Święta, święta i po świętach. Kacyk nie tylko duchowo- emocjonalny jest pewnie nie najmniejszy, proponuję zatem chwilkę wytchnienia w naszej wirtualnej kawiarence przy akompaniamencie Billa Evansa. Same klasyki, więc nie ma obawy, że zawiedzie...
Jakoś tak te święta z wiekiem czym dalej tym bardziej nużące. Pewnie to tylko subiektywne odczucie, ale ciekaw jestem czy podziela je więcej osób. Owszem, cieszą prezenty pod choinką, uradowane buzie maluchów w euforii rozszarpujących opakowania i te chwilki refleksji, na które na codzień jakoś nie ma czasu. Tylko, że potem lądowanie coraz twardsze i świadomość konieczności powrotu do codzienności zniechęca wciąż bardziej i bardziej.... Ech, jeszcze że mamy tu tego Billa Evansa.




Komentarze
Pokaż komentarze (1)