10 obserwujących
72 notki
53k odsłony
1344 odsłony

Komorowscy zamiast Kubusia Puchatka

Wykop Skomentuj24

Ciarki mi po plecach chodzą, gdy coraz więcej okazji do porównań dzisiejszej Polski z PRL-em się obecnie pojawia. Porównania te dodatkowo ujawniają, że komuna i tzw. system totalitarny w wielu sferach był mniej agresywny niż obecnie nam się kroi. Ostatnie informacje na temat nowej ustawy o stanie wyjątkowym to taki ewidentny przykład, ale że oczywisty to jakoś go spokojnie przełykam. Co innego natomiast moją krew burzy. Cofnę się jednakże do epoki wczesnego Gierka.

 W owych czasach państwo swego ucha, oka i doktryny nie wciskało w przestrzenie absolutnie wyjątkowe. Toalety na przykład. Nie było wówczas kamer, można było zamknąć zasuwkę i w samotności swoje frustracje wyrazić napisami na ścianach kibelków. Ech! To była wolność. Ani do Rosji Radzieckiej nie można było tego porównać, bo w owych czasach toalety publiczne w ZSRR były naprawdę publiczne i wolne od wszelkich przegródek (np. toaleta dworcowa we Lwowie); ani do czasów obecnych. Teraz  biedny uczeń nie może na śliskich kafelkach pisać ani drapać, to pisze na murach szkoły i 9 miesięcy w zawiasach dostaje.

 Inna przestrzeń absolutnie wolna od indoktrynacji to były przedszkola. Maleństw za Gierka się nie molestowało! Czytanka o 1 Maja dopiero w pierwszej klasie się pojawiała i to dość dyskretnie, bez ideowego zgłębiania. Ulubieńcy maluchów łatwo przekraczali żelazną kurtynę i taki na przykład Kubuś Puchatek większej ilości przedszkoli patronował niż Lenin zakładom pracy. Jedyny władca w nazwie to był Król Maciuś Pierwszy, a jedyny kłamca to Pinokio. W tej sferze także czuliśmy wyższość nad ZSRR, skąd do Polski przywożono w charakterze kretyńskiej ciekawostki pocztówki z napisem „Lenin kagda był rebionkom”. Wizerunek cherubinka z kręconymi włoskami, pucołowaty i uśmiechnięty to był oczywisty przykład na radziecką indoktrynację i zamordyzm wciskający kit bezbronnym i niewinnym trzylatkom.

Teraz mamy postęp i modernizację. Dwa w jednym od czasów szamponu Wash & Go to pikuś. Więc zamiast imienia Króla Maciusia Pierwszego & Pinokia nadano przedszkolu w Żywcu imię Rodziny Komorowskich. Przedszkole, nie szkoła, gdzie decyzję podejmuje rada szkoły, a więc nauczyciele, rodzice i uczniowie. Tu mamy do czynienia z prawdziwym molestowaniem idąc za tokiem rozumowania Tomasza Nałęcza. Maluchy nie mogą się bronić przed głupotą i serwilizmem dorosłych. „Doradca & profesor w jednym” śmiał zarzucać PiSowi, że treści polityczne przekazuje młodzieży wchodzącej w dorosłe życie. Nazywał to pedofilią, a prawdopodobnie sam maczał palce w tej komedii, którą była uroczystość wciśnięcia w świadomość trzylatków nazwiska Komorowski jako …, no jako co? To moją wyobraźnię przerasta. I przeraża. Bo prawdziwe intencje co do narodu weryfikują się w takich mimochodem, z lekka wykonywanych gestach. Czego można się spodziewać po ludziach, którzy amputują świat dziecięcej wyobraźni i wciskają weń pojęcia obce, a więc w świadomości dziecka wrogie? Nie pytam się gdzie byli rodzice. Być może mieliby tyle samo do powiedzenia, gdyby zamiast Komorowskich chciano nadać miejscu gdzie rozwijają się ich dzieci imię Stalina, Pawki Morozowa albo Rodziny Tusków. A może polecieli na tych kilka prezentów, na patronacki szpan?

To pokazuje gdzie jesteśmy. I nie ma już większego znaczenia, że przedszkolna wypowiedź obecnego prezydenta pokazana  w TVN na temat dziejów rodziny Komorowskich była kłamstwem. Sprawiała bowiem wrażenie wypowiedzi o swojej rodzinie, a dotyczyła zupełnie innych Komorowskich.  Bo choć Komorowscy z Żywca to prawie jak rodzina prezydenta, ale prawie czyni wielką różnicę.

  

       

 

Wykop Skomentuj24
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale