Dariusz Ged
Nikt mi nie płaci, czyli notki bezwartościowe?
12 obserwujących
101 notek
74k odsłony
8272 odsłony

Tanie ogrzewanie prądem

Wykop Skomentuj43

To nie sztuczka, to nie blef. Też nie reklama, ani propaganda ekologiczna. Piszę tu o tym po doświadczeniach prawie całej zimy w trybie grzania prądem. Oczywiście nie będzie tak tanio, jak przy dobrym osiedlowym ogrzewaniu systemowym, ani przy podłączeniu do rury z gazem, jednak nie tak wiele drożej, podobnie wygodnie, a dosyć konkurencyjnie do ekogroszku.

Oczywiście jest kilka warunków, by taki system ogrzewania nie doprowadził nas do bankructwa, czyli najzwyczajniej się opłacał.
1. Małe zapotrzebowanie na ciepło.
- bardzo dobrze ocieplone mieszkania i domy (pasywne lub energooszczędne)
- małe domki lub mieszkania (raczej poniżej 100 m2)
- zabudowa grupowa lub blokowa (ciepłe ściany od sąsiadów)

Przy większych zapotrzebowaniach na ciepło tradycyjna instalacja na paliwa stałe jest bardziej opłacalna.

2. Duża zdolność do kumulacji ciepła
- ogrzewanie podłogowe (kumulacja temperatury ok. 30 stopni w dużej masie betonowej podłogi)
- grube ceglane/betonowe ściany (kumulacja temperatury pokojowej w masywnych przegrodach)
- wielopoziomowe mieszkanie (rozłożone w czasie przesuwanie się ciepła na wyższe poziomy)
- bufory lub grzejniki kumulacyjne (kumulowanie temperatury nawet do 80 stopni w zbiornikach z wodą, w kamiennych płytach itd.)

3. Taryfa nocna pozwalająca uzyskać dwa razy lepszą cenę, niż w tradycyjnej.
- osobiście stosuję taryfę z największą ilością godzin w ciągu doby, bez wyróżniania weekendów i świąt, dzięki czemu mam prąd 12h/dobę poniżej 30 groszy/kWh z przesyłem, podatkami i opłatami (normalnie jest ok. 61 groszy) oraz z największym okresem grzania popołudniu, czyli aż z 3 godzinami 13-16:00.

4. Piec elektryczny wraz z grzejnikami, lub same grzejniki elektryczne o mocy pozwalającej utrzymać temperaturę w domu nawet przy wysokich mrozach przy pełnej mocy grzania przez zaledwie połowę doby lub dodatkowe źródło ciepła w rezerwie.
- osobiście mam piec 8kW dla domku piętrowego 75 m2 w zabudowie grupowej, ale w rezerwie piec na opał stały 12kW i przenośny grzejnik elektryczny 2kW (którego nie używałem)
- podłączenie zasilania warto mieć trójfazowe, by oszczędzić na miesięcznej opłacie za większy bezpiecznik.

5. Stałocieplność, czyli utrzymywanie temperatury ciągle, bez wychładzania domu/mieszkania.
Utrzymanie ciepła jest tańsze, niż nagrzanie mieszkania, z kilku powodów:
- ogrzane ściany są suchsze (ciepłe powietrze ma większą chłonność wilgoci - nie dochodzi do skraplania), więc są mniejsze straty ciepła na przegrodach
- podłogówka i grzejniki kumulacyjne są drogie i raczej z niewystarczającą mocą lub z ograniczeniami podnoszenia temperatury, więc musiałyby pracować 24/h (w taryfie droższej, czyli za ponad 70 groszy za 1kWh) przez kilka dni, aby nagrzać wyziębione mieszkanie.
- wyziębione ściany nie promieniują podczerwienią wystarczająco, by stworzyć komfort cieplny, mimo wystarczającej temperatury powietrza. To sprawia, że trzeba wyziębione mieszkanie nagrzać mocniej, niż te same, w której panuje stała temperatura i wszystkie przedmioty są powyżej 20 stopni.

A jakim cudem grzanie prądem jest konkurencyjne wobec palenia ekogroszkiem?
Drogi kocioł z podajnikiem kosztuje wraz z montażem i odbiorami raczej powyżej 10 tys. zł nawet niewielkiej mocy. Mając gwarancję nawet 5 letnią, możemy założyć, że nie popracuje dłużej, niż 10 lat. To daje koszt inwestycyjny (amortyzacja) przynajmniej 1 tys. rocznie, który musimy doliczyć do corocznego rachunku ogrzewania. Zakup węgla i przywóz, składowanie, przyniesienie do kotłowni, załadowanie, rozpalenie raz na jakiś czas, czyszczenie wymienników, paleniska, komina itd. to wartość naszej pracy w dużym uogólnieniu przynajmniej paru złotych dziennie (załóżmy że ponad 2 zł). Przy bezpiecznie liczonym okresie grzewczym, czyli ponad półrocznym (ok. 200 dni), będzie to nawet 500 zł rocznie. To daje nam już niezależnie od ceny węgla 1500 zł kosztów ogrzewania dodatkowych (chyba że czyjaś praca jest za darmo, to niech se jej nie dolicza do kosztu ogrzewania - ja doliczam).

W moim przypadku w małym i dobrze ocieplonym domku w zabudowie grupowej po jednym prawie całym sezonie grzania uśredniony koszt ogrzewania prądem w stosunku do ceny ekogroszku zużywanego w piecu na opał stały bez podajnika (oczywiście przez to miałem trochę mniejszą sprawność pieca) wyniósł ok. 7,5 zł dziennie więcej. Przy 200 dniach grzewczych zatem "przepłaciłem" 1500 zł. Wyszło zatem, że cena jest identyczna, jak w przypadku palenia węglem. Ponieważ doliczyłem wartość pracy przy obsługi pieca, nie mogę jako plus wykazywać komfortu mieszkania bez potrzeby chodzenia do kotłowni. Mogę jednak zauważyć, że nie ryzykuję pożaru, nie zadymiam okolicy w tym swojego ogródka, nie muszę być w domu i pilnować pieca, bo węgiel w zasobniku mi się nie skończy. To wszystko mam kosztem tylko jednego tu jeszcze nie podliczonego: amortyzacją pieca elektrycznego za 2000 zł, który zapewne też wieczny nie będzie. Ogrzewanie podłogowe chciałem niezależnie od tego, czym będę grzał, bo pozwala uzyskać komfort cieplny wyczuwalny powyżej 1 stopnia wyższy, niż przy tradycyjnych grzejnikach (nie liczyłem, czy to się opłaca). Oczywiście na rzecz ekogroszku może przemawiać fakt, że moje pomiary zakładały spalanie go w piecu prostym o niższej sprawności poniżej 80%, a nie w piecu z zasobnikiem o sprawności powyżej 80%.

Zatem ogrzewanie elektryczne przy spełnieniu kilku ważnych czynników jest konkurencyjne, bo dosyć podobnie wychodzące finansowo do ogrzewania węglem, w tym ekogroszkiem. Plusy i minusy są w obu metodach trudne do wyliczenia, więc wybór należy dokonać indywidualnie. Co do droższej stawki dziennej przy II taryfowym prądzie, przepłacenie ok. 20% za prąd w okresie szczytu energetycznego mniej więcej bilansuje się z oszczędnościami na prądzie o 50% tańszym  w nocy i popołudniu. Może nawet wychodzić korzystnie w wielu przypadkach. Należy zauważyć, że taryfę prądu można zmieniać tylko raz na rok, więc nie możemy sobie oferty takiej zmieniać co porę roku. Dodatkowo przy większych domach przepłacimy za większy bezpiecznik. Przygotować się też należy, że rachunek za prąd po całej zimie będzie o szokującej wartości, czyli w kwocie normalnie zamawianego węgla (np. u mnie było ok. 2000zł doliczając drewno na rozpałkę) + ok. 1500 zł za wygodę, bezobsługowość i brak potrzeby amortyzacji drogiego kotła. Jeśli ktoś zużywa więcej opału to i dopłata przy ogrzewaniu prądem będzie większa. W najgorszym przypadku, czyli w porównaniu do wzorcowo pracującego pieca na ekogroszek o dużej wydajności (dobre ustawienie, czyste wymienniki ciepła, praca głównie z mocą nominalną, dobry i tani opał) koszt grzania prądem wyjdzie maksymalnie dwukrotnie wyższy, niż wartość zamawianego ekogroszku.

W tym sezonie sprawdzę ten sposób ogrzewania podczas zapowiadanej zimy stulecia.

Wykop Skomentuj43
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka