jaszczur.nowomiejski jaszczur.nowomiejski
377
BLOG

Likwidacja stadionu strategią rozwoju miasta

jaszczur.nowomiejski jaszczur.nowomiejski Polityka Obserwuj notkę 0

 

Podczas listopadowej sesji radni przyjęli projekt strategii rozwoju miasta do roku 2020. Dlaczego opracowano projekt nowej strategii skoro obowiązywała uchwała z 2009 roku przyjmująca strategię do roku 2015? Tego nie wiadomo. W jakim stopniu poprzednia strategia została zrealizowana? Tego prezydent i radni mieszkańcom również nie wyjaśnili. Osobiście przychylałby się do tezy wypowiedzianej podczas sesji przez radnego Janusza Ogiegłę. Czyli zbliżają się wybory samorządowe. Pozostał do nich ledwo rok. Strategia ma pełnić zatem rolę plakatu wyborczego koalicji Wspólnoty Samorządowej i PiS. Plakatów, trzeba dodać, sfinansowanych za publiczne pieniądze. Przypomnieć należy, iż opracowanie projekt strategii prezydent zlecił podmiotowi zewnętrznemu. Ile kosztował ten dokument, na tą chwilę nie wiemy. Sam fakt, iż opracowanie zlecone stowarzyszeniu z Cieszyna, które nie zna jastrzębskich realiów, wskazuje na braki kompetencyjne po stronie miejskich urzędników.

Ale nie to miało być tematem tego artykułu.

Część mieszkańców oburzył tryb pracy nad strategią, a nawet nie tyle prac nad całym projektem, co sposób w jaki w ostatniej chwili wprowadzono do niej jedną, dość istotną zmianę. Chodzi oczywiście o stadion miejski.

Obserwując obrady ostatniej sesji rady miasta zwróciłem uwagę na wypowiedź młodego przewodniczącego klubu radnych PiS Łukasza Kaszy. Radny podnosił, iż prace nad strategią trwały od wielu miesięcy. Jego zdaniem na końcowym ich etapie nie powinny następować już zmiany w projekcie. Radnemu nie sposób nie przyznać racji, co do samej zasady. Tyle, że dywagacje te skierowane były pod adresem radnego Janusza Tarasiewicza, który w około półgodzinnym wystąpieniu poddał projekt obszernej krytyce, podnosząc liczne wątpliwości i wskazując na tak samo liczne niespójności w projekcie strategii. W większości zastrzeżenia zgłoszone przez radnego Tarasiewicza były w moim przekonaniu uzasadnione. Ale nieistotne są tutaj moje przekonania.

