Za kilka miesięcy wybory, najważniejsze od 1989 r. Wie o tym Donald Tusk, wie o tym przestraszony salon. Tylko prawicowa część publicystyki w przemożnym pędzie do zadeptania każdej platformersko – salonowej dżdżownicy pojawiającej się czy to na stronach Gazety Wyborczej czy Wprost daje się wodzić tak ważnymi tematami jak kibice piłkarscy, Arłukowicz (WTF Arłukowicz?), Bratkowski, PJN i Bielan, dwudniowe wybory itp. O procentach poparcia w wyborach zdecydują wyborcy. Ta odkrywcza prawda niknie we mgle kolejnych wrzutek za którymi jak stado szczeniaczków biegną tuzy publicystyki i blogerstwa. Mamy szansę odwrócić bieg tak wydawałoby się nieubłaganego przechylania się szali zwycięstwa na stronę postępowych sił ludzkości. Przykład Węgier pokazał, że można. Zostawmy więc już Michnika i jego drużynę. Niech się duszą we własnym sosie. Zajmijmy się tym co w Radiu Wolna Europa nazywano „Polska jaka może być”. Zacznijmy mówić o tym jak Polskę można zmienić, by ci co się wahają mogli uwierzyć, że jak PIS wygra wybory to Saska Kępa nie będzie Beata Kępa.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)