Zarządzanie poprzez konflikt (nie „zarządzanie konfliktem”)to nowsze określenie starej zasady satrapów „dziel i rządź”.
Nie ma istotnego zastosowania w dojrzałych demokracjach, gdzie istnieje równowaga i suwerenność elementów demokrację budujących. Natomiast tam gdzie sądy, parlament, urzędy i media są dyspozycyjne wobec władzy, zarządzanie poprzez konflikt jest oczywistą alternatywą wobec uciążliwych prób dogadywania się ze społeczeństwem. Przykładów dostarczą wszelkie systemy totalitarne, dawni gubernatorzy kolonii zamorskich i państwa postkomunistyczne w swej większości. Ważnym elementem tej strategii jest konieczność budzenia strachu: przed Żydami, Czeczenami, kontrrewolucją, polskim imperializmem, PiSem.
Metodę tę skutecznie wykorzystuje PO od momentu negocjacji koalicyjnych PoPiSu. PiS natomiast daje się wciągnąć w grę, gdzie staje się myszką w pazurach kotka. O to chyba są obecnie największe pretensje wobec JK.
Zarzucanie PO manipulatorstwa, cynicznego PR-u itp oraz przeciwstawianie mu prawdomówności i uczciwości PiS-u jest etyczną oceną sytuacji, gdzie pokonany jest moralnym zwycięzcą, a zwycięzca moralnym karłem. Tyle, że w polityce liczy się realny efekt, czyli wyborcze poparcie. Bo sądowe zwycięstwo Mariusza Kamińskiego nad Panią Piterą jest mniej realne od poparcia jakie PO uzyskało w wyniku działań Pani Pitery. Sejmowe komisje naciskowe i ws. Blidy nic nie odkryły, ale generowały konflikt, budziły strach przed PiSem i dzieliły społeczeństwo. Nie w tej skali jak komisja pana Sekuły, ale zawsze.
Jednak w tej strategii PO pojawił się czynnik nie z tego wymiaru – krzyż. Zaś sposób kreowania tego konfliktu (nagłośnienie przez media wypowiedzi BK) pozbawia mnie złudzeń co do przypadkowej sekwencji zdarzeń. SPÓR O KRZYŻ, TO ELEMENT ZARZĄDZANIA POPRZEZ KONFLIKT .Nawet jeśli ten symbol pojawił się spontanicznie to jego wykorzystanie nie ma spontanicznego charakteru.
Sam fakt użycia takiego znaku świadczy o manii wielkości zarządców sumień, ich ignorancji i pogardy dla społeczeństwa. Mogli jako ochłap rzucać temat Wawelu, zwierząt futerkowych, alkoholu, ale krzyż???
To się nie uda.
1. Episkopat nie będzie stroną w partyjnym konflikcie (dzisiaj opublikowane oświadczenie)
2. Krzyż ma jednak inne konotacje i nie da się go łatwo identyfikować z konfliktem, co ma wielkie znaczenie w propagandowym zastosowaniu
3. Społeczeństwo nie zajmuje generalnie stanowiska w sprawie Krakowskiego Przedmieścia, ale co do krzyża w większości jest to znak, z którym się identyfikujemy.
4. Prezydent i PO po raz pierwszy w zarządzaniu konfliktem nie są kreatorami, ale zakładnikami sytuacji jaką sami stworzyli.
Jeśli awantura o krzyż miała koncentrować uwagę na tematach mało istotnych dla władzy, to działanie było całkiem nieskuteczne. Temat stał się znaczący i niesterowalny.
Rządzący już to wiedzą i stąd wczorajszy spektakl z udziałem Tuska i OFE. Skoro nie dajemy się łatwo dzielić na fanatycznych oszołomów i spokojnych racjonalistów, to może damy się podzielić na biednych i bogatych. Bo konflikt musi być.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)