Jesli mówimy Stocznia Gdańska ( Gdyńska, Szczecińska) to musimy widzieć nie pręzne przedsiębiorstwa, ale nędznie wegetujące pasożyty gospodarcze. Tereny stoczniowe, okołostoczniowe i przystoczniowe , wyglądają jak ruina poprzemysłowa, bez żadnego życia i bez ludzi ( jest tu również nadmiar przestrzeni w stosunku do zakresu działalności gospodarczej). Nie jest to oczywiście wina stoczniowców, ale fatalnej jakości polskiego zarządu.To polscy managerowie doprowadzili do upadku polskich stoczni i to w okresie koniunktury na budowę statków. Trudno mi wyrazić te negatywne uczucia, które pojawiają się gdy mysle o polskich managerach. To samo dotyczy nie tylko stoczni, ale i :
PKP ( to przedsiębiorstwo wegetuje bez żadnej mysli rozwojowej,z jedynym planem kolejnych ograniczeń działalności, aż do likwidacji całkowitej z oddaniem torów na złom i sprzedaży wagonów ze względu na niedochodowość;co sezon od 20 lat dowiadujemy się, że kolejne połączenia kolejowe są likwidowane, a zdrowy rozsądek nakazuje myśleć,że po przekroczeniu pewnej granicy w ograniczeniu działalności , spadek przychodów i pozycji rynkowej staje się jeszcze dotkliwszy , a oszczędności stają się iluzoryczne;ostatni długi weekkend i totalnie zapchane składy udowodniły to jeszcze raz , że zarząd tej strategicznej bądź co bądź firmy nie istnieje ),
Poczty Polskiej ( z niewiadomych powodów w ostatnich latach wydłuzył się znacząco czas dostarczania zwykłych przesyłek sięgający do juz prawie 2 tygodni pomiędzy duzymi miastami, chociaż gołym okiem widać , że wystarczyłyby 2 góra 3 dni ; wg świadków w czasie wojny w Warszawie listonosze roznosili przesyłki 2 x dziennie -rano i po południu ; przed wojną pewnie też),
LOT ( firma i tak mająca niejasne perspektywy, ze względu na outsaiderska pozycję wzgledem głównych graczy rynku europejskiego, teraz ze względu na fatalne błedy zarządu w sprawie opcji paliwowych jest na progu bankructwa - zresztą tam nic nie fukcjonowało dobrze),
kopalnie ( funkcjonują jedynie dzięki wymuszonej siłą , wynoszącej dziesiątki miliardów złotych pomocy państwowej na rzekomą restrukturyzację ; kierownictwo kopalń i spółek węglowych to zresztą najczarniejszy przykład oszustwa , chamstwa , pasożytnictwa w polskiej gospodarce - ci ludzie wyciągają pieniadze dla siebie ze wszystkich mozliwych źródeł najczęściej na szkodę kierowanych przez siebie zakładów i stanowia w miarę zwarty klan pozostających na karuzeli stanowisk, a górników traktujących jak zwykłych roboli, co zresztą widać po przyczynach wypadków kopalnianych),
Kombinat Miedziowy ( spółka łup polityczny i związkowy,pozostaje na powierzchni nie dzięki efektywności ,a wysokim cenom miedzi w ostatnich latach );
Orlen ( karuzela stanowisk przebijająca się do wiadomości publicznej dzięki informacjom o ogromnych odprawach za chwilowe pełnienie stanowiska w zarządzie, powodu brak jakiejkolwiek szerszej perspektywy w zarządzaniu , brak rozwoju i czy akwizycji i cofanie się względem europejskiej konkurencji; nawet przejęcie litewskich Możejek jest dla Orlenu nie atutet a problemem;dryf tej firmy stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego nas wszystkich) .
Wszystkie te przedsiębiorstwa ( stocznie kopalnie, koleje, LOT itp ) to przykłady na pasożytnictwo managersko-związkowe. Prości związkowcy walczący o swoje miejsca nieefektywnej pracy, tak naprawdę walczą o stołki i apanaże dla nieporadnych i nieefektywnych kierowników. Walczą z państwem polskim o swoje miejsca pracy, a powinni wymusić na nim efektywną kontrolę zarządu. Bo to jest tradycyjna przypadłość naszego rządu ( tak samo jak te zarządy , w świetle ostatnich wydarzeń działają również wojskowe słuzby wywiadowcze) . My profesjonaliści jesteśmy w stanie odróżnić prawdziwych fachowców w naszej dziedzinie , od tych którzy sa zwykłymi lebiegami, z którymi nie nalezy współpracować i nie nalezy im powierzać poważnych zadań. Politycy polscy wydają się nie mieć takich zdolności do oceny fachowości ludzi, albo też mechanizm wyłaniania kierownictw urzędów i zakładów jest głęboko zaburzony.
Jak się wydaje, wegetujące stocznie przez swoją 20 - letnią nieefektywność w zarządzaniu , musiały zostać zlikwidowane ( albo zrestrukturyzowane przez likwidację) . Szkoda tylko, że takiej decyzji nie podjął polski rzad, a musiała to zrobić Unia Europejska. To jest przygnębiające i poniżające.
Tymczasem w polskich mediach temat zarządzania gospodarką na szczeblach niższych i średnich nie istnieje, chociaż jeszcze 10 lat temu był on obecny; jakoś tylko nieliczne afery przebijaja się do świadomości opinii publicznej i to tylko z kontekstem politycznym. Czyżby zanik kontroli społecznej na gospodarką ( poprzez media) był kolejną szkodą jaką poniesliśmy w wojnie toczonej przez PIS i PO? Spór PO-PIS , wpływa na informacje dopływające do opinni publicznej.Nie przeczę,że ten spór jest interesujący i zabawny, ale opinia publiczna dzień w dzień, informowana o sprawach najwyższej wagi i zajmująca się tzw imponderabiliami, zaczyna tracić wrażliwość dla spraw mniejszych , ale równie waznych takich jak codzienna ciężka praca, prawidłowe zarządzanie, efektywność, afery bez podłoża politycznego itp. Obecnie rząd może by i coś zrobił , ale jest sparaliżowany, lękiem ,że jakakolwiek zdecydowana decyzja nabije punków opozycji. Ile lat może trwać ten spór na wysokim "pa", zanim weźmiemy się do pracy?


Komentarze
Pokaż komentarze (5)