Czekałem na nową płytę The Cinematic Orchestra z utęsknieniem a tu wielkie rozczarowanie.
„Flagowiec” wytwórni Ninja Tune przyzwyczaił nas do instrumentalnych nagrań z pogranicza jazzu, elektroniki i lounge rodem z zadymionych jazz-barów a tymczasem nowa płyta „Ma Fleur” (ukazała się w maju tego roku) to właściwie nużący, ciągnący się w nieskończoność usypiający pop z domieszką chillout’u i ukłon w stronę masowego odbiorcy (może poza „As The Stars Fall”). Zniknęły gdzieś elementy jazzowe, zastąpione przez wokale i gitary. „Ma Fleur” chwilami do złudzenia przypomina nagrania zespołów Zero7 czy Air, więc jeśli ktoś lubi tego typu muzykę to polecam.
Pozostaje mieć nadzieję, że w ich ślady nie pójdzie Skalpel – polska gwiazda Ninja Tune (coś dawno nic nie nagrali, jeśli ktoś wie o ich najnowszych dokonaniach to dajcie znać).
Dla porównania i poprawienia samopoczucia obok kilku nowych nagrań z „Ma Fleur” wrzuciłem do naszego gramofonu na last.fm trochę starszych kawałków The Cinematic Orchestra i kilka nagrań Skalpela z ich ostatniej płyty. Zachęcam do odwiedzenia strony domowej oraz blogu TCO na MySpace.




Komentarze
Pokaż komentarze (1)