Z PJN mam problem, od dnia kiedy powstała do dnia kiedy przestała istnieć (ten termin jest płynny, mocno rozciągnięty w czasie) nie mogłem wykrzesać grama energii by coś skomentować lub opisać. Odczucie wyobcowania wobec dziesiątek notek, artykułów i analiz poświeconych pani Kluzik na chwilę osłabiła wieść, że cała będąca nadzieją tak wielu inicjatywa, mieści się na pendrivie Bielana a on zapomniał hasła. Teraz też nie odczuwam schadenfreude bo i postacie tej bajki i cała partia są jak kuleczka w dłoni iluzjonisty amatora. Tajemną mocą Gazety Wyborczej i nade wszystko TVN-u wędrowała z ręki do ręki, pokonując w międzyczasie trzykrotnie obwód ziemi wciąż tkwiąc w spoconej łapce. Jedyną zagadką jest w czyjej dłoni tkwiła kulka Kluzik. Co w sumie nie jest szczególnie ciekawe bo nie trzeba być demiurgiem i Michnikiem w jednym by dostrzec, że nagrodą za „kordon sanitarny wokół PIS-u” będzie miejsce w Kancelarii Prezydenta (ogłoszone jako otwarcie na nowe środowiska i widomy znak „prezydenta wszystkich Polaków”) albo na listach PO (jako sprawicowanie PO po zlewicowaniu przez Arłukowicza). Decyzję już podjęto, teraz tylko kilka dni na teatr cieni i kulka Kluzik objawi się w światłach TVN na wyciągniętej rączce prestigitatora. Szkoda tylko Kowala ale z drugiej strony kto ma być winny jak nie Kowal?


Komentarze
Pokaż komentarze (2)