Jawski Jawski
191
BLOG

Koniec mediów publicznych czyli nowa ustawa medialna.

Jawski Jawski Polityka Obserwuj notkę 3

 

 
Senat RP zakończył prace nad ustawą medialną, mającą zmienić dotychczasowy mediów publicznych. Ustawa, która opuściła Sejm była krytykowana przez ekspertów. Warto zauważyć, ze w pracach podkomisji powołanej do rozpatrzenia projektu ustawy, eksperci byli z nadania politycznego. Ekspertami byli m.in. byli członkowie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji – dr Ryszard Miazek i Witold Graboś. Świat nauki reprezentowali dr hab. Stanisław Jędrzejewski i dr Krzysztof Wąsowski. Ponadto ekspertem został mec. Robert Kroplewski, były dyrektor Departamentu Prawnego Biura KRRiT, obecnie ekspert Instytutu Sobieskiego. Z całym szacunkiem dla tak wspaniałego grona ekspertów, jakoś nie zauważyłem wśród nich nikogo żadnego prawnika tytułem profesorskim, który specjalizowałby się w prawie medialnym. A znaleźć ich nie jest trudno, bo lista specjalistów, nie jest długa. Nie poproszono o współpracę prof. Stanisława Piątka, autora pierwszego komentarza do ustawy. Pominięty został prof. Jacek Sobczak również autor komentarza do ustawy o radiofonii i telewizji. Zabrakło dr Karola Jakubowicza specjalistę w dziedzinie mediów elektronicznych na skalę europejską. Nie było nikogo z Międzywydziałowego Instytutu Ochrony Własności Intelektualnej Uniwersytetu Jagiellońskiego, jak choćby dr hab. Andrzeja Matlaka. Dlaczego – no cóż od razu było wiadomo, że przedstawiony projekt poddadzą krytyce i nie będzie to krytyka polityczna, a merytoryczna. I znowu posłowie musieliby się biedzić intelektualnie, starając się zrozumieć o co chodzi ekspertom. I słusznie – Sejm nie Uniwersytet, profesorowie nie są potrzebni. Wszak to posłowie stanowią prawo i lepiej wiedzą co ma być w ustawie i co jest dobre dla elektoratu.
Ustawa o radiofonii i stworzyła w 1992 roku podwaliny pod istnienie mediów publicznych. Zawierała zabezpieczenia, przed ingerencją polityków w ich funkcjonowanie. Zabezpieczenia były dwojakiego rodzaju – po pierwsze media publiczne otrzymały status spółek prawa handlowego, z radą nadzorczą powoływana przez KRRiT. Drugim zabezpieczeniem był sposób finansowania mediów – częściowo z abonamentu częściowo z reklam. W ten sposób media publiczne były całkowicie uniezależnione od ekipy aktualnej sprawującej władzę. Stworzony model jest pod tym względem idealny – wszyscy politycy narzekają na rządy prezesa Farfała i nie mogą go odwołać. Wagę niezależności mediów publicznych podkreślił m.in. Trybunał Konstytucyjny zakazując w 1994 roku odwoływania członków rad nadzorczych publicznego radia i telewizji. Właśnie to orzeczenie jest solą w oku kolejnych rządów.
Jak do tej pory wszystkie koleje ekipy narzekały na media publiczne, jednak nie odważyły się na naruszenie istniejącego status quo. Dopiero koalicja PIS, Samoobrony i LPR pokazała, że mając większość w parlamencie oraz pewność, że Prezydent nie zawetuje ustawy można złamać wszelkie obowiązujące zasady, co też zrobiono. Niestety pozostałością tych rządów (na szczęście krótkich) było otworzenie drogi nie liczenia się z opinią zarówno zwykłych obywateli jak i ekspertów. Zmieniono ustawę w tempie ekspresowym. Wprowadzono do mediów publicznych osoby, które nigdy nie powinny się w nich znaleźć typu p. Bronisława Wildsteina, czy Jerzego Targalskiego. Pozwolono ludziom ogarniętym obsesjami na kierowanie mediami publicznymi. P. Wildstein rozpoczął walkę z czterema pancernymi i kapitanem Klossem, wprowadził do mediów ludzi wyłącznie z jednej opcji politycznej. Program telewizyjny stał się nie do oglądania, na ekranie bowiem znajdowały swoje odbicie wszystkie obsesje prezesa Zarządu. Sytuacja w Polskim Radiu była podobna.
