Właśnie przekonałem się jak wielka i niesprawiedliwa może być siła stereotypów. Wiele z osób występujących publicznie ma często przypiętą łatkę. A to ktoś jest nieroztropny intelektualnie, a to ktoś jest agresywny, a to z kolei „ciepłe kluchy” które każdy może bezkarnie zaatakować. Takim stereotypowym ocenom podlegają także dziennikarze. A to ten jest agresywny, a ten z każdego rozmówcy wydusi prawdę, a to jest bezkompromisowy dla zapraszanych gości i nie ma dla niego tematów tabu.
Pierwszy raz zwróciłem uwagę na ten problem po obejrzeniu w Programie 1 TVP rozmowy red. Bronisława Wildsteina z Jarosławem Kaczyńskim. W sumie miło, kulturalnie, nawet rysunkowy komentarz satyryka, bardziej uderzał w media niż obrazował zachowanie Prezesa PiS. Ach gdzież ten red. Wildstein, którego pamiętałem z innych audycji. Przeminął. Może wróci.
Dziś niestety muszę posypać głowę popiołem. Parokrotnie wyżywałem się na red. Monice Olejnik, mając za złe jej stronnicze (moim zdaniem) i często agresywne wypowiedzi. I utrwalałem wśród Czytelników ten niesprawiedliwy i krzywdzący obraz Pani Redaktor. Dopiero dziś po wysłuchaniu rozmowy z Prezydentem RP p. Bronisławem Komorowskim zobaczyłem, że to ja błądziłem. Dawno nie słuchałem tak sympatycznej rozmowy. Poruszano najtrudniejsze sprawy naszego kraju w atmosferze pełnego zrozumienia dla istniejących problemów, żadnego dociskania do muru pytaniami, żadnej napastliwości. Miło jak w bajkach Walta Disneya.
Apeluję na koniec do wszystkich Salonowców, aby nie powielali na swoich blogach nieprawdziwych wizerunków osób powszechnie znanych. Można wyrządzić im niepowetowaną stratę, a później zostaje kac moralny.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)