„Nowe Ateny” książka ks. Benedykta Chmielowskiego, to książka której czytanie zawsze dostarcza mi radości. Można otworzyć ją na dowolnej stronie i oddawać się przyjemności lektury rozważań księdza Benedykta Chmielowskiego na temat otaczającego go, osiemnastowiecznego świata. Już sam tytuł potrafi wprawić w dobry nastrój Nowe Ateny albo akademia wiedzy wszelkiej sciencyi pełna, na różne tytuły jak na glosses podzielona, mądrym dla memoryału, idiotom dla nauki, politykom dla praktyki, melancholikom dla rozrywki erygowana. Jest to dzieło, które obrosło legendą. Przede wszystkim dlatego, że była to pierwsza polska encyklopedia choć niekiedy odmawia się ks. Chmielowskiemu palmy pierwszeństwa, przyznając ją biskupowi Ignacemu Krasickiemu i jego Zbiorowi potrzebnieyszych wiadomości porządkiem alfabetu ułożonych. Było to także dzieło krytykowane (...) pod każdym względem „Nowe Ateny” Chmielowskiego są książką wysoce znamienną, dają bowiem wyborne pojęcie o upadku zarówno zdrowej myśli jak i poczuciu piękna(Ignacy Chrzanowski), typowy okaz grafomanii naukowej(Julian Krzyżanowski) można dorzucić do tego jeszcze makaronizmy, pseudonaukowość, przykład upadku kultury czasów saskich(Wielka Encyklopedia PWN wydana w latach sześćdziesiątych). Obrony dzieła księdza kanonika podjął się dopiero Jan Józef Lipski w przedmowie do wydanego w 1966 roku skrótu „Nowych Aten”. Czy stawiane zarzuty autorowi były słuszne? Zarzucano mu naiwną wiarę w czary, ale zapomniano, że ostatnią czarownicę spalono na stosie w dziewiętnaście lat po śmierci ks. Chmielowskiego Śmiano się ze słynnego hasła Koń iaki iest każdy widzi, zapominając, że w połowie XVIII stulecia, koń jaki był każdy widział wyglądając za okno.
Przez dwieście lat był ks. Benedykt Chmielowski odsądzany od czci i wiary, przez świat nauki. I nikt z nich nie zauważył, że pewne stwierdzenia autora „Nowych Aten” są ponadczasowe. Co w Polszcze jest złego?Złe są Rządy i złe drogi w Polszcze, złe i mosty. Złych ludzi jest bez liczby, że nie mają chłosty.




Komentarze
Pokaż komentarze (1)