Jak jest sens wystąpienia radnego Kaszy. Otóż młody przewodniczący klubu radnych PiS chciał wytknąć radnemu Tarasiewiczowi, że nie czas na zmiany w projekcie. Tyle, że stwierdzenie takie jest dwulicowe. Na sali plenarnej zasiadał w tym czasie poseł Grzegorz Matusiak. Poseł Matusiak, dla przypomnienia, jest zwierzchnikiem partyjnym radnego Kaszy, a najpewniej i pracodawcą. Łukasz Kasza pełni bowiem jednocześnie funkcję dyrektora biura poselskiego posła. Skądinąd wspomniany poseł Matusiak około trzech tygodni wcześniej stał się sprawcą niemałego zamieszania związanego ze strategią, a to za sprawą swojego wystąpienia, adresowanego do prezydenta Janeckiego. Jak już powszechnie wiadomo poseł w złożonym w toku papierowych, jak to jest w zwyczaju, konsultacji społecznych przedłożył projekt „przeniesienia” stadionu miejskiego z ul. Harcerskiej na ul. Kościelną. Szerzej było o tym mowa w publikacji pt. „Poseł przenosi stadion”. Propozycja, w odczuciu dużej części opinii publicznej odebrana została jako zmierzająca do fizycznej likwidacji stadionu miejskiego przy ul. Harcerskiej, czyli de facto rozbiórki budowli wartej dziesiątki milionów złotych. Później poseł dość niezgrabnie tłumaczył w udzielonym „Jasnetowi” wywiadzie, że został źle zrozumiany przez „redaktora z portalu” i „wielkiego społecznika”, „którzy nie pofatygował się, aby zapytać czy wyjaśnić, na czym polega” propozycja posła. Mówiąc o „wielkim społeczniku” poseł ma myśli zresztą moją osobę. Określenie to można by nawet uznać w innych warunkach za komplement, gdyby nie nieskrywana niczym ironia. No cóż. Pan poseł nie raczył zauważyć, iż jego propozycja pojawiła się w oficjalnym komunikacie ogłoszonym na stronie internetowej posła. Zakładać należy, że przekaz był przemyślany. Pan poseł sam organizuje pracę swojego biura i dobiera współpracowników. Jeżeli pan poseł został źle zrozumiany to tylko dlatego, że został również źle zrozumiany przez swoich współpracowników, którym zlecił napisanie komunikatu lub sam przelał swoje myśli na papier w sposób utrudniający prawidłowy odbiór komunikatu. Pan poseł nie powinien spodziewać się, że jakikolwiek odbiorca będzie weryfikował oficjalny komunikat, tak na wszelki wypadek, bo a nuż „poeta” miał co innego na myśli niż napisał.

Ale co tam ma za znaczenie jak komunikat pana posła został odebrany przez „redaktora z portalu” i „wielkiego społecznika”. Istotniejsze, iż propozycja została najwyraźniej „źle” zrozumiana także przez prezydenta Janeckiego, który postulat posła Matusiaka wprowadził do projektu strategii rozwoju. Przytoczmy zapis w brzmieniu dosłownym: „zakłada się rozwój infrastruktury sportowej w rejonie ul. Kościelnej w kierunku uruchomienia nowoczesnego stadionu piłkarskiego (wymagane jest równoczesnenadanie nowych funkcji publicznych dla terenu stadionuprzy ul. Harcerskiej)”. Jeżeli strategia rozwoju miasta przyjęta została uchwałą rady miasta to stanowi nic innego jak akt normatywny. Oznacza to, że powinna być czytana z zachowaniem zasad wykładni aktów prawnych. Skoro zatem zakłada się nadanie terenowi stadionu nowych funkcji publicznych, to oznacza to nic innego jak likwidację w tym miejscu stadionu piłkarskiego i przynajmniej częściową likwidację jego infrastruktury. No chyba, że infrastruktura stadionu zostanie zachowana, a na jego terenie urządzi się np. bazar wzorem dawnego Stadionu Dziesięciolecia w stolicy.

Dodać tez trzeba, że o ile pan poseł twierdzi, że został źle zrozumiany to miał niebywałą okazję wyjaśnić jak należało jego wniosek do strategii rozumieć. Poseł był obecny na sesji rady miasta. Głos tymczasem zabrał, ale poseł … Krzysztof Gadowski.

Wróćmy ponownie do wystąpienia radnego Łukasza Kaszy. Jeżeli więc radny twierdzi, że po wielomiesięcznych pracach radnych i urzędników nie był to już czas na dokonywanie zmian, to słowa te winien w pierwszej kolejności skierować do swojego partyjnego zwierzchnika posła Grzegorza Matusiaka. Ale nie tylko do niego. Winien je skierować także do lidera rządzącej koalicji WS-PiS prezydenta Mariana Janeckiego.

Czytelnik zapyta dlaczego? Ano dlatego, że poseł Matusiak ma prawo przedkładać, jak każdy inny obywatel propozycje do projektów uchwał, jakie tylko mu się podobają. Nie są one dla prezydenta i rady miasta wiążące. Ale rola prezydenta jest już zupełnie inna. Prezydent winien rozważyć zasadność każdej propozycji. Propozycja, zwłaszcza dotycząca mienia o wielomilionowej wartości winna stać się przedmiotem publicznej debaty. Prezydent powinien wysłuchać głosu szerszej opinii publicznej tj. mieszkańców, a nie tylko koalicyjnego posła. Prezydent ma obowiązek rozmawiać z mieszkańcami. Jeżeli uważa inaczej powinien zrezygnować z urzędu. Tymczasem prezydent wprowadził poprawkę autorstwa posła Matusiaka w sposób skryty. O zmianie w projekcie nie poinformował opinii publicznej. Nie zarządził ponownych konsultacji projektu zawierającego już poprawkę dotyczącą stadionu. Prezydent pokazał, iż kompletnie nie liczy się z głosem opinii publicznej. Propozycja została wprowadzona w ostatniej chwili, w takich warunkach, iż nie mieli o niej pojęcia nawet niektórzy radni, których rolą było przyjąć lub odrzucić projekt. W formie anegdoty dodam, iż w przerwie obrad podszedł do mnie jeden z radnych z SLD, który negował, iż sprawa stadionu została ujęta w strategii. Lekceważąc mieszkańców prezydent utracił społeczny mandat zaufania. Myślę, że będzie to jedna z przyczyn, która zdecyduje o przyszłorocznej klęsce prezydenta Janeckiego w wyborach, zakładając oczywiście, iż zechce on wystawić ponownie swoją kandydaturę.

Co do radnego Łukasza Kaszy, to powinien on raczej buntować się przeciwko ignorancji posła Matusiaka, a przede wszystkim prezydenta Janeckiego, którzy dokładnie zrobili to, co młody radny usiłował wypomnieć swojemu bardziej doświadczonemu koledze Januszowi Tarasiewiczowi. Tyle, że radny Tarasiewicz swoim wystąpieniem usiłował jedynie zwrócić uwagę opinii publicznej na dość liczne niedoskonałości przyjmowanej strategii. W istniejącym w radzie układzie towarzysko – politycznym nie miał bowiem realnego wpływu na ich wyeliminowanie. Panowie Matusiak z Janeckim natomiast właśnie dokonali dosłownie tego, czemu Łukasz Kasza się sprzeciwia.

Na zakończenie kilka słów o radnym Januszu Tarasiewiczu. Listopadowa sesja była sesją, na której radny miał zostać odwołany z funkcji członka i wiceprzewodniczącego komisji rewizyjnej. Koalicyjna maszynka do głosowania w radzie działa bez zarzutów i radny został faktycznie odwołany. Ponieważ byłem obecny na sesji, mogę powiedzieć, iż wystąpienie radnego Tarasiewicza w sprawie strategii, w trakcie którego bronił również sprawy stadionu sprawia, iż był to jego dzień chwały, a nie klęski. Mówię to mając świadomość wartości słowa wypowiedzianego publicznie Przypominam sobie liczne wystąpienie radnego Janusza Tarasiewicza na sesji zarówno rady miasta jak i komisji rewizyjnej, podczas których podejmował nierówną walkę w słusznych sprawach, w tym również w sprawach podnoszonych przez Niezależną Inicjatywę Mieszkańców, będąc zawsze merytorycznie przygotowany do dyskusji, co jest słabością wielu innych radnych. Zdarzyło się tak, iż anonimowy internauta pytał mnie czy będąc człowiekiem wykształconym popieram radnego Tarasiewicza. Odpowiem. Tak. Popieram. Popieram, gdyż szacunkiem darzę w pierwszej kolejności ludzi uczciwych. Bliżej mi do człowieka prostego i uczciwego, niż wykształconego kombinatora baczącego na własny lub partyjny interes i sprzeniewierzającego mandat zaufania jaki udzielili mu mieszkańcy miasta.

Sławomir Żmudziński - radca prawny, kandydat na prezydenta miasta Jastrzębie-Zdrój z ramienia Porozumienia NPW - Nowa Prawica,

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka