinii publicznej, gdyby przyznał, że w urzędzie są zdarzają się nieprawidłowości i jednocześnie zaczął je w końcu rozliczać, zamiast prowadzić wojnę z NIM.

W przyszłym roku wybory samorządowe. Czego byście sobie życzyli w związku z nimi? Zmiecenia rządzącej ekipy czy może jej zachowania?

Czy zmiecenia? Tak. Ten układ towarzysko-urzędniczy skupiony wokół prezydenta Janeckiego powinien zakończyć swój żywot. Mamy nadzieję, że tak się stanie.

Co w zamian?

W zamian będą wybory. Wyborcy dokonają wyboru. Zakładam, że mądrego.

I zakładamy, że nowy prezydent, nowa rada miasta będą lepiej przygotowani do swoich ról, nie trzeba będzie ich krytykować ani wytykać błędów?

Tego oczywiście nie zakładamy. Zakładamy tylko, że nowa władza będzie miała lepszy kontakt z mieszkańcami. Będzie otwarta na głos opinii publicznej. Lepiej od razu nie będzie, bo to jest kwestia całego aparatu władzy, nie tylko prezydenta. To jest kwestia podległych mu urzędników, powiedzmy na szczeblach menadżerskich. Generalnie nie skłaniałbym się do krytyki ludzi na stanowiskach średnich czy niższych - oni najczęściej dobrze pracują. Problemem dotyczy zarządzania tym aparatem.

Czy nowa władza będzie lepsza? Jeżeli kolejna władza skupi się na, to wielkie słowo, reformie administracji samorządowej i dokona niezbędnego, w mojej ocenie przeglądu kadr menadżerskich, to będzie lepsza. Czy idealna? Żadna władza nie będzie idealna.

Odsądza pan władze Jastrzębia od czci i wiary na każdym kroku, ale przecież nawet pan dostrzega chyba jakieś dobre strony obecnej władzy?

Na pewno nie od czci i wiary. Są oczywiście też powody do zadowolenia. Ale czy dotyczą one stricte aparatu władzy? Nie wiem. Pozytywnie oceniam funkcjonowanie Jastrzębskich Wodociągów. To na pewno dobrze zarządzane przedsiębiorstwo. Dobrze oceniam działalność Miejskiej Biblioteki Publicznej, która jest czymś więcej niż biblioteką i pełni również rolę domu kultury. Mieszkańcy narzekają na jakość nauczania w szkołach. Ale mamy Zespół Szkół Nr 6, który przynosi powód do chluby. Wspomnę, że uczniowie i absolwenci, a jednocześnie młodzi wynalazcy zdobywają nagrody na międzynarodowych konkursach, w tym bodajże w Seulu. Co do samego Urzędu Miejskiego, nie mam zastrzeżeń do pracy urzędników odpowiedzialnych za wydawanie np. dowodów osobistych, zameldowanie, prawa jazdy, rejestrację pojazdów. W innych miastach bywa gorzej.

"Niezależna Inicjatywa Mieszkańców to tylko akcja przedwyborcza, która ma na celu jedynie wypromowanie Sławomira Żmudzińskiego jako kandydata na prezydenta miasta" - czy spotkał się pan z takim zarzutem?

Spotkałem się z inną opinią, że Niezależna Inicjatywa Mieszkańców jest przybudówką Wspólnoty Samorządowej. Chyba nie muszę przekonywać, że to informacja o charakterze plotki. Może to nieładnie, ale odpowiem pytaniem na pytanie: Czy Wspólnota Samorządowa nie jest przybudówką Mariana Janeckiego? Czy spotkał się pan w ostatnim czasie z jakąkolwiek inicjatywą, działalnością Wspólnoty Samorządowej na forum publicznym? To stowarzyszenie martwe, spełniające wszystkie kryteria partii politycznej, które ożywia się tylko na czas wyborów.

Więc nie ma pan ambicji politycznych?

Kiedyś w jednym wywiadzie udzielonym na początku tego roku, chyba w „Jasnecie” stwierdziłem, że Niezależna Inicjatywa Mieszkańców ma być organizacją pozarządową i taką pozostanie. Pan wspomina o ambicjach politycznych. NIM nie powstał dla realizacji ambicji politycznych. Jeżeli ktoś ma ambicje polityczne, to może je realizować poza NIM. Może startować z jakiegokolwiek komitetu. Niewykluczone, że uzyska nasze poparcie. Ale to będzie zależało od okoliczności. Bo nie wyobrażam sobie, aby NIM mógł udzielić np. poparcia kandydatowi startującemu z listy WS lub PiS. Jeżeli pyta Pan o moje ambicje polityczne, to odpowiadam, że nie zamierzam kandydować do rady miasta, a żadne z ugrupowań nie zaproponowało mi kandydowania na urząd prezydenta. To ostatnie mówię w formie żartu.

Co by pan powiedział mieszkańcom, którzy są niezadowoleni z obecnej władzy w mieście?

Mieszkańcy, którzy są niezadowoleni z obecnej władzy, którzy nie widzą alternatywy wobec obecnego układu czteropartyjnego muszą się już teraz aktywizować. Powinni dążyć do szerokiego porozumienia środowisk niezależnych, bez względu na preferencje polityczne. Po to, by jesienią przyszłego roku utworzyć wspólny niezależny komitet wyborców. Musi powstać coś na kształt federacji mieszkańców. Nikt nie ma szans na samodzielny sukces. Jednocześnie szansa na odsunięcie od władzy obecnego układu jest duża. Skala niezadowolenia społecznego zaś ogromna i odczuwalna. Dużo większa niż trzy lata temu. Federacja powinna skupić ludzi o zbliżonych poglądach i celu. To mogą być nawet członkowie partii. W ich szeregach jest sporo ludzi poczciwych, którzy coraz częściej zaczynają się, tak po ludzku wstydzić, z powodu poczynań swoich liderów partyjnych. W szczególności dotyczy to niefunkcyjnych działaczy Wspólnoty Samorządowej, czy osób z nią związanych. Uwaga ta raczej nie dotyczy obecnych radnych, chociaż nie byłbym do końca przekonany o ich lojalności w perspektywie kolejnego roku. Nie ukrywam, że dużą rolę w tworzeniu takiej nieformalnej federacji mógłby odegrać Janusz Tarasiewicz. I mówię to tylko dlatego, że on sam, jak oceniam, na razie nie zdecydował o kierunku swojej dalszej działalności publicznej.

Dziękuję za rozmowę.

rozmawiał Daniel Mróz

 

 

 

 

 

Sławomir Żmudziński - radca prawny, kandydat na prezydenta miasta Jastrzębie-Zdrój z ramienia Porozumienia NPW - Nowa Prawica,

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka