Chcielibyście zacząć słuchać jazzu ale nie wiecie od czego ... zacząć? Podrzucam temat pod dyskusję. Z naszą "jazzawą" szafą grającą w tle, rzecz jasna.
Poniżej kilka moich typów dla początkujących "jazzmaniaków", Temat pozostawiam otwarty, będziemy do niego jeszcze nieraz wracać.
Numer jeden wśród moich typów- nie może być inaczej, choć w odbiorze czasem niełatwy- to Miles Davis. Do naszej szafy na last.fm dodałem 10 utworów Milesa bez których trudno sobie wyobrazić dzisiejszy jazz.
Zaraz pod nim mój ulubiony "nudziarz" Chet Baker, głównie w repertuarze trąbiasto- wokalnym. Jeśli nie wiecie jaką płytę kupić komuś bliskiemu pod choinkę to polecam "Let's Get Lost" Cheta Bakera. Nie będziecie żałować.
Numer trzy to Bill Evans. Pewnie byli w historii lepsi jazzowi pianiści niż on, ale klimat jaki tworzył jest po prostu niepowtarzalny.
Propozycja numer cztery- wspólne nagrania Patha Metheny i Charlie Haydena z płyty "Beyond The Missouri Sky". To chyba jedna z najbardziej nastrojowych płyt w historii jazzu. Idealna po cieżkim dniu w pracy i zamiast kropli nasennych.
Ostatnia moja propozycja dla początkujących na dziś to szwedzki Esbjörn Svensson Trio (E.S.T). Pisałem o nim już w Jazzava Cafe tutaj. Dla niezorientowanych EST to taki jazz- niejazz, muzyka z pogranicza jazzu, muzyki filmowej i new age. Przyjemne klimaty w znakomitej aranżacji. Polecam!
Zachęcam zatem do włączenia głośników i dyskusji. Od kogo waszym zdaniem warto zacząć słuchanie muzyki jazzowej? Jeśli tylko uda mi się znaleźć na last.fm chętnie dodam wasze propozycje do naszej szafy grającej.




Komentarze
Pokaż komentarze (27)