Donald Tusk nie jest podobny do jętki jednodniówki. Może nawet nie wie o istnieniu tych skądinąd ciekawych stworzeń. Kiedy jednak zastanowimy się co powoduje jętką w jej krótkim życiu i intensywnym życiu dostrzegamy paralelę. Instynkt przetrwania. Doczołgania się do momentu gdy trwanie gatunku zostanie zagwarantowane. Horyzont możliwych zdarzeń za rok czy dziesięć lat niknie w mgle nieokreśloności. Z punktu widzenie jętki nie istnieje.
Kilka lat temu przeczytałem ciekawe zdanie jakie wypowiedział amerykański dyplomata, który operując zakresem dziesięcioleci a więc nieistniejącym w polskiej myśli politycznej stwierdził, iż oni wiedzą, że za 50 lat będą istniały Niemcy i wiedzą, że za 50 lat będzie istniała Rosja ale nie wiedzą czy będzie istniała Polska. Z punktu widzenie dalekosiężnych planów polityki amerykańskiej w środkowej Europie istotna jest więc długookresowa inwestycja w stosunki z Niemcami i Rosją, Polska w tym równaniu jest niewiadomą. To po której stronie równania i z jakim znakiem zależy od sięgających lat 60-tych XXI wieku planów polskiej polityki. Planów których nie ma.
Od początków transformacji kolejne polskie rządy prowadzą politykę którą można bez większego przeszacowania nazwać jednodniową. Ambitnie sięgającą końca własnego nosa. Perspektywa dziesięciu lat budzi grozę obejmując zakres będący we władaniu literatury science-fiction. Teflonowość polityków w rodzaju Donalda Tuska ich dobrowolne i świadome zajęcie miejsca na marketingowej półce i traktowanie się jak proszek do prania który ma dawać efekt bieli bielszej od konkurentów wyklucza wizjonerstwo i planowanie w perspektywie pokoleń. Tusk nie jest De Gaullem, Erhardem czy Brandem. W obecnych czasach zresztą nikt tego od niego nie oczekuje. Ale jest premierem Polski i nawet będąc wyznawcą jednodniowej polityki winien dostrzegać zagrożenia i niebezpieczeństwa które mogą zagrozić jego dzieciom (nie oczekuję ekspiacji wobec całego narodu).
W ostatnich dniach jednak po raz pierwszy z tak bezwzględną siłą uświadomiono, że jednodniowa polityka to nie świadomy wybór będący częścią misternego planu. To absolutne, krańcowe możliwości tych ludzi. Intelektualne i polityczne. Z braku refleksji nad słowami Jarosława Kaczyńskiego uczyniono bat na przeciwnika politycznego osłabiający w perspektywie lat integralność Polski tylko po to by zgnoić znienawidzonego Kaczora. Wcześniejsze oddanie polskiej polityki zagranicznej w karby interesów niemieckich bez żadnych widocznych korzyści poza prasowymi enuncjacjami o „przyjaźni” między Merkel a Tuskiem. Co oczywiście pani Merkel nie przeszkadza w ubijaniu interesów z Rosją wprost niekorzystnych dla Polski. Likwidacja polityki wschodniej i tym samym zgoda na rosyjską dominację bez żadnego powodu chyba, że tym powodem jest wcześniejsze zaangażowanie Lecha Kaczyńskiego.
Jeśli jest ktoś kto potrafi wyobrazić sobie że Tusk, Graś, Komorowski, Grabarczyk, Nowak, Sikorski spotykają się by dyskutować o Polsce za lat pięćdziesiąt, tworząc plan dla kolejnych pokoleń chciałbym go spotkać bo to wielka, naprawdę wielka wyobraźnia. Nawet najwięksi fanatyczni zwolennicy PO dostrzegą czy raczej poczują poznawczy dysonans próbując to sobie zwizualizować.
Jednodniowi politycy w starych demokracjach pojawiają się i znikają w takiej jak Polska mogą odcisnąć piętno którego nie da się zmyć. By być pewnym, że za 50 lat Polska też będzie.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)