Wczorajsza „Gazeta Wyborcza” przyniosła alarmujący tekst p. Agnieszki Kublik TVP 1 nie rozmawia z Komorowskim.Alarmujący z kilku powodów. Po pierwsze sztandarowe pióro „Gazety Wyborczej”, guru w dziedzinie mediów elektronicznych, osoba bezkompromisowa w dziedzinie tropienia zbrodni medialnych popełnianych (nie POpełnianych) kolejno przez PSL, Lewicę, PiS, odkryła przed czytelnikami … no właśnie, chyba nie to co chciała odkryć. Celem tekstu było pokazanie, że wredne media publiczne odmówiły Marszałkowi Sejmu RP p. Bronisławowi Komorowskiemu możliwości wystąpienia do Narodu. Pan Bronisław Komorowski, ustami swoich urzędników pp. Krzysztofa Lufta i Lecha Czapli zażyczył sobie przeprowadzenia wywiadu przez dziennikarzy TVP 1, z okazji Święta 3 maja, powołując się na, na art. 22. 2. ustawy o radiofonii i telewizji Jednostki publicznej radiofonii i telewizji umożliwiają naczelnym organom państwowym bezpośrednią prezentację oraz wyjaśnianie polityki państwa.
Tak więc p.o. Prezydenta RP - Marszałek Sejmu RP p. Komorowski chciał nam (obywatelom) wyjaśnić politykę państwa. Uniemożliwiła to wredna TVP S.A. Ale na szczęście istnieją stacje, które wredne nie są (np. Tusk Vision Network 24) i natychmiast są gotowe spełniać życzenia p. Marszałka Sejmu, dzięki czemu lud wie wszystko o staraniach władzy i pracy dla dobra tegoż ludu.
Pani redaktor Agnieszka Kublik nie zadała sobie trudu, aby przeczytać art. 22 ustawy o radiofonii i telewizji do końca. Uprzejmie informuję, że jest tam ustęp 3 w brzmieniu Krajowa Rada określa, w drodze rozporządzenia, tryb postępowania w sprawach, o których mowa w ust. 2.I Krajowa Rada wydała rozporządzenie bagatela 14 lat temu, regulujące tryb postępowania w związku z prezentowaniem i wyjaśnianiem w publicznej radiofonii i telewizji polityki państwa przez naczelne organy państwowe. Rozporządzenie nie jest długie, ot pół stroniczki (wliczając w to tytuł i powołanie ustawowe).
Zgodnie z rozporządzeniem wystąpienie takie nie powinno być dłuższe niż 10 minut, o zamiarze wystąpienia nadawca powinien być poinformowany z dwunastogodzinnym wyprzedzeniem, zaś media są zobowiązane do nieodpłatnego przygotowania i rozpowszechniania wystąpień, w programach ogólnokrajowych i regionalnych, we wskazanym paśmie emisji.
Rozporządzenie jest jednoznaczne. Wystąpienie to nie wywiad. Zresztą jak taki wywiad miałby wyglądać? P. Krzysztof Luft napisałby pytania, a dziennikarz je odczytał. Pewno tak, bo nadawca nie ponosi – zgodnie z rozporządzeniem – odpowiedzialności za treść wystąpienia, a więc zakładając, że istnieje wystąpienie w formie wywiadu, to pytania są jego składową częścią.
Co więc może wynikać z tekstu p. Agnieszki Kublik dla czytelników?
Po pierwsze p. redaktor Agnieszka Kublik albo nie ma pojęcia o czym pisze (wersja optymistyczna) albo dopuszcza się manipulacji (wersja pesymistyczna).
Po drugie p. Marszałek Komorowski ma niedouczonych urzędników, którzy nie znają przepisów i nierozsądnymi pismami wsadzają go na minę (wersja optymistyczna) lub traktuje media publiczne jako swoją własność, czym łamie podstawowe standardy demokratycznego ładu medialnego (wersja pesymistyczna). Pamiętam, że PO obiecywała przy poprzednich nowelizacjach ustawy, że odda media publiczne społeczeństwu. Zdaje się, że miało to być zrobione tak jak w starej anegdocie z czasów komunizmu, w którym to ustroju wszyscy jeździli Mercedesami, tyle, że poprzez swoich wybranych przedstawicieli. Zachowanie p. Marszałka Komorowskiego pokazuje, jak naprawdę Platforma Obywatelska traktuje media publiczne – jako tubę propagandową. Ponieważ nie udało się jej zawłaszczyć TVP i Polskiego Radia, stara się je zniszczyć. To akurat rozumiem lepiej mieć posłuszne media komercyjne niż kontrolujące media publiczne.
Na koniec przypomnę p. Marszałkowi Komorowskiemu, p Luftowi i p. Czapli a także redaktor Kublik fragment orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego istotą reformy z 1992 r. było przekształcenie rządowej radiofonii i telewizji w radiofonię i telewizję publiczną. Chodziło w pierwszym rzędzie o odseparowanie radia i telewizji od rządu i powiązanej z nim większości parlamentarnej, tak by uniemożliwić traktowanie tych środków masowego przekazu jako politycznego instrumentu rządzenia. Programy publicznej radiofonii i telewizji powinny m.in. rzetelnie ukazywać całą różnorodność wydarzeń i zjawisk oraz sprzyjać swobodnemu kształtowaniu się poglądów obywateli oraz formowaniu się opinii publicznej (...). Ten nakaz zachowania wewnętrznego pluralizmu w programach publicznej radiofonii i telewizji możliwy jest do zrealizowania tylko pod warunkiem zachowania ich wyraźnego dystansu od aktualnego dysponenta politycznego. (Orzeczenie TK z 13 grudnia 1995 roku – OTK nr 3, poz. 23 z 1995 roku.). Ot tak mi się skojarzyło.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)