Dziś spotykało mnie to co lubię najbardziej. Kolejny polityk potraktował mnie jak idiotę, który nie pamięta, co było kilka dni temu, a co gorsza nie ma na tyle intelektu, aby przy tak daleko posuniętej sklerozie, sięgnąć do gazety i przypomnieć sobie, to czego nie spamiętał. No cóż, muszę się przyznać, że ja mam fatalną pamięć i nie wiem co mam zapomnieć. Skutkiem tego, rano zdziwienie moje było ogromne, kiedy dowiedziałem, się od p. Sławomira Nowaka, że w Platformie Obywatelskiej nie jest rozważany pomysł skupienia w ręku Donalda Tuska funkcji Prezydenta i szefa Platformy Obywatelskiej, zaś wypowiedź wicepremiera Grzegorza Schetyny to swojego rodzaju prowokacja intelektualna, aby również wywołać ten temat. Proszę zwrócić uwagę, że dzięki temu ktoś przynajmniej zaczął się zajmować modelem, który wprowadził Lech Kaczyński - niebywale upolitycznionej prezydentury, którą sprawuje, nie mając już legitymacji partyjnej. Co z tego, że prezydent Lech Kaczyński w dniu wyboru ogłosił, że przestaje być członkiem PiS-u, jak dalej jest liderem nawet w kampanii wyborczej PiS-u.Wniosek z tego – winien jest Lech Kaczyński, który nie ma legitymacji partyjnej. Zaś sama Platforma stoi na gruncie legalizmu. A jeżeli z wypowiedzi może powstać niejasne wrażenie, że nie stoi to jest to wina nie członków PO, ale np. redaktora, który wprowadził pana premiera w błąd, mówiąc, że jest to też możliwe. (www.rmf.fm/fakty/?id=157369)
Mówię sobie no panie Jawski, znowu się coś panu wydawało i gadałeś pan coś o niedouczonych politykach. Więc sięgam po gazetę „Newsweek” nr 25/2009 z 21 czerwca 2009 roku i na stronie 34 czytam co następuje:
Dziennikarz (…)Czy poprzestaniecie na klonowaniu Tuska, by mógł być zarówno premierem, jak i prezydentem i szefem PO.
Grzegorz SchetynaMusiałby mieszkać przy Klonowej, żebyśmy go klonowali, a mieszka przy Parkowej.
Dziennikarz A tak na poważnie. Premier pozostaje premierem do wyborów i na czas kampanii nie rezygnuje, a po wygranej pozostaje również szefem PO do wyborów parlamentarnych. Realny scenariusz?
Grzegorz SchetynaMożna go wziąć pod uwagę.
Dziennikarz Czyli jest taka możliwość, że ewentualny prezydent Tusk będzie także szefem partii?
Grzegorz SchetynaTrudno sobie to wyobrazić, ale jest to możliwe. Prezydentura Lecha Kaczyńskiego była bardzo polityczna i ona usprawiedliwia takie funkcjonowanie prezydenta.
Nie wiem tylko, gdzie dziennikarz wprowadził w błąd p. Grzegorz Schetynę, bo w całym wywiadzie nie było mowy o Konstytucji.
Wyobraźmy sobie ten dialog, tylko z udziałem trochę innych osób:
Profesor prawa konstytucyjnego Czyli jest taka możliwość, że prezydent będzie także szefem partii?
Student II roku Wydziału Prawa iAdministracjiPanieProfesorze, wie Pan doskonale, ze taka sytuacja nie może mieć miejsca, ponieważ art. 132 Konstytucji RP z 2 kwietnia 1997 roku stanowi, żePrezydent Rzeczypospolitej nie może piastować żadnego innego urzędu ani pełnić żadnej funkcji publicznej, z wyjątkiem tych, które są związane ze sprawowanym urzędem. W tym miejscu – pozwoli Pan – przytoczę fragment komentarza do Konstytucji RP pióra prof. Wiesława Skrzydło „Zasada podziału władzy zakłada nie tylko wyodrębnienie trzech władz równoważących się, ale także rozłączność wykonywanych przez nie funkcji oraz niepołączalność w jednym ręku funkcji należących do różnych władz. Wynika stąd m.in. zakaz piastowania przez Prezydenta innych stanowisk lub funkcji publicznych, z wyjątkiem tych, które są związane ze sprawowaniem urzędu. Objęcie urzędu zobowiązuje zatem Prezydenta do rezygnacji z zajmowanych dotąd urzędów czy stanowisk, łącznie z mandatem posła lub senatora. Obok wspomnianych przyczyn natury zasadniczej, doktrynalnej, dostrzegać należy także dążenie autorów Konstytucji, aby Prezydenta nie wikłać w bieżącą politykę. Takie usytuowanie prawnej pozycji Prezydenta umożliwia mu spełnienie arbitrażu politycznego, co zakładali twórcy ustawy zasadniczej”(W. Skrzydło „Konstytucja RP. Komentarz”, Zakamycze 2002).
No cóż, poseł nie ma obowiązku znać ustawy zasadniczej. Ustawa z 9 maja 1996 roku O wykonywaniu mandatu posła i senatora, takiego obowiązku nie nakłada. A więc skoro nie ma obowiązku, to po co sobie głowę zaśmiecać. Niech się martwi tym student, bo on ma zdać egzamin, poseł nie musi, poseł wszak wie. A jak nie wie, to koledzy publicznie wytłumaczą, że winien jest np. dziennikarz. Student – jak to student – był przemądrzały, pewno chciał mieć wysoką średnią i studiować na drugim kierunku. Polityk nigdy nie jest przemądrzały, jest po prostu mądry.
Na koniec pragnę zadedykować p. Sławomirowi Nowakowi i pozostałym politykom słowa prof. Tadeusza Kotarbińskiego Łatwiejsza jest sztuka pamiętania od sztuki zapominania. Niech starają się je mieć na względzie, zanim kolejny raz potraktują społeczeństwo jako „ciemny lud”, który wszystko kupi.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)