Keith Jarrett to jeden z najwybitniejszych pianistów jazzowych naszej doby. Pisać o jego twórczości właściwie nie wypada. Lepiej słuchać, słuchać do bólu a może coś dobrego z tego wyniknie.
Podśpiewujący, stękający podczas koncertów Jarrett tworzy muzykę, od której oderwać się niezwykle trudno. Niestety nagrywa coraz rzadziej, zmagając się z własnymi słabościami i chorobą. Moja ulubiona płyta to „The Melody At Night. With You” nagrana przez Keitha w 1999r. właśnie po ciężkiej chorobie. Na płycie Jarrett gra standardy solo, bez pomocy swoich oddanych przyjaciół Jack’a DeJonnett i Gary Peacocka, z którymi koncertuje bez mała od kilku dekad. Gra proste standardowe melodie- ale jak! To po prostu trzeba usłyszeć.
Ostatnio ukazał się kolejny koncertowy album „The Carnegie Hall Concert”. Jest zatem okazja by po raz kolejny nacieszyć się nagraniami Keitha Jarretta i jego trio.
Jeśli interesuje was biografia i dyskografia artysty to odsyłam tutaj




Komentarze
Pokaż komentarze (2)