Pisowska nowelizacja została rozniesiona przez Trybunał Konstytucyjny. Pozostały po niej dwie rzeczy – obecne władze mediów publicznych oraz Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, a także droga do łamania zasady niezależności mediów publicznych. Standardy zostały złamane. W czasie kampanii wyborczej PO obiecywała naprawienie tego co PiS zepsuł. Jak naprawia widać na przykładzie ustawy o radiofonii. Nie będę opisywał wszystkich przyjętych rozwiązań prawnych, bowiem byłoby to nie o czytania, zainteresować by mogło pewnie tylko paru prawników. Ustawa była napisana w sposób wyjątkowo niechlujny, ale biorąc pod uwagę kto pilotował prace nad nią, sukcesem jest, że błędów nie było więcej. Najbardziej podobało mi się pomylenie instytucji europejskich w uzasadnieniu do ustawy, błąd na poziomie studenta II roku politologii. Ale jak powtarzam Sejm nie uniwersytet. Zaproponowano likwidację abonamentu, osłabienie oddziałów terenowych, finansowanie mediów z budżetu państwa, zmianę składu KRRiT, zmianę władz mediów publicznych. Kiedy przeczytałem pierwszy raz projekt nowelizacji przypomniały mi się słowa ówczesnego Prezesa Zarządu TVN p. Mariusza Waltera, który w momencie powstania telewizji TVN zapowiedział, że zmarginalizuje media publiczne, tak jak telewizja Nova zmarginalizowała je w Czechach. Nie udało się tego zrobić w drodze konkurencji, może uda się to osiągnąć zmianą ustawy. W piątek p. premier Donald Tusk coś wspominał o nierównej sytuacji mediów koncesjonowanych w stosunku do mediów publicznych i zdaje się postanowił te szanse wyrównać, podporządkowując sobie całkowicie media publiczne, uzależniając ich byt ekonomiczny od corocznej woli Ministra Finansów. Likwiduje się sieć oddziałów regionalnych i TVP Info, stanowiące poważną konkurencję (bo naziemną) dla TVN 24. Nie mogłem się nadziwić, że SLD, partia z nazwy lewicowa popiera liberalny program PO w zakresie funkcjonowania/likwidowania mediów publicznych. Słuchając wypowiedzi posłów lewicy przecierałem oczy ze zdumienia. Dziś rano dobił mnie pan Jerzy Wenderlich. Poziom niekompetencji połączony z autozachwytem dla wypowiadanych kwestii był żenujący. Poziom choćby tej postaci tłumaczy kształt ustawy. Najciekawsze jest to, że wczoraj w Radiu Tok FM pani Iwona Śledzińska – Katarasińska sugerowała, że lewica nie rozumie co przyjmuje, więc niech się nie czepia poprawek Senatu. Senat – wg. pani poseł – tylko innymi słowy zapisał to co i tak zostało ustalone w Sejmie. W tym momencie ręce opadają. Aczkolwiek mam prywatną teorię, że jeżeli uda się obalić tego legislacyjnego potworka to wyłącznie dzięki pani poseł dwojga nazwisk. Pani poseł jest w stanie obrazić wszystkich, nie tylko przeciwników, ale i sojuszników, w czym życzę Jej powodzenia.
Jawski
O mnie Jawski

Lewicowy (niekiedy anarchistyczny), żartobliwy, "zadowolony z życia", (bywam) wkurzony na otaczającą mnie rzeczywistość.